Crowdsourcing, czyli sam wykreuj naszą markę

Coraz chętniej przywiązujemy się do danych marek. Bronimy ulubionych smartfonów w komentarzach, tworzymy fan-arty do ulubionych gier, nieraz wyręczając marketingowców w swojej pracy. A ci zaczynają to dostrzegać.
Konsumenci sami potrafią wyrażać sympatię (i antypatię) do marki

Konsumenci sami potrafią wyrażać sympatię (i antypatię) do marki

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że rynek reklamy zaczyna nie nadążać za konsumentami. Zanim zobaczę pierwsze spoty na YouTube, wpisy na Facebooku czy billboardy na mieście, produkt od dawna jest już promowany… przez entuzjastów marki. Wojny w komentarzach, wpisy na amatorskich blogach gloryfikujące dany produkt i usługę… zjawisko to istnieje już od dawien dawna. Często przybiera niezbyt przyjemną formę trollowania, ale nierzadko też formowana jest kampania marketingowa, z którą producent lub usługodawca… nie ma nic wspólnego.

Marketingowcy zaczęli to zauważać. Problem z entuzjastami jest taki, że mimo iż są głośni, to ich zasięg jest stosunkowo nieefektywny. Nie mają szans dotrzeć to tylu odbiorców, ilu znajdzie się w zasięgu profesjonalnie przygotowanej kampanii.

A co by się stało, jakby połączyć wysiłki obu stron? Zwłaszcza, że sami konsumenci są dużo bardziej wiarygodni od marketerów. Mało kto z nas uwierzy we wszystkie treści umieszczone na bannerze reklamowym. Za to opinia innego „Kowalskiego” może być bardzo cenna. A z całą pewnością bardziej wiarygodna. „Kowalski” nie musi być kreatywny. Wystarczy, że będzie „niósł dobra nowinę”.

Załóżmy, że przechadzając się po galerii handlowej akurat trafisz na tak zwanego flash moba, czyli sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków. Załóżmy, że będzie fajnie zrobiony. Jestem przekonany, że nagrasz to wydarzenie swoim smartfonem i wrzucisz na Facebooka, YouTube’a, Twittera czy czego tam używasz. To, że wydarzenie będzie promować jakąś markę zignorujesz. Bo po prostu było fajne! Tak samo postąpi kilka tysięcy innych przypadkowych przechodniów, mimowolnie tworząc nowego virala .

Ci bardziej kreatywni „Kowalscy” również mogą zostać zaangażowani. Chcesz, przykładowo, zaangażować setki młodych filmowców, ich znajomych, subskrybentów i postronnych, oszczędzając pieniądze i uzyskując efekty wysokiej jakości? Zorganizuj konkurs na miniaturę filmową. Niech w 90 sekund pokażą to, co uważają za najwspanialsze w twoim produkcie, na przykład najnowszym smartfonie. Nie zapomnij o atrakcyjnej zachęcie, która przemówi do tych ambitnych, inaczej otrzymasz tonę crapu. I tak oszczędzasz masę pieniędzy.

To tylko przykłady możliwych do przeprowadzenia akcji. Możliwości są tysiące, a media społecznościowe i powszechny dostęp do Internetu i narzędzi kreacji treści powoduje, że kontakt marka <-> klient jeszcze nigdy nie był tak łatwy. Niech entuzjasta sam się wypowie. On lepiej wie czego chce i potrzebuje.

Na szczęście Zachód tylko nieznacznie nas wyprzedził w pomysłowości, a polskie agencje nadrabiają. Przykładem niech będzie chociażby MillionYou.com, czyli pierwsza w Polsce marketingowa platforma crowdsourcingowa, a jednocześnie portal społecznościowy dla twórców i ludzi kreatywnych. Współpracuje ona z ponad 20 000 użytkownikami, pasjonatami filmu i innych form kreacji, zarówno profesjonalistami, jak i amatorami. Na podstawie wytycznych od Klienta MillionYou.com definiuje ramy strategiczne oraz opracowuje pomysły do realizacji. MillionYou.com opracowuje brief kreatywny dla użytkowników. W modelu crowdsourcingowym konsumenci tworzą reklamę w oparciu o formułę konkursową. MillionYou.com przekazuje wytyczne, a następnie współpracuje z ‚milionem’ twórców, moderując jakość produkowanych filmów. Podstawowym elementem budującym zasięg jest głosowanie rozpowszechniające filmy w social media. Następnie po dokonaniu selekcji filmów do emisji MillionYou.com rozpowszechnia je w oparciu o przygotowany z Klientem media plan.

Brzmi zachęcająco, prawda? Mam nadzieję, że będzie coraz więcej tego typu platform, agencji i pomysłów. Reklama jest… nudna. Kiedy ostatni raz kliknąłeś / kliknęłaś w banner reklamowy? I to nie przez przypadek? Pewnie nawet nie pamiętasz….

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.