Co robisz, gdy masz lufę przystawioną do skroni? Piszesz o tym na Facebooku

Poinformował o swojej śmierci znajomych na Facebooku. I zginął.

Poinformować znajomych na Facebooku można o wszystkim – o tym, co jadło się na obiad, o zakupie nowych butów, czy o wypiciu siódmego piwa z rzędu. Można też poinformować o swojej śmierci, gdy kostucha zagląda nam w oczy, choć nie jestem do końca przekonany, czy w chwili sądu pierwszą myślą, jaka przyszłaby mi do głowy, byłaby chęć napisania posta na Facebooku.

Ale 30-letni Eric L. Ramsey właśnie na taki pomysł wpadł i godnie pożegnał się ze swoimi znajomymi na portalu społecznościowym. Na kilka chwil przed jego śmiercią, napisał na swojej tablicy: „Cóż ludziska, za chwilę mnie zastrzelą. Pokój”, po czym faktycznie został zastrzelony.

Niektórzy z jego znajomych myśleli, że żartował. Jak się jednak okazało, Ramsey był podejrzewany przez policję o uprowadzenie i zgwałcenie studentki z Uniwersytetu Central Michigan. Następnie miał ukraść karetkę i staranować dwa samochody żandarmerii. Ofiara miała uciec i zawiadomić policję. Wkrótce potem funkcjonariusze zlokalizowali skradziony ambulans i udali się w pościg.

Podejrzany ostatecznie rozbił swój środek transportu, a chwilę potem funkcjonariusze wyskoczyli z radiowozów i otoczyli karetkę, w której znajdował się Ramsey. Padły strzały. 30-latek został zastrzelony, choć wcześniej zdążył zawiadomić swoich znajomych o zbliżającym się, nieuchronnym końcu swego żywota.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News