Kupiłem e-papierosa, by móc palić więcej. W efekcie rzuciłem palenie.

Papieros na USB to coś, na co patrzyłem z pogardą, nawet jako entuzjasta zabawek wszelakich. Po raz kolejny jednak idzie mróz, i znowu palenie papierosów z przyjemności zamienia się w coś, co irytuje. Przełamałem się i kupiłem. Nie żałuję.
Polecam ten model, bo sam używam, ale warto rozejrzeć się po ofertach innych firm

Polecam ten model, bo sam używam, ale warto rozejrzeć się po ofertach innych firm

Papierosy palę nałogowo właściwie od jakichś dwunastu lat. Ze dwa lata temu rzuciłem na prawie rok, ale stwierdziłem, że za bardzo mi tego brakuje. Kopa nikotynowego. Czynności palenia. Prowadzę dynamiczny tryb życia, papieros zawsze dawał tę chwilę relaksu. Więc jaram dalej, wydając na to fortunę i doprowadzając swoje mieszkanie do „ruiny” w formie wszechobecnego zapachu popielniczki. W redakcji jeszcze gorzej: zakaz palenia, więc trzeba iść na balkon. A zimno jak diabli!

Niedawno byłem na nowojorskiej premierze Windows 8 i tabletu Surface. Od papierosów byłem odcięty czasem i po kilka godzin. W samolocie palić nie wolno. Na lotnisku zakazane. W hotelu? To samo. Na konferencji? Zapomnij. Nie jestem szczególnie uzależniony jak niektórzy, nie miałem narkotycznego głodu. Ale nie było to przyjemne.

Z Polski nie leciałem sam. Towarzyszyła mi zacna kompania, między innymi Asia Sosnowska z Gazeta.pl. Zazdrośnie patrzyłem jak ta, nieskrępowana, zaciąga się co rusz swoim e-papierosem. Bo może. Bo to urządzenie nie emituje dymu. Ja tu siedzę, czekam kiedy wreszcie wyciągnę upragnionego L&M-a, a ta ma wszystko w… głębokim poważaniu.

W końcu nie wytrzymałem. „Dawaj!”. Spróbowałem. Okazało się wyjątkowo smaczne. Nabój do e-papierosa naładowany był jakimś smakowym liquidem, przez co czułem, jakbym się zaciągał nie zwykłym tytoniem, a jakimś aromatyzowanym, prosto z sziszy. Zacząłem się wypytywać o szczegóły. Użytkowanie, cena, dostępność, i tak dalej. Wiedząc już wszystko, postanowiłem spróbować.

Tuż po powrocie dokonałem zakupu. Aśka poleciła mi to, czego sama używa. Volish Ego3 Crystal 2. Wszyscy mówią, że warto kupować markowe e-papierosy. Zapłaci się więcej, ale nie są tak awaryjne, dobrze smakują a bateria starcza na długo. Dokupiłem do niego drugą baterię (by mieć jak palić jak jedna jest podłączona do ładowania), kilka liquidów LiQueen o przeróżnych smakach (moc „18”, co jest idealne dla nałogowego palacza) i zapasową grzałkę, bo te się szybko zużywają.

Sam e-papieros z jednym liquidem i zestawem akcesoriów kosztował mnie 229 złotych. Bateria to kolejne 89 złotych. Liquid to 20 złotych. Jak to się przekłada na koszty papierosów? Palę, średnio, paczkę dziennie, co oznacza, że na miesiąc wychodzi około 300 złotych. W e-papierosie zużywa się luqid. Jedna fiolka za 20 złotych starcza na tydzień. Bateria ładuje się co 1,5 dnia, trwa to 3-4 godziny. Oznacza to, że po miesiącu inwestycja się zwraca a potem miesięczny koszt to 80 złotych. Oszczędność spora. Czy warto?

Pierwszy dzień był mordęgą. Zarówno od technicznej, jak i psychicznej strony. E-papierosa należy nauczyć się palić. Należy zrozumieć, że e-papieros musi nasiąknąć liquidem zanim poczuje się smak. Trzeba wiedzieć jak go udrażniać. I przede wszystkim, jak palić. Zaciągając się co chwila przepaliłem grzałkę już po paru godzinach, przez co musiałem dokupić kolejną (objawia się to smakiem spalenizny w ustach). Na szczęście są tanie jak barszcz, niewiele droższe od liquidów. A od psychicznej? E-papieros to nie papieros. Doznanie jest nieco inne. Zamiast wdychać dym, palacz wdycha parę wodną. Brakuje pewnego uczucia wypełnienia płuc. Całą niedzielę i poniedziałek chodziłem przez to maksymalnie podirytowany. Potem jednak… poszło.

Tradycyjny papieros zawiera dwie istotne substancje. Po pierwsze nikotyna. Ona odpowiada za uzależnienie od palenia. Sama w sobie jest względnie nieszkodliwa, odpowiada jednak za tego lekkiego „kopa” po papierosie, a także powoduje, że wpadamy w nałóg. Po drugie, substancje smoliste. To one odpowiadają za szkodliwość papierosów, ich rakotwórczość i tak dalej. E-papieros nie posiada substancji smolistych, za to posiada nikotynę (można co prawda kupować liquidy bez nikotyny, ale nie za bardzo widzę w tym sens).

Brak substancji smolistych może być dla nałogowego palacza przez pierwsze kilkanaście godzin dotkliwy. Brakuje tego dymka w płucach, bardzo. Jednak już we wtorek obudziłem się i stwierdziłem, że mi już przeszło. Nie chce mi się wracać do papierosów. Na dodatek e-papieros pozwala na palenie kiedy się chce, gdzie się chce. Brak substancji smolistych to brak dymu. Czyli brak smrodu dla siebie i postronnych. Wydycha się przeźroczystą parę, która natychmiast rozpływa się w powietrzu.

Dorzućmy jeszcze do tego wspomnianą oszczędność finansową i ładowarkę na USB, a już, wydaje mi się, drodzy Komputerowcy-Palacze, że warto spróbować. Służę pod tym wpisem radami i odpowiedziami na zadawane przez was pytania. Fora dla e-palaczy co prawda są przyjazne dla nowych użytkowników, ale ich lektura, pełna żargonu w stylu „bobrzenie” czy „wapowanie” może być irytująca.

Plusy

  • Oszczędność pieniędzy
  • Zdrowie!
  • Możliwość palenia gdzie się chce
  • Kolejna elektroniczna zabaweczka w kieszeni

Minusy

  • Brak niektórych doznań (drapanie dymu, obcowania z papierosem a nie przerośniętym długopisem
  • Konieczność nauki e-palenia (przez co można uszkodzić e-papierosa (na szczęście jest on zbudowany bardzo modularnie, więc łatwo wymieniać poszczególne części składowe, które są tanie) lub pogorszyć swoje doznania (brak smaku, rozlanie liquidu, itd.)

Pytania?

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.