Na całym świecie kończą się adresy IPv4

Czy mamy powody do paniki?

IPv4 się kończy, a IPv6 jeszcze nie do końca gotowe

IPv4 się kończy, a IPv6 jeszcze nie do końca gotowe

Zacznijmy od wyjaśnienia, kto przyznaje adresy IPv4. Otóż jest to niezależna organizacja RIPE, z którą porozumiewają się na przykład operatorzy sieci telekomunikacyjnych czy dostawcy usług chmur obliczeniowych i negocjują warunki, na których otrzymają od RIPE określoną liczbę adresów z tzw. klas adresowych (pul). Następnie adresy te trafiają do klientów końcowych, czyi firm lub osób prywatnych, które chcą mieć serwer w sieci z rozpoznawalnym adresem IP.

To, że adresy IPv4 się kończą, jest prawdą. Prawdą jest też to, że kończą się dość szybko.

„RIPE ma obecnie w dostępnych zasobach jeszcze 1,69 klasy oznaczonej symbolem /8, czyli około 28,4 mln adresów. Klasa /8 to 16,7 mln adresów i w momencie, kiedy zostanie uruchomiona, RIPE przestanie przydzielać adresy, bo ostatnia pula /8 jest rezerwowa. Wniosek jest prosty: zostało około 11 mln adresów. Ale i one rozejdą się dość szybko: od 28 maja do 30 sierpnia RIPE rozdysponowało 6,8 mln adresów, zatem pozostałe 11 mln starczy na około 6 miesięcy” – analizuje sytuację Maciej Kuźniar, dyrektor projektu Oktawave.

Ale czy rozdanie adresów przez RIPE jest równoznaczne z ich faktycznym wyczerpaniem? Nie do końca. Jak już wspomnieliśmy, RIPE dystrybuuje adresy wśród dostawców usług, a Ci – jeśli zawczasu o tym pomyśleli – powinni zachować odpowiednie zasoby rezerwowe, które powinny wystarczyć na dłużej niż pół roku.

„Jeśli dostawcy chmur obliczeniowych naprawdę zadbali o właściwe zabezpieczenie rozwoju swojego biznesu, powinni mieć do dyspozycji odpowiednią liczbę dostępnych adresów IPv4. Oktawave ma ich obecnie ok. 8700, czyli całą klasę /19 oraz /23. Jesteśmy spokojni” – dodaje Kuźniar.

Oczywiście zadbanie o dostępność adresów IPv4 to nie wszystko. Dostawcy chmur obliczeniowych muszą być gotowi na wykorzystanie i obsługę adresów nowego typu, dłuższych, 128-bitowych adresów typu IPv6. I tutaj należy obalić mit o powolnym i nieskutecznym wdrażaniu nowego protokołu. Otóż tylko w ostatnim roku ruch sieciowy wykorzystujący IPv6 wzrósł dziewięciokrotnie. Nie jest to jeszcze właściwe tempo, ale na pewno nie można mówić o katastrofie.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News