Crowdfunding – każdy może zostać inwestorem

Na czym to polega i czy to w ogóle działa?

Schemat działania tego zjawiska nie jest w istocie niczym nowym. Grupa osób podejmuje się zbierania funduszy na określony cel, przy wsparciu odpowiednich platform takich jak wspieram.to, myseed.pl, czy crowdfunders.pl. Pierwsze wrażenie wymaga porównania tego typu przedsięwzięć do fundraisingu, jednak istnieje miedzy tymi działaniami dość duża różnica. Przede wszystkim, uczestnicy finansowania społecznościowego mogą liczyć na konkretne korzyści wynikające ze swojej aktywności i wsparcia finansowego różnego rodzaju projektów.

Najlepiej wyjaśnić to na przykładzie zespołu muzycznego, który potrzebuje zebrać fundusze na swój koncert. Grupa fanów organizuje swoje zasoby, aby zrealizować ten cel, a w zamian otrzymując np. bilety na koncert, możliwość podróży z zespołem, czy inne wyjątkowe atrakcje. Natomiast w przypadku fundraisingu, cel ma charakter ściśle charytatywny, nieprzynoszący bezpośrednich profitów.

Jednak przede wszystkim to, co odróżnia obie formy, to stopień rozwoju wirtualnej infrastruktury, która ułatwia podejmowanie tego typu działań. Za pomocą wyżej wspomnianych (i wielu innych) platform, można w łatwy sposób dotrzeć do potencjalnych fundatorów, gdzie każdy może zaznajomić się z aktualną ofertą i zdecydować, jakie projekty wesprzeć. Możliwości jest bardzo wiele – od budowy muzeum gier komputerowych, poprzez wydanie książki, do produkcji różnego rodzaju gadżetów. Zaletą tego modelu jest przede wszystkim rezygnacja z pośredników detalicznych, co w sposób znaczący obniża koszty całej inwestycji. Jakie szanse rysują się w obliczu tego nowego narzędzia?

Kto mógłby skorzystać na tego typu rozwiązaniu? Okazuje się, że nie ma ograniczeń. Duże korporacje mogą wykorzystać crowdfunding aby jeszcze bardziej zaktywizować swoich odbiorców i mocniej zidentyfikować ich ze swoją marką. Dobrym przykładem jest tu Ubuntu ze swoim projektem smartfona, który ostatecznie zakończył się jednak fiaskiem. Z drugiej strony małe przedsiębiorstwa i organizacje non-profit skorzystają przede wszystkim na mniejszych kosztach dystrybucji, które często stanowią dla nich barierę trudną do pokonania.

Dotychczas finansowanie społecznościowe zyskało zwolenników przede wszystkim u tej drugiej grupy, jednak wiele wskazuje na to, że i więksi gracze z pewnością dostrzegą wymierne korzyści, jakie niesie ze sobą zaangażowanie odbiorców i ich czynny udział w podejmowanych przez instytucję działaniach.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News