„Skok w bok”, czyli ja i Lumia 900

„Linuksiarz i Nokia z Windows Phone. To nie może wyjść…” – niektórzy mogli by rzec. Ja jednak lubię łamać stereotypy i w ten sposób przez parę najbliższych miesięcy będę używać topowego smartfona Nokii. Dlaczego? Dlatego, że mnie ta platforma intryguje. Androida widziałem, nawet go mam od prawie 2-ch lat. Znudził mi się. Oczywiście Jelly Bean to coś innego, jednak na Galaxy Nexusa (o którym marzę) póki co mnie nie stać. Apple? Nuda, nuda i jeszcze raz – nuda. Nie zaprzeczam, że iPhone to świetny smartfon – bo taki jest, jednak stracił palmę pierwszeństwa w innowacji, a nawet można posunąć się do stwierdzenia, że goni konkurencję. Interfejs który „trąci myszką”, mały ekran, kiepska i brzydka szklana obudowa – dziękuję, to nie dla mnie.

Nokia Lumia 900
Nokia Lumia 900
No dobra, ale co z tą Nokią?

Zacznijmy od sprzętu. Biała Lumia 900 dobrze leży w mojej ręce – kształt obudowy nie sprawia w trudności w użytkowaniu tego dużego smartfona – Lumia jest tak wielka, jak Galaxy Nexus czy HTC One X, choć ekran ma rozmiar „tylko” 4.3 cala. Jednolita obudowa z poliwęglanu przezentuje się świetnie – jest ładna i sprawia wrażenie solidnej (nie robiłem crashtestów bo mi szkoda:P). Mimo, że to plastic, to wydaje się pewniejsza od większości smartfonów jakie miałem w ręku (w tym od iPhone). Design, odziedziczony po modelu nieodżałowanym modelu N9, jest, moim skromnym zdaniem, świetny – oryginalny, charakterystyczny, zwracający uwagę, a przy tym nienachalny i niekopiujący iPhone. Nokia ma swoją unikalną osobowość. Jedyny problem to brak wygiętego szkła na ekranie – czegoś co Lumii 800/N9 nadawało jeszcze więcej charakteru. Ekran AMOLED 4.3 cala z powloką Clear Black jest wręcz

za dobry — kolory na nim są zbyt jaskrawe i nie odwzorowują rzeczywistości, ale i tak mi się to podoba. Ogólnie telefon bardzo mi się podoba, ale wolałbym opcję czarną i matową niż białą, błyszczącą i trochę hipsterską, ale darowanemu koniowi… O oprogramowaniu mogę póki co powiedzieć mało, ale już w tej chwili mogę powiedzieć, ze pomysł dobry jest, ale z implementacją gorzej. Oczywiście system jest płynny i niezawodny, jednak są spore błędy koncepcyjne, które dla niektórych z was będą dyskwalifikujące. Zacznijmy jednak od tego co dobre.

Interfejs to definitywnie mocna strona Windows Phone, Początkowo wydawał mi się prostacki i ograniczony, jednak po bliższym zaznajomieniu się uważam go za bardzo dobry i odpowiedni do takiego smartfonu. Nie zawala toną informacji i wszystko jest 2-3 taps away. Animacje są płynne i nie klatkują jak to Andorid 4.0 i wcześniejsze miały w zwyczaju, nawet na highendowym sprzęcie. Tak jak sam telefon, UI jest oryginalne i minimalistyczne, co mi się bardzo podoba – estetyka metro jest dla mnie zbawieniem po erze wymiotnosłodkiego Aero Glass. Do tego dodajmy integrację aplikacji z systemem – tutaj każda wygląda jakby była napisana przez Microsoft. Na marginesie dodam, że Metro w wydaniu WP podoba mi się, czego nie mogę powiedzieć o tym w Windows 8.

Następnym miłym zaskoczeniem jest czas pracy na baterii – 1 naładowanie starczy na cały dzień intensywnej zabawy i jeszcze trochę zostanie. Jak to coś działa pryz normalnym użyciu opisze później – póki co, to bawię się i bawię, więc nie mogę powiedzieć ile to wytrzyma na zwykłym czuwaniu:)

Dodatkowe oprogramowanie Nokii już parę razy mi się przydało i jest ono konkurencyjne do usług Google, zwłaszcza Mapy i Nawigacja (głównie przez to że POI są dokładniej oznaczone). Nokia Music i Nokia Transport jeszcze nie miałem okazji testować.

Odtwarzacz multimediów jest dobry, ale nie bezkonkurencyjny. Brak mu equalisera czy scrobblowania. Jakość dźwięku jest dobra, ale nie powalająca. Chyba iTunes w iOS pozostaje niedościgniony.

Nie ma róży bez kolców i WP zaliczył wpadki już w pierwszych dniach używania. Najpoważniejszą jest brak możliwości połączenia konta Windows Live z pocztą i czatem – walczę z tym do tej pory. Jest też poważny koncepcyjny problem z mulltitaskingiem – dla przykładu: IM+ działa w tle i daje powiadomienie, że odebrano nową wiadomość, klikamy powiadomienie (lub kafelek na ekranie gł.) i program uruchamia się od nowa, zamiast przejść do otwartej już instancji, przez co tracimy 15-20 s na ponowne uruchomienie i połączenie z serwerami. Jest jeszcze jeden stricte linuksowy problem – Windows Phone niby działa niby nie z Ubuntu. Większość odtwarzaczy przy synchronizacji albo się wywala albo robi coś nie tak i WP nie widzi wgranej muzyki. Jeżeli uda się nam coś wgrać, to niezależnie od tego czy utwory są potagowane, czy też nie – Windows tych tagów nie odczyta i wszystko włoży pod Nieznany artysta. Tyle wrażeń początkowych – co będzie dalej zobaczymy:). Wkrótce ciąg dalszy moich wrażeń!