Google gotuje telefoniczne żaby na wolnym ogniu

Wyszukiwarkowy gigant coraz śmielej wchodzi na rynek amerykańskich dostawców Internetu. W wybranych miastach w Stanach Zjednoczonych oferuje superszybki dostęp do Sieci za względnie niewielkie pieniądze. Analitycy zaczynają kręcić nosem.
Google chce mieć Internet. Cały.

Google chce mieć Internet. Cały.

Jak wiadomo, sensory czuciowe żaby reagują normalnym ostrzeżeniem na wysoką temperaturę. Co innego jednak, jeśli żabę wsadzimy do zimnej wody, a następnie zaczniemy ją powoli podgrzewać. Sensory zachowają bierność, a żaba… się ugotuje.

To samo dotyczyć może wielkich firm telekomunikacyjnych, „włożonych do garnka” przez nowe przedsięwzięcie Google’a, czyli Fiber. Tak przynajmniej twierdzi Carlos Kirjner, analityk firmy Bernstein. Uważa on, że wpływ Fibera na innych dostawców internetowych będzie na początku niezauważalny, lub nie na tyle istotny, by dokonał jakiejkolwiek rewolucji. Ale, jak argumentuje, Fiber to nie krótkoterminowa strategia Google’a. To projekt, który ma się rozwijać przez wiele lat.

Kompleksowość portfolia usług Google’a może stać się poważnym zagrożeniem dla takich gigantów, jak AT&T. Te mają nieporównywalnie większy zasięg i bazę klientów. Google operuje raptem w trzech miastach, a dostępność usługi jest ograniczona. Kirjner twierdzi jednak, że to jedyna szansa dla tradycyjnych dostawców, by zrewolucjonizowali swoje usługi. Jeżeli prześpią tę rewolucję, to podobnie jak w przypadku wyżej wspomnianej żaby, może być już dla nich za późno.

0
Źródło: The Tell
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.