Lumio: lampa LED w formie… książki

Na pierwszy rzut oka Lumio wygląda interesująco: drewniana oprawa książki skrywa w swoim wnętrzu "kartki" z diodami LED, które można dowolnie uformować. Design piękny w swojej prostocie. Ale czy rzeczywiście jest tak funkcjonalny jak stara się nam wmówić jego twórca?

Gdy zobaczyłam powyższe nagranie pomyślałam – „Wow, jakie to ładne i przydatne!” . Od razu wymyśliłam sobie, że przydałoby mi się w kuchni, jako alternatywne oświetlenie, wieczorami na balkonie i podczas romantycznych spacerów nocą. Niestety gdy zaczęłam uważniej czytać opis Lumio stwierdziłam, że trochę szkoda mi wydawać 400 zł na lampkę, która będzie jednak kompletnie nie przydatna. Dlaczego?

Na filmie widzimy jak autor „przykleja” ją w różnych miejscach domu: na ścianach, szafkach w kuchni itp. Łatwo przeoczyć informację, że użyjemy go tak tylko na metalowych powierzchniach (w środku znajduje się magnes). Nie mam ani metalowych szafek w kuchni ani metalowych ścian, więc Lumio mogłabym tylko postawić na stole. Ale od tego mam już swoje lampki. Do tego moc światła zdaje się nie być dość wystarczająca, by móc swobodnie przy nim czytać, bez ryzyka o zdrowie własnych oczu.

Do tego Lumio nijak nie zmieści się do mojej torebki. Ma 21,6 x17,8 x3,2 cm. Więc z tą „mobilnością” też tak średnio. Chociaż do studenckich toreb się zmieści;). Na plus na pewno można dodać akumulator, który podładuje się nawet przez USB (Bez źródła prądu bateria trzyma 8 godzin przy włączonym świetle).

Dla mnie to gadżet, który choć ładny to nie do końca tak funkcjonalny jak bym chciała. Ale może Wam przypadł do gustu? Jeśli tak to jeszcze przez 7 dni można dofinansować projekt na Kickstarterze (kwota minimalna i tak jest już przekroczona więc sukces murowany). Lumio kosztuje tam 95$. Jego standardowa cena później będzie wynosić 125$.

0
Źródło: Kickstarter
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.