Chciałbym dobre głośniki, ale mnie nie stać

Z głośnikami do multimediów jest tak, że albo są drogie, albo są przyzwoite tylko w niektórych aspektach. Nie wierzyłem, że coś dla siebie znajdę. Microlab stwierdził, że się mylę. "Masz, sprawdź, stracisz co najwyżej tylko czas". Pożyczyli mi coś taniego. Takiego w zasięgu Kowalskiego. Oto, co z tego wyniknęło.

Microlab FC530U

Microlab FC530U

Do testów dostałem model FC530U. To głośniki 2.1, i już pierwszy rzut oka na subwoofer spowodował, że podszedłem do nich z dużą rezerwą. Szmery, bajery, czytniki kart, radio… a to wszystko w głośnikach za 300 złotych. Jeżeli więc upakowali tyle funkcji, to pewnie zabrakło na to, co jest najważniejsze: jakość samych głośników.

Po próbie instalacji dowiedziałem się już, na czym Microlab oszczędził. To chyba najbardziej idiotyczna oszczędność, jaką można zrobić, bo na kablach. Głośniki podłączyłem do telewizora. To właśnie na nim gram na konsoli, słucham muzyki, oglądam filmy wideo z komputera. Telewizor to 40-calowa Bravia. Subwoofer położyłem na ziemi, satelity postawiłem po bokach ekranu. Kabli starczyło, ale można na nich grać, jak na gitarze, są tak napięte. Na szczęście same głośniki są bardzo ładne: do ich konstrukcji użyto płytę MDF. Satelity ważą kilogram każda, posiadają moduł 2,5′. Subwoofer to 6,5 kilogramów.

Po instalacji przyjrzałem się bliżej tym wspomnianym bajerom. A więc w jednostce centralnej, mili państwo, poza samym amplitunerem / subwooferem znajdziemy port USB, czytnik kart SD oraz radio FM. Z tyłu mamy wejście 2x RCa i miniJack. Nie zamienimy jednak FC530U w centrum multimedialne. Jest na to zbyt niewygodnie. Jasne, MP3, WMA i WAV są odtwarzane błyskawicznie i sprawnie, ale wyświetlacz nie poinformuje nas o tym, co jest właściwie odtwarzane. Umieszczenie USB i slotu na kartę SD na samym dole jednostki wymusza też bezsensowne schylanie się. Gruby pendrive może wymagać podniesienia urządzenia. Radio działa za to wybornie, antena spisuje się bez zarzutów. Do jego obsługi, a także samych głośników, dołączony jest pilot.

To jednak jest dodatek, z którego i tak będziemy korzystać raczej awaryjnie. Więc nie ma się co czepiać, a cieszyć, że w ogóle jest. U konkurencji, w tej klasie produktu i w tym przedziale cenowym, występują takie bajery dość rzadko.

Na szczęście same głośniki brzmią po prostu wybornie. Sprawdziłem wiele scenariuszy: filmy akcji, gry, muzyka klasyczna, rock, elektronika. Nigdy nie byłem rozczarowany. Nie spodziewajmy się cudów, to dalej głośniki za 300 złotych, audiofile mogą być rozczarowani. Ja nie byłem. Dźwięk jest przestrzenny, przestrzeń tonalna godna pochwały. Jest głęboko, mięsiście, ale też nie ma przesady z basowymi partiami, co jest tak typowe w tańszych głośnikach. Muzyki klasycznej słuchało mi się nieco gorzej, miałem wrażenie podobne do tego, co przy odsłuchu dźwięku poddanego kompresji. Cala reszta: bardzo dobrze.

Szczególnie dobrze spisywał się 5,25-calowy subwoofer, jakby pochodził z dużo droższego zestawu. Głębokie, miękkie, nieagresywne brzmienie. Fani muzyki elektronicznej (nie mowię o fanach „łubudubu”, byle mocniej okna się trzęsły) i filmów akcji będą zadowoleni.

Co pozostaje mi rzec? Microlab udowodnił mi, że się myliłem. Da się kupić dobre, uniwersalne głośniki multimedialne. Na dodatek tanio. W tej klasie cenowej nie znam nic lepszego.

Powiązane treści:

Głośnik bluetooth Philips – znajdź najlepszy w naszym rankingu

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.