SteelSeries Spectrum 7XB – najlepsze słuchawki dla Xboksa 360?

Granie po północy na zestawie z subwooferem w DiRT-a 3 w końcu ostatecznie nadwyrężyło cierpliwość moich sąsiadów. Przyszedł czas, by zaopatrzyć się w słuchawki. Jako żem konsolowiec, wybór padł na certyfikowane przez Microsoft bezprzewodowe SteelSeries Spectrum 7XB. Wybór okazał się bardzo trafny, aczkolwiek mają one wciąż dwie, istotne wady.

Do SteelSeries mam duży sentyment. Nie jest to marka najlepsza z najlepszych, ale to właśnie oni, razem z Razerem, szczególnie upodobali sobie zadowalanie graczy. Co więcej, zadowalanie skuteczne: do czego się nie dotknąłem, było w najgorszym przypadku fajne, a w najlepszym znakomite. Dlatego też bardzo się ucieszyłem, że podczas rozglądania się za fajnymi słuchawkami zaproponowano mi sprawdzenie modelu SteelSeries dedykowanemu Xboksowi 360 (aczkolwiek, co oczywiste, możemy je podłączyć również do komputera). Tym bardziej się ucieszyłem, jak okazało się, że są serio bardzo dobre. Niestety, nie idealne, ale o tym za chwilę.

Jakość wykonania słuchawek jest bardzo przyzwoita. Mimo dużych wymiarów i wielu ruchomych elementów są lekkie, a zarazem sprawiają wrażenie bardzo solidnych. Co oczywiste, testów wytrzymałościowych nie przeprowadzałem, ale miałem już wiele za uszami (sic!), i na tle konkurencji, Spectrum 7XB nie ma absolutnie się czego wstydzić. Oprócz bezprzewodowych słuchawek z wysuwanym, elastycznym mikrofonem, zasilanych dwoma paluszkami AAA, w pudełku znajdziemy transmiter (zasilany przez USB, sygnał dźwiękowy przez 3,5 mm jacka), kilka przejściowek do xboksowych kabli i złącze do xboksowego gamepada, które umożliwia korzystanie z mikrofonu. Niestety, ów mikrofon nie zadziała ani z komputerem, ani z PlayStation 3.

Jakość dźwięku pokrywa się z jakością wykonania: słuchawki nie tylko w miarę skutecznie izolują dźwięki otoczenia, ale też odgrywają dźwięki z gry w znakomity sposób. I tu pojawia się też pierwsze rozczarowanie: barwa i tony zostały tak dopasowane, by gry (i filmy) brzmiały jak najlepiej. I zapewniam, że to się udało. Dźwięk jest potężny, wyraźny i przestrzenny. Bardzo wysoka klasa. Gorzej, jak po zabawie chciałem sobie posłuchać muzyki. Brzmiała… przyzwoicie. To trochę za mało, jak na słuchawki tej klasy. Niestety, wbudowane trzy ustawienia miksera nie pomagają. Nie zrozumcie mnie źle, jakość dźwięku jest dobra. Ale po tej klasie sprzęcie spodziewałem się dużo lepszych rezultatów. Przygotujcie się więc, że te słuchawki służą przede wszystkim do gier i filmów. Tam spiszą się rewelacyjnie. Nie jest to jednak sprzęt dla muzyków-audiofili. Z dodatkowych uwag: sygnał pomiędzy transmiterem a słuchawkami jest bardzo silny. Sześć metrów od konsoli, dwie ściany murowane dalej, a dopiero wtedy zaczynały nieśmiało gubić zasięg. Wbudowany mikrofon jest również ponoć znakomity dzięki funkcji LiveMix. Piszę ponoć, bo to sprawdzili za mnie gracze, którzy mnie słuchali na Xbox Live.

Podsumowując:

rewelacyjny produkt. Dobrze wykonany, przemyślany. Lekki, nie męczy podczas grania, no i spełnia swoje podstawowe zadanie dostarczając dźwięk o wysokiej jakości, rozpiętości tonalnej i przestrzeni. Niestety, gorzej (aczkolwiek nadal przyzwoicie) radzą sobie z muzyką. W tej cenie nie można ich za to nie zganić. A co do ceny… oto druga wada zestawu. Ceny zaczynają się od 450 złotych (a widziałem ofertę za 700 złotych, aczkolwiek tu już ktoś bardzo przesadził). To sporo. Nawet jak na sprzęt tej klasy. Mimo wszystko: serdecznie polecam.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.