Android 4.0 zdobywa popularność, ma już 16% rynku

Jednak najnowsza wersja Androida – 4.1 Jelly Bean jest prawie niedostrzegalna. Korzysta z niej 0,8% urządzeń.

Historia jest znana. Apple wypuszcza aktualizację, ta od razu trafia na wszystkie urządzenia. Microsoft aktualizuje Windows Phone – aktualizacje trafiają od razu lub w ostateczności trzeba poczekać kilka tygodni, aż operatorzy zatwierdzą poprawki.

Co się dzieje gdy Google aktualizuje Androida? Nic. Z racji, że producenci telefonów modyfikują ten system – muszą też zmodyfikować jego nową wersję. Po co, skoro można zignorować użytkowników, którzy już kupili telefony – a nową wersję systemu wydać dopiero wraz z premierą nowego urządzenia. No dobrze, zdarzają się aktualizacje – czasami. Tyle, że opóźnienia trwają miesiącami – w najlepszym przypadku.

Wykres dostarczony przez Google zdaje się to potwierdzać. Najnowszy system Android 4.1 Jelly Bean zdołał zdobyć uwaga… 0,8% rynku. Nieco lepiej jest z Androidem 4.0 – Ice Cream Sandwich. Miał zaledwie 10% udziałów, ale teraz ma już 16%. Wygląda na to, że aktualizacje w końcu ruszyły.

Gorsza wiadomość jest taka, że leciwy i mocno już niedoskonały Android 2.3 Gingerbread ma wciąż ponad 60% rynku. Android 2.2 – ponad 15%. Eclair, czyli Android 2.1 jest wciąż wykorzystywany przez 4,2% użytkowników. Ci na szczęście zrezygnowali już z Androida 1.5 oraz 1.6. Ciekawe, czy klienci Google doczekają kiedyś czasów, kiedy aktualizacje trafią bezpośrednio do ich telefonów.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News