Inteligenty dom, kolejny krok ewolucji

Im więcej mamy pieniędzy tym bezpieczniej powinniśmy się czuć. Niestety w czasach, które dano było nam dożyć nie wszystko wygląda tak różowo. Choćby systemy alarmowe, dają nam dużo bezpieczeństwa, jednak czasem kosztem naszej prywatności. Nie inaczej pewnie, jest w przypadku domów typu smart (chyba tylko ludzie przestali być smart). Systemy dokładnie kontrolują wszystkie zmiany i wyłączają urządzenia nie aktywne. Włamywacze będą jednak musieli się przebranżowić na hakerów, bo czekają na nas podobne rozwiązania co choćby w nowym Deus Ex. Fajnie, że system będzie wiedział gdzie nagle zaczęło nam cieknąć z rur. To spokojnie ułatwi życie kolejnym pokoleniom, ale czy przypadkiem nie zabiera nam to czegoś tak cennego jak prywatność? Może to błaha potrzeba w dzisiejszych czasach, ale wolałbym np. nie musieć grać w legalnie zakupioną grę z systemem DRM. Nie będę tu wymieniał twórców, ale brak opcji grania w gry na single-player w trybie offline jest co najmniej wkurzający.

Trochę udało mi się zagalopować, zawsze system kontrolowany przez jakiś mózg elektroniczny będzie siłą rzeczy wydajniejszy i ekologiczniejszy niż typowy p. Nowak (jak się okazało w jakiś ostaniach badaniach, więcej mamy Nowaków niż Kowalskich). Bo komputer zawsze będzie wybierał tę opcję, gdzie więcej jest plusów niż minusów, nawet jeżeli trochę na tym w jakiś sposób pocierpimy. W sumie ciężko mi pojąć moim małym mózgiem, jak będzie wyglądał świat za kilka dekad. Jak wszyscy wiemy, gdybania naszych dziadków bardzo minęły się z prawdą, a tempo postępu nie chce maleć. Jeżeli jednak, dalej będziemy brnąć torem stworzonym przez duże korporacje i rządy wpływowych krajów, to chyba jednak podziękuje za nowe technologie i przeniosę się do pustelni. Pół świata śmiało się z Orwella, kiedy napisał rok 1984. Teraz jednak jeżeli dobrze się przyjrzymy, sami wpędziliśmy się w jeszcze większe bagno. Dawno temu technologie były dla człowieka, a patenty pozwalały bronić słabszych i pozwalać na rozwój większych graczy. Jeszcze trochę, a sami będziemy wtykać sobie wtyczki w mózgi, nie będziemy potrzebowali do tego maszyn. Przyznam się, że cieszy mnie każdy kolejny wynalazek proekologiczny, ale tym bardziej smuci mnie każdy duży gracz blokujący patentami coś co mogło by się naprawdę przydać. Powoli się to zmienia, jednak dla osób proekologicznych wciąż to za wolno.

Słowem podsumowania, jestem jak najbardziej za inteligentnym domem, jednak wizja takiego świata nie jest, tą którą bym najchętniej oglądał. Może to mój archaiczny sposób myślenia, a może faktycznie łatwiej jak coś będzie podejmować za nas decyzje.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News