Yahoo obiecuje nie cenzurować Tumblra, odświeża też Flickra

Nowa szefowa Yahoo, Marissa Mayer nie próżnuje. Nowy wygląd i funkcjonalność Flickra to poważne zagrożenie dla innych serwisów społecznościowych. W połączeniu z przejętym przez firmę serwisem Tumblr, Yahoo może rywalizować z największymi.

Zacznijmy of Flickra – wielu uważa, że był to pierwszy udany serwis społecznościowy. Yahoo kupiło go w 2005 roku i delikatnie rzecz ujmując, firma nie wykorzystała potencjału serwisu w pełni. Teraz ma się to zmienić. Nowy wygląd strony sugeruje, że autorzy inspirowali się interfejsem metro od Microsoftu, czy portalem Pinterest – zeszłorocznym hitem wśród hipsterów. Zdecydowanie ulepszono poruszanie się po portalu, wyszukiwanie zdjęć i subskrybowanie profili, które zainteresują nas najbardziej.

Jednak to nie nowy wygląd jest najbardziej atrakcyjną cechą odświeżonego Flickra. Prawdziwą rewolucją są możliwości, które Yahoo oferuje bezpłatnie każdemu, kto założy konto na Flickrze. Czyli:

  • 1 TB (Terabajt) miejsca na zdjęcia. 15 gigabajtów od Google’a wygląda przy tym śmiesznie
  • Wielkość pojedynczej fotki nie może przekraczać 200 MB
  • Wielkość pojedynczego filmu nie może przekraczać 1 GB

Jeśli ktoś stwierdzi, że darmowe konto to za mało, do rozważenia ma dwie opcje: roczny abonament w wysokości 50 dolarów uwolni nas od wyświetlania jakichkolwiek reklam. Za 500 dolarów za rok otrzymamy 2 terabajty miejsca – tzw. konto Doublr, które jest chyba najmniej atrakcyjną nowością.

Oprócz tego, Yahoo wydało nową aplikację dla Androida:

Tumblr

Jeśli chodzi o jeden z najpopularniejszych serwisów mikroblogowych, to oprócz zmiany właściciela, na Tumblr zmieni się niewiele. Po pierwszych informacjach o tym, że Yahoo kupi popularny serwis za 1,1 miliarda dolarów, użytkownicy obawiali się wprowadzenia cenzury. Nic dziwnego: na Tumblr bez problemu można znaleźć pornografię, czy rasistowskie treści. Marissa Mayer, szef Yahoo wydaje się doskonale rozumieć fenomen serwisu i zapowiedziała, że „kontrowersyjne treści” nie będą usuwane. Nowy właściciel będzie starał się zachęcać użytkowników, do oznaczania kontrowersyjnych treści, po to, żeby ktoś kto niekoniecznie chciałby je oglądać, mógłby tak po prostu tego nie robić.

Nie wiadomo, czy Yahoo planuje połączyć oba serwisy w przyszłości.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.