Żyjąca żarówka

Przy tej żarówce najbardziej energooszczędne konstrukcje LED-owe czy jarzeniowe przypominają kopcące maszyny parowe z poprzedniej epoki. Zużycie prądu? Brak. Zanieczyszczenia? Nie powoduje, tylko im przeciwdziała. Jak to możliwe? Algi!

Gyuala Bodonyi wpadł na bardzo nietypowy pomysł – zaprojektował żarówkę, która w ogóle nie wymaga zasilania. A jeśli chcemy być bardzo dokładni, to nie wymaga zasilania prądem – wystarczy jej trochę powietrza.

Budowa jego niezwykłej żarówki jest dość skomplikowana, ale najważniejszym jej elementem są żywe mikroorganizmy – algi. Trzyma je wewnątrz żarówki materiał podobny w działaniu do „oddychających” ubrań – zatrzymuje płyn z algami, ale pozwala wydostawać się wydzielanemu przez nie tlenowi. Ten z kolei zasila białe diody LED, które produkują światło. Ważnym elementem żarówki jest jeszcze niewielka wbudowana… pompka, dzięki której powietrze dostarczane jest do alg. Nadmiar produkowanego tlenu wydalany jest na zewnątrz.

Przyznam się, że nie rozumiem tylko jednego – po co w takiej żarówce w ogóle żarówkowy gwint (E27)? Skoro nie chodzi o zasilanie prądem, to zapewne służyć on ma do wkręcenia żywej żarówki w jakąś gustowną lampę.

Tylko pamiętajcie, że przed włączeniem takiej lampy najlepiej będzie… wyjąć kabel zasilania z kontaktu;-)

0
Źródło: Inhabitat.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.