Fujifilm X-Pro1 – genialna alternatywa dla profesjonalnej lustrzanki

Aparat z matrycą o rozdzielczości 16,0 typu CMOS, wyświetlaczem 3,0-calowym. Przetestowany z obiektywami Fujifilm XF 1.4/35, Fujifilm XF 1.4/35.

Z modelem X-Pro1, Fujifilm wypływa na nieznane wody. To pierwszy aparat systemowy tej firmy – i prawdziwy jakościowy fajerwerk! Pod względem parametrów obrazu nie ustępuje profesjonalnym, pełnoformatowym lustrzankom Canona czy Nikona, a przy tym jest od nich tańszy.

Aparat systemowy z masywną obudową.

Aparat systemowy z masywną obudową.

Fujifilm wprowadza nowy system aparatów w nietypowy sposób. Na początek pojawi się tylko jeden model, na dodatek w cenie, której nie da się uznać za przystępną – na sam korpus X-Pro1 trzeba przeznaczyć ok. 7000 złotych.

Innowacyjna matryca

W aparacie zastosowano 16-megapikselową matrycę formatu APS-C. Brzmi to mało spektakularnie, jednak sensor typu X-Trans jest wyjątkowy: inżynierowie Fujifilm zrezygnowali z filtra dolnoprzepustowego, co zwiększa ostrość obrazu. Wadą takiego rozwiązania jest zwiększone ryzyko wystąpienia artefaktów w postaci prążków mory. Niepożądanym efektom ma przeciwdziałać nowatorska konstrukcja matrycy: subpiksele nie tworzą tzw. siatki Bayera, zbudowanej z kwadratów złożonych z czterech subpikseli: czerwonego, niebieskiego i dwóch zielonych, ale układają się w skomplikowane wzory, obejmujące aż 36 subpikseli.

Doskonała jakość obrazu

Droga obrana przez firmę Fujifilm okazała się słuszna – w laboratoryjnych pomiarach jakości zdjęcia wykonane aparatem X-Pro1 wypadają lepiej nawet od tych zrobionych za pomocą lustrzanek z większymi matrycami pełnoformatowymi. Nawet przy czułości ISO 3200 – najwyższej uwzględnianej w ocenie – można bez problemu rozpoznać najdrobniejsze szczegóły obrazu. Szum utrzymuje się na niskim poziomie, a efekt mory jest niezauważalny.

Nowatorski sposób ułożenia subpikseli matrycy. [siatka Bayera/siatka matrycy X-Trans CMOS]

Nowatorski sposób ułożenia subpikseli matrycy. [siatka Bayera/siatka matrycy X-Trans CMOS]

Pomiary wykazały maksymalną rozdzielczość obrazu równą 1705 parom linii na wysokość obrazu. Oznacza to, że aparat lekko wyostrza zarejestrowany obraz, gdyż prosty rachunek pokazuje, że przy takiej rozdzielczości matrycy można uzyskać co najwyżej obraz o rozdzielczości mniejszej o kilka par linii. Do czułości ISO 6400 rozdzielczość spada tylko do poziomu 1493 par linii – zdjęcia wciąż są niesamowicie ostre. Ostrości dorównuje przy tym wyśmienite odwzorowanie detali, tylko nieznacznie pogarszające się przy podnoszeniu czułości. Również zakresowi dynamiki trudno cokolwiek zarzucić – waha się on pomiędzy 10,7 (minimalna czułość) a 8,3 (ISO 3200) stopni przysłony.

Szum nie stanowi przy tym żadnego problemu. Podczas oglądania pełnowymiarowych zdjęć na monitorze, dopiero przy czułości ISO 6400 zakłócenia przekraczają granicę zauważalności. Dzięki temu X-Pro1 otrzymuje za jakość zdjęć takie same, bardzo wysokie noty, jak topowe lustrzanki Nikon D4 czy Canon EOS 5D Mark II. Wiele przykładowych zdjęć z laboratorium i pleneru można obejrzeć w galerii.

Na początek trzy obiektywy stałoogniskowe

Podłączanie obiektywów do korpusu umożliwia bagnet typu X wyposażony we wszystkie połączenia elektroniczne. Na początek dostępne są trzy obiektywy stałoogniskowe (18 mm, 35 mm, 60 mm macro), kosztujące od 2500 do 3000 złotych za sztukę. Za tę cenę otrzymujemy jasny obiektyw w metalowej obudowie z pierścieniami regulacji ostrości i przysłony – czegoś podobnego nie oferuje dotychczas żaden system aparatów bezusterkowych. Okazuje się jednak, że regulacja nie jest mechaniczna – pierścienie są połączone elektronicznie z małymi silnikami poruszającymi soczewkami we wnętrzu obiektywu. Dzięki temu przysłonę można ustawiać z dokładnością do 1/3 stopnia. Jeszcze w tym roku na rynek mają trafić kolejne obiektywy, w tym zmiennoogniskowy z układem stabilizacji.

Pokrętła do regulacji czasu naświetlania, otwarcia przysłony oraz korekty ekspozycji.

Pokrętła do regulacji czasu naświetlania, otwarcia przysłony oraz korekty ekspozycji.

Innowacyjny hybrydowy wizjer

Duży wizjer Fujifilm X-Pro1 to połączenie wizjera optycznego i elektronicznego. Kiedy wybierzemy tryb elektroniczny, zobaczymy wystarczająco ostry, kolorowy obraz obejmujący całą powierzchnię kadru. Przy słabym oświetleniu w wizjerze pojawiają się jednak lekkie smugi za poruszającymi się obiektami, a w ciemności – wyraźny szum. Wówczas można przełączyć się na tryb optyczny – motyw pozostaje wystarczająco duży i wyraźny. W trybie optycznym aparat automatycznie dopasowuje powiększenie do obiektywów o ogniskowej 18 mm i 35 mm. W przypadku obiektywu 60 mm kadr jest ograniczony ramką wyświetlaną w wizjerze. Aparat wyświetla w ten sposób również informacje o aktualnie wybranych ustawieniach. Zaznaczone jest nawet pole autofokusa, co docenimy zwłaszcza podczas fotografowania z małej odległości. W sumie hybrydowy wizjer jest niezwykle praktycznym rozwiązaniem, a przy tym zupełnie wyjątkowym – jak dotąd, zastosowano go jedynie w modelu X-Pro1 oraz w kompaktowym Fujifilm X100. Alternatywę dla wizjera stanowi trzycalowy wyświetlacz o bardzo wysokiej rozdzielczości (1,23 mln punktów) z dodatkowymi białymi subpikselami, zapewniającymi jeszcze doskonalszy, jasny obraz.

Sposób obsługi X-Pro1 dostosowano do potrzeb doświadczonych fotografów. Otwarcie przysłony regulujemy pierścieniem na obiektywie, zaś czas naświetlania – pokrętłem na górnej ścianie aparatu. Kiedy ustawimy jeden z regulatorów w pozycji „A”, aparat będzie pracował w trybie preselekcji, zaś ustawienie w tej pozycji obu pokręteł powoduje przejście do trybu automatycznego doboru przysłony i czasu ekspozycji. Przewidziano niewiele programów tematycznych, ale znalazł się wśród nich kreator zdjęć panoramicznych. Zabrakło za to lampy błyskowej, którą trzeba kupić osobno.

Wysoka jakość wykonania, wiele elementów sterujących.

Układ elementów sterujących jest ergonomiczny, a liczba przycisków i pokręteł – wystarczająca. Obudowa cechuje się doskonała jakością wykonania, choć nie jest zabezpieczona przed kurzem i wilgocią, jak obudowa nowego Olympusa OM-D E-M5. Układ menu jest zbliżony do tego w innych aparatach Fujifilm, ale nie zabrakło miłych niespodzianek. Obsługa jest bardziej płynna, a niewielkie zmiany przyspieszają nawigację. Spodobało się nam też nowe menu szybkiego dostępu, pozwalające w jednym miejscu przejrzeć i zmodyfikować najważniejsze ustawienia.

Trzycalowy wyświetlacz ma bardzo wysoką rozdzielczość. Zastosowanie dodatkowych białych subpikseli podnosi jakość obrazu

Trzycalowy wyświetlacz ma bardzo wysoką rozdzielczość. Zastosowanie dodatkowych białych subpikseli podnosi jakość obrazu

Fujifilm X-Pro1 obsługuje karty pamięci SDHC i SDXC, wsuwane w slot na dole aparatu. To niezbyt szczęśliwa lokalizacja, gdyż podczas korzystania z dodatkowego uchwytu (co bardzo polecamy) trzeba demontować go przed każdą wymianą karty. Obok miejsca na kartę znajdziemy akumulator – jedno ładowanie pozwala zrobić od 300 do 610 zdjęć.

Powolny autofokus

Autofokus balansuje na granicy tego, co uznajemy za szybkość wystarczającą do rejestracji spontanicznych zdjęć. Podczas pomiarów laboratoryjnych ustawianie ostrości trwało średnio 0,5 sekundy, a w praktyce często jeszcze dłużej. Nie miały przy tym znaczenia jasność i kontrast motywu. X-Pro1 nie zbliża się więc pod tym względem do błyskawicznie szybkiego Olympusa OM-D E-M5. Serie zdjęć są rejestrowane z szybkością 5,5 klatek na sekundę i mogą trwać dwie lub cztery sekundy (odpowiednio dla zapisu w formacie RAW i JPEG).

X-Pro1 może też kręcić filmy – nawet w rozdzielczości Full HD – jednak już rezygnacja z osobnego przycisku rozpoczynającego nagrywanie pokazuje, że nie jest to jego najważniejsza funkcja. Mimo to konstruktorzy byli konsekwentni i pozwolili na ręczną regulację przysłony. Autofokus pracuje w trybie śledzenia, jednak jego aktywne pole nie jest zaznaczane na ekranie. Można też regulować ostrość ręcznie – wówczas dostępne jest powiększenie fragmentu kadru – ale prawdziwie ostry obraz można uzyskać jedynie korzystając ze statywu. Ze złączy istotnych dla filmowców dostępne jest tylko gniazdo HDMI.

Podsumowanie

Jeśli nie uznajemy kompromisów w kwestii jakości obrazu, nie jesteśmy już skazani na ciężkie i nieporęczne pełnoformatowe lustrzanki. Fujifilm X-Pro1 robi świetne zdjęcia, bijąc pod tym względem wszystkich konkurentów. Sposób obsługi dopasowano do potrzeb doświadczonych fotografów, ale przy odrobinie zręczności i wprawy damy sobie radę. Mimo to X-Pro1 nie jest aparatem do wszystkich zastosowań. W fotografii sportowej, mimo wystarczająco szybkiego trybu seryjnego, czuć niewystarczającą szybkość autofokusa. Poza tym, system jest jeszcze nowy; dostępne są tylko obiektywy stałoogniskowe, na kolejne trzeba jeszcze poczekać. Z drugiej strony, trudno wyobrazić sobie bardziej dopracowany kamień węgielny, niż najnowszy produkt inżynierów Fujifilm.

Alternatywa

Bezkompromisową jakość obrazu zapewnia również profesjonalna lustrzanka Canon EOS 5D Mark II z 21-megapikselową, pełnoformatową matrycą, dostępna za ok 7400 zł (korpus bez obiektywu). W tym przypadku zastrzeżeń nie budzi zarówno wyposażenie aparatu, jak i oferta obiektywów i akcesoriów. Najważniejsi konkurenci w segmencie aparatów systemowych to Olympus OM-D E-M5 i Sony NEX-7. Oba wymienione modele są znacznie tańsze, ale ustępują aparatowi Fujifilm pod względem jakości obrazu (ZOBACZ PORÓWNANIE).

Fujifilm X-Pro1

Aparat systemowy zapewniający niespotykaną jakość obrazu i wygodną obsługę odpowiadającą potrzebom zaawansowanych fotografów.

PLUSY:

Doskonała jakość obrazu
Wysoka jakość wykonania
Sposób obsługi dostosowany do potrzeb profesjonalistów
Hybrydowy wizjer i doskonały wyświetlacz

MINUSY:
Brak zintegrowanej lampy błyskowej
Autofokus w trybie filmowania
Ograniczona oferta obiektywów dla nowego systemu

4
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.