Przesiadam się z telefonu na Skype

Microsoft bardzo intensywnie promuje Skype'a. To oczywiste, w końcu zainwestował w niego kupę pieniędzy. Ale czy da się faktycznie z tego skorzystać? Postanowiłem to sprawdzić.
Skype zawsze pod ręką, jakbym potrzebował zadzwonić

Skype zawsze pod ręką, jakbym potrzebował zadzwonić

Skype zawsze jakoś był u mnie z boku. Traktowałem go od zawsze jako komunikator, zamiast jak telefon, a wobec niego były lepsze alternatywy. GG, Talk, Messenger do szybkiej komunikacji tekstowej nadają się po prostu lepiej. Skype długo nie mógł dojść do ładu ze swoją zasobożernością i wygodą interfejsu. Miałem, ale używałem rzadko.

W ostatnich latach zaczęło się to zmieniać. Skype dostępny jest już na Linuksa, OS X, iPhone’a, Androida i praktycznie każdą inną liczącą się platformę. Jest nawet wbudowany w niektóre telewizory. Czas może sprawdzić jak to działa, po latach.

Z racji tego, że wybrałem ekosystem Microsoftu, mam na komputerach system Windows 8, a na smartfonie system Windows Phone 8. Używam więc platform, na których Skype powinien działać najlepiej. Nie ma wymówek w postaci „abo to Android, nie umiemy za dobrze programować systemu konkurencji”.

Instalacja komunikatora to banał. W telefonie po instalacji pojawiają mi się kontakty Skype w książce telefonicznej, które mogę połączyć z istniejącymi. Na komputerze Skype również integruje się z systemową książką kontaktów. Dzięki temu mam nie czuć różnicy pomiędzy telefonowaniem „tradycyjnym” a tym za pomocą Skype. Prawie się to udało. Niestety, na Windows Phone jest jedna drobna irytująca wada. Po wybraniu danego kontaktu mam możliwość zadzwonienia na jego „zwykły” telefon, lub na jego komunikator Skype. Niestety, nie widzę z poziomu podglądu kontaktu, czy jest owa osoba dostępna na tym komunikatorze, czy też nie. W efekcie klikam na „Skype”, uruchamia mi się aplikacja, i dopiero wtedy nawiązywane jest połączenie (lub nie, jeżeli ta osoba okaże się niedostępna). Drobiazg, a irytuje. Microsoft twierdzi jednak, że mobilny Skype dla Windows Phone to wersja rozwojowa. Liczę na to, że jak wyjdzie z bety, to owa drobna niedogodność zostanie usunięta.

Przydałoby się oznaczenie, czy ta osoba faktycznie w tej chwili jest na Skype dostępna

Przydałoby się oznaczenie, czy ta osoba faktycznie w tej chwili jest na Skype dostępna

Jakość rozmów okazuje się zadziwiająco dobra. Niezależnie od tego, czy jestem połączony poprzez Wi-Fi, HSDPA czy 3G, rozmówca zawsze słyszy mnie czysto i wyraźnie. Co więcej, wideorozmowy również przebiegają bezproblemowo. Co prawda przy słabym zasięgu telefonii komórkowej, zamiast płynnego obrazu widzę pokaz slajdów w niskiej rozdzielczości, ale to absolutnie zrozumiałe. Rozmowa odbywa się naturalnie, wygodnie i daje dużo większe możliwości, niż tradycyjny GSM, chociażby ze względu na wspomniane już wideo czy możliwość wklejania tekstu komuś podczas rozmowy („hej, tu masz link do tego, o czym aktualnie rozmawiamy”). Cena również powoduje różnicę. Zużycie danych przez Skype jest znikome, przez co dużo bardziej opłacalne finansowo od tradycyjnych rozmów. Warto pamiętać bowiem, że Skype pozwala również na łączenie się z tradycyjnymi numerami stacjonarnymi i komórkowymi. Koszt połączenia to cztery grosze za minutę w typowym zastosowaniu, w tym połączenia międzynarodowe. Tu jednak wiele zależy od tego, w jaki sposób chcesz korzystać ze Skype. Jeżeli sporadycznie, cena może wzrosnąć nawet do 9 groszy za minutę. Szczegółowy cennik tutaj.

Skype znakomicie sprawdza się również jako telefon stacjonarny. W domu poprowadziłem kabel od komputera do telewizora, dzięki czemu po pracy mogę rozsiąść się na kanapie i przeglądać Internet, oglądać firmy, będąc „rozwalonym” w wygodnej pozycji. To samo zrobiłem z kamerą i mikrofonem. Na potrzeby eksperymentu Microsoft udostępnił mi kamerę LifeCam Studio.

Ja wiem, że po tym zdaniu nie za bardzo uwierzycie w moje chwalenie tego urządzenia, ale nie wiedziałem, że kamery internetowe tak się rozwinęły. Bardzo czysty dźwięk, ostry, jasny obraz w HD i całkowita bezproblemowość – polecam tę kamerę wszystkim zainteresowanym. Zresztą, jeżeli mi nie wierzycie, zajrzycie do recenzji kolegów zza granicy, które potwierdzają mój entuzjazm.

Dzwonienie z poziomu kanapy i możliwość słuchania rozmówcy na kinie domowym i oglądanie go na pełnym, 40-calowym ekranie Full HD to dużo większa przyjemność, niż dzwonienie za pomocą „stacjonarki”. Na dodatek jest to za darmo lub bardzo tanie.

Przez cały czas trwania eksperymentu nie mogłem narzekać na Skype’a. „Czepiłem się” jednego drobiazgu przy okazji Windows Phone 8, ale to tyle. Jest tanio, wygodnie, w dobrej jakości. Ale jest też jeden problem.

Na potrzeby eksperymentu angażowałem znajomych. „Ej, weź się zaloguj, bo chcę sprawdzić jak to działa teraz”. Niestety, na co dzień, z kilkuset kontaktów w telefonie / na komputerze aktywnych jest… kilka. Mało kto ma na swoim komputerze lub smartfonie cały czas włączonego Skype’a. I to jest problem z tą całą rewolucja. Działa, działa dobrze, ale nie mam do kogo dzwonić. Na siłę ewangelizować nie będę

Skype’owa rewolucja więc jeszcze nie nadeszła. Platforma jest dobra, ale jeszcze zbyt mało popularna. Skype jest używany przez dużą ilość osób, ale sporadycznie. By to działało tak, jak trzeba, musi minąć jeszcze trochę czasu. Szkoda, bo wizja Microsoftu mi się bardzo spodobała.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.