FBI miało swojego człowieka w Wikileaks

Sierpień, 2011. Do amerykańskiej ambasady w Reykjaviku wchodzi 18-letni Sigurdur "Siggi" Thordarson. Kładzie na stół kserokopię wytartego, australijskiego paszportu, który należy do Juliana Paula Assange'a. To jego karta przetargowa.
Sigurdur Thordarson pozuje do zdjęcia z Julianem Assange

Sigurdur Thordarson pozuje do zdjęcia z Julianem Assange

Thordarson od dłuższego czasu był wolontariuszem pracującym dla WikiLeaks i to nie byle jakim. Miał bezpośredni dostęp do Assange’a oraz pełnił rolę organizatora. Jego wizyta w ambasadzie USA, przeprowadzona w iście zimnowojennym stylu zaowocowała kolejną posadą. Stał się informatorem FBI. Przez następne 3 miesiące Thordarson informował o wszystkim, co dzieje się wewnątrz Wikileaks. Przez ten czas, sprytny 18-latek został zaproszony przez FBI na 4 odprawy, ostatnia z nich odbyła się w Waszyngtonie. Thordarson przybył na nią świetnie przygotowany: dostarczył służbom 8 dysków twardych zapełnionych logami rozmówi, filmami i innymi danymi skopiowanym z serwerów WikiLeaks.

Ta informacja pokazuje jak bardzo zdeterminowane były amerykańskie służby specjalne jeśli chodzi o o kontrolę i przeciwdziałaniem akcjom podejmowanym przez WikiLeaks. Amerykańscy dziennikarze porównują działania z 2011 do metod, którymi posługiwało się CIA, w czasach, w których dyrektorem agencji był J. Edgar Hoover.

0
Źródło: The Verge
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.