Od redakcji – 2012/08

Konstanty Młynarczyk,

Konstanty Młynarczyk,
redaktor naczelny

Wszystko, co wiemy o starożytnym Egipcie i Mezopotamii z czasów Hammurabiego, wiemy dzięki detektywistycznej pracy archeologów wnioskujących o życiu ludzi na podstawie skorup i resztek budowli oraz dzięki zachowanym zapiskom. Nasza wiedza o bitwie pod Grunwaldem, Wiośnie Ludów, wyprawie Napoleona na Moskwę czy rejsie Titanica opiera się na źródłach pisanych. Zastanawialiście się kiedyś, skąd wiedzę o nas będą czerpać przyszłe pokolenia? Jakie dane zostaną po naszej cywilizacji za 300, 600, 1000 lat? W dobie, kiedy coraz częściej nasza wiedza i historia są spisywane nie na papierze (który zresztą też jest teraz gorszej jakości), ale na nośnikach cyfrowych, odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta.

To przerażające, ale dane na typowej płycie optycznej przechowywanej w domowych warunkach mogą stać się nieczytelne już za 3–5 lat, a archiwa przechowywane na dyskach magnetycznych nie przetrwają dziesięciolecia! Wygląda na to, że jeśli się nie postaramy, nie tylko cywilizacje przyszłych tysiącleci, ale też nasze dzieci i wnuki nie zobaczą naszych zdjęć z wakacji… Akurat to może nie byłaby jakaś wielka strata, lecz z pewnością jest wiele informacji, które są naprawdę warte zachowania. Na szczęście istnieją sposoby na przechowywanie danych przez milenia i, co więcej, są one dostępne także dla zwykłych ludzi, a nie tylko bogatych korporacji. Przeczytajcie o tym na str. 84.

Tymczasem zbliża się rewolucja w dziedzinie przechowywania danych na nośnikach. Podstarzały już NTFS zostanie całkiem niedługo zastąpiony systemem plików ReFS [str. 25], dzięki któremu nasze komputery będą działać szybciej, a ponadto rzadziej będziemy tracić dane. Mnie się to podoba! A skoro już o traceniu danych mowa – nie wiem jak wam, ale mnie nigdy się nie chciało przeprowadzać procedury odmontowania pendrive’a w Windows. Tymczasem wzięliśmy na warsztat mit o tym, że wyjęcie zamontowanego napędu może spowodować katastrofę i… ale o tym przeczytacie na str. 76.

W poprzednim numerze testowaliśmy tablety, w tym testujemy smartfony z najwyższej półki [s 60], ale wciąż wierzymy, że bez peceta ani rusz. To jednak nie może być byle jaki pecet. Ten, którego budowę chcemy wam zaproponować, reaguje na polecenia głosowe, potrafi streamować telewizję, robi inteligentne backupy i obsługuje nasze własne wirtualne „chmury”. Zajrzyjcie na s 90 – myślę, że któryś z pomysłów na pewno wam się przyda!

Tymczasem miłych wakacji – wysyłajcie pocztówki, jeśli jeszcze pamiętacie, co to takiego. Dla przyszłych pokoleń!…

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News