Katowice: Intel postawił na e-sport i wygrał

W weekend miałem przyjemność pojawić się na jednej z największych imprez e-sportowych, która odbyła się w Polsce. Intel Extreme Master w Katowicach zaskoczył wszystkich. Zawodnicy z całego świata pokochali naszą publiczność, dla której katowicki Spodek okazał się być po prostu za mały. Intel, który był głównym organizatorem nie spodziewał się takiego oblężenia….

W Katowicach pojawiłem się w sobotę. Podjeżdżając pod najbardziej charakterystyczny obiekt w tym mieście, zobaczyłem ogromną kolejkę. Ci wszyscy ludzie chcieli wejść do Spodka, żeby zobaczyć jak ich ulubione drużyny i pojedynczy gracze rywalizują między sobą w takich dyscyplinach jak Starcraft 2, League of Legends, World of Tanks, Fifa 13 i Counter Strike: Global Offensive.


Nikt nie spodzeiwał się, że pojawią się tak licznie. Jak udało się ustalić nieoficjalnie, Spodek był w stanie pomieścić „zaledwie” 10’000 osób. Na więcej nie pozwalały przepisy bezpieczeństwa. Pechowców, którzy musieli pozostać na zewnątrz, nie wystraszyły minusowe temperatury. Stłoczeni przed katowickim Spodkiem, oglądali swoje ulubione drużyny na ogromnym telebimie grzejąc się przy… koksownikach! Gdybym nie widział tego na własne oczy, pewnie bym nie uwierzył.

Miło mi też napisać, że organizacja imprezy została przeprowadzona na bardzo profesjonalnym poziomie. Począwszy od transmisji meczy na żywo, komentowanych przez zawodowych casterów (dla niewtajemniczonych: odpowiednik komentatora sportowego), ogromnej sceny, na której zmagali się najlepsi; prowadzących, którzy umiejętnie podgrzewali emocje na trybunach… Tak właśnie powinny wyglądać zawody e-sportowe.

Wydaje się, że nie tylko ja to doceniłem. Najważniejszym gościem imprezy, bez którego nie miałaby ona większego sensu była publiczność, która zaskoczyła wszystkich. Gracze, komentatorzy, goście z zagranicy i przedstawiciele firm związanych z gamingiem – wszyscy powtarzają w kółko mniej więcej coś takiego: „polska publiczność to najlepsza publiczność”. Meksykańskie fale, okrzyki radości, powiewające flagi i cholernie głośny doping towarzyszyły każdej odważnej zagrywce i udanej akcji zawodników.

Nie widzę większego sensu w spieraniu się, czy e-sport to sport, czy cokolwiek innego. Lepiej skupić się na faktach, a wyglądają one następująco. Polski zespół Evil Panda Squad, który zajął pierwsze miejsce w turnieju World of Tanks, oprócz zasłużonej satysfakcji z wygranej otrzymał 7000€ w gotówce. Koreańczycy, którzy zdominowali zarówno zawody w Starcrafta 2 oraz rosyjski Gambit Gaming, który wywalczył sobie pierwsze miejsce w League of Legends otrzymali jeszcze bardziej imponujące kwoty. W e-sporcie, tak samo jak w sporcie zdecydowanie da się zarobić.

Publiczność oglądająca rozgrywki nie różni się zbytnio od tej, którą można obserwować na stadionach piłkarskich – byłem pod ogromnym wrażeniem reakcji tłumów zgromadzonych w spodku. Jeśli według Was gry komputerowe nie są wstanie wzbudzić emocji u widzów to obejrzyjcie wycinek z meczu SK Gaming przeciwko drużynie Fnatic umieszczony poniżej. Swoją drogą, ta akcja przejdzie do klasyki League of Legends. Na żywo było jeszcze głośniej.

Liczba widzów, którzy oglądali strumieniowane rozgrywki nierzadko przekraczała 200’000. Niektóre mecze komentowane były na bieżąco w sieci. Dawno nie widziałem takiego poruszenia wśród graczy. Wszystko wskazuje na to, że polska edycja Intel Extreme Masters okazała się hitem i z pewnością możemy spodziewać się następnych edycji. Od przedstawiciela Intela udało mi się dowiedzieć, że za rok zrobią wszystko, żeby impreza zdołała pomieścić jeszcze więcej widzów. Patrząc przez pryzmat tegorocznej organizacji na najwyższym poziomie, myślę, że za rok będzie jeszcze lepiej.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News