Sukces Nintendo Wii to wynik braku wizji Sony i Microsoftu

Technika kontroli za pomocą ruchu, opatentowana i obecna w Nintendo Wii, mogła trafić na inne konsole. Ich twórcy jednak podziękowali pomysłodawcy i odesłali z kwitkiem.
Wii to była prawdziwa rewolucja

Wii to była prawdziwa rewolucja

Tom Quinn, wynalazca z Kalifornii, założył w 1989 roku firmę, którą nazwał Gyration. Wykorzystał ją, by znaleźć zastosowania dla wynalazków opartych o żyroskop. Nie udało mu się w lotnictwie, więc spróbował swojego szczęścia w świecie gier wideo. Uznał, że Steve Ballmer będzie z całą pewnością chciał wykorzystać jego pomysł. Pierwsze spotkanie miało miejsce w 2001 roku.

Faktycznie, Ballmer ponoć był „niesamowicie podekscytowany” pomysłem Quinna. Umówił go na spotkanie z dyrekcją działu Xbox. Owo spotkanie poszło jednak bardzo źle. Jak opowiada Quinn, dyrekcja była nieuprzejma, zapatrzona w siebie i przekonana, że jak zechce stworzyć kontroler ruchowy, to zrobi to po swojemu i lepiej. Było na tyle niegrzecznie, że jeden z dyrektorów, po spotkaniu, przeprosił za swoich kolegów.

Sony również nie był zainteresowany. Uprzejmie podziękował, ale nie chciał inwestować w to jakichkolwiek pieniędzy, dopóki koszt produkcji jednego kontrolera nie spadnie do 50 centów. Pozostało mu tylko Nintendo, który po dwudziestominutowej naradzie po spotkaniu z Quinnem wyraziło chęć kupna licencji na tę technikę.

Nintendo Wii znalazło 97 milionów nabywców. Konkurencja: około 70 milionów każdy. W 2010 roku pojawiły się na rynku kontrolery ruchowe Sony Move i Microsoft Kinect.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.