Apple vs. Samsung: O rany, nic się nie stało!

Spróbujmy sprawdzić, jak to jest z tymi stratami.

„Samsung poniesie ogromne straty, z których długo się nie podniesie”

Co stracił Samsung? Będzie musiał zapłacić odszkodowanie wysokości miliarda dolarów, a także być może nie wolno mu będzie przedawać w USA urządzeń, które jak uznał sąd naruszają patenty Apple. Brzmi groźnie? Może i tak, ale szczególnie groźne nie jest. Miliard dolarów to bardzo dużo, ale mówimy o jednej z największych firm na świecie – dla Samsunga taka kara, choć z pewnością odczuwalna, nie będzie dotkliwa. A przecież zanim trzeba będzie ją faktycznie zapłacić minie jeszcze całkiem sporo czasu… Właśnie, czas – ewentualny zakaz sprzedaży „zaskarżonych” smartfonów w USA dotyczyć będzie modeli, które już w tej chwili są nieco przestarzałe. Biorąc pod uwagę tempo zmian na tym rynku, zanim Apple faktycznie zablokuje ich sprzedaż będą już historią. Tymczasem nowe pokolenie smartfonów Samsunga jest inne: Galaxy S3 w żaden sposób nie przypomina iPhone’a 4s ani jego nadchodzącego następcy (jeśli wierzyć przeciekom). Koreańska firma poszła swoją własną drogą i jak widać po reakcjach klientów, jest droga prowadząca w stronę sukcesu.

„Mając w ręku precedens, Apple zniszczy innych producentów Androida”

Podniosły się głosy, że taki precedensowy wyrok może stanowić początek kampanii Apple przeciw innym producentom smartfonów z Androidem. A więc, jak bardzo pogorszy się sytuacja HTC, Motoroli, LG czy Sony? Nie bardzo. Wszystkie wymienione firmy tracą rynek nie przez procesy z Apple o patenty, tylko przez konkurencję ze strony Samsunga. Odetchnęłyby z ulgą, gdyby Jabłko zostawiło ich „kolegę” z przestrzelonymi kolanami… Czy staną się celem pozwów? Być może tak, ale nawet jeśli, to będą dotyczyły one kwestii oprogramowania, a to łatwo zmienić. Niezależnie jednak od tego, ich sytuacja nie zmieni się znacząco. Jeśli mają się odbić, stanie się to dzięki nowym, lepszym produktom. Jeśli mają zatonąć, to nie patenty będą decydującym czynnikiem pójścia pod wodę.

„Samsung stracił reputację i klienci się od niego odwrócą”

Podobno porażka Samsunga to katastrofa PR-owa i ciężki cios dla wizerunku koreańskiej firmy. Być może. Ale nie odbije się to na sprzedaży. Ci, którzy kupowali smartfony Samsunga z przyczyn, nazwijmy to, ideologicznych, wspierając w ten sposób wolne oprogramowanie w walce z zamkniętym systemem Apple’a nie tylko nie przestaną tego robić, ale wręcz zapewne kupią po dwa, albo trzy telefony. W końcu ich bohater właśnie stał się męczennikiem za sprawę! Tych, którzy swój kolejny telefon wybierali w oparciu o specyfikację techniczną i wyniki testów nie obchodzi orzeczenie sądu. Wciąż będą szukać urządzeń z największą liczbą rdzeni, cali, megapikseli i gigabajtów – wciąż pewnie będzie to flagowy Samsung. Dokładnie tak samo obojętni na „patentowy proces stulecia” okażą się kupujący kierujący się ceną, który nadal kupować będą to, co operator zaoferuje im za złotówkę. Android ma w USA 60% rynku, a z tych 60% ogromna większość to udział Samsunga! Zapewniam was, że Samsung nie doszedł do tego dzięki nieposzlakowanemu wizerunkowi i zaufaniu, jakie w jego marce pokładali klienci, ale dzięki niedrogim produktom o świetnych parametrach. Tak więc „wizerunkowy cios” jest tak naprawdę ciosem w próżnię.

„Prawdziwym zwycięzcą tej batalii jest Microsoft”

Wielu obserwatorów sugeruje, że nacisk Apple odstraszy producentów od Androida i skłoni do szukania alternatywy. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się w tej sytuacji położeni większego nacisku na produkcję i promocję urządzeń z systemem Windows Phone, który nie kosztuje wcale tak dużo, a jest „bezpieczny”, bo Microsoft zadbał o opłacenie lub wymianę patentów. Niestety (niestety, bo lubię Windows Phone i chętnie zobaczyłbym jak rośnie jego udział w rynku) przegrana Samsunga w procesie nie zmieni nic a nic w podejściu producentów do tego systemu.

Zauważcie, że j

u

ż płacą za Androida Google’owi (licencję za Google Apps) i Microsoftowi (za patenty), byli po wielokroć pozywani przez Apple (HTC, Motorola, Samsung…), a jednak wciąż WinPhone to margines ich oferty. Dlaczego? Bo nie przynosi pieniędzy, w przeciwieństwie do Androida.

Owszem, to możliwe, że w początkach przyszłego roku zobaczymy, jak Windows Phone zaczyna zdobywać rynek – ale jeśli tak się stanie, to będzie to zasługa popularyzacji Windows 8 na pecetach i tabletach. Jeśli nowe Okienka będą wielką klapą, w smartfonach nie zmieni się nic. Producenci pójdą tam, gdzie będą widzieli zysk, użyją systemu, do którego użytkownicy się przyzwyczaili i który kupią. Do Androida. Nawet, jeśli trzeba będzie ponieść pewne dodatkowe koszty, takie jak opłaty licencyjne lub koszty batalii prawnych, to i tak warto – lepiej walczyć z Apple ale wciąż sprzedawać, niż pójść na łatwiznę z Windows Phone i… zniknąć z rynku.

A więc, kto skorzystał? Jeśli miałbym strzelać, to obstawiałbym, że najbardziej na tej sprawie zyskali prawnicy obu stron. Inni mogą się pocieszyć, że kiedy prawnicy będą wydawać zarobione dzięki Samsungowi i Apple setki tysięcy dolarów honorariów, z pewnością zapewnią pracę wielu, wielu ludziom. Szkoda, że USA. To jak, Samsungu i Apple – może następny proces w Polsce?