Szum wokół bitcoina

Zera i jedynki zamiast monet i banknotów: pokazujemy jak wirtualna, wygenerowana na prywatnych komputerach waluta zaczyna kusić inwestorów.

Przez długi czas złoto uchodziło za jedną z najbezpieczniejszych inwestycji. Ale wystarczyło, by ten szlachetny metal w pół roku utracił jedną czwartą swojej wartości: z 1792 dolarów za uncję (31,1 g) w październiku 2012 do 1224 dolarów w lipcu 2013, żeby serca inwestorów odwróciły się od złota. W tym samym czasie wartość bitcoina (BTC) poszybowała z ok. 35 zł do ok. 440 zł. Szybko rozpowszechniają się pogłoski o bitcoinowych milionerach (ma ich być już ponad 100) i wielkich inwestorach z Doliny Krzemowej. Wszyscy nagle pragną bitcoina, wirtualnej waluty bez monet i banknotów. I bez banków, bo transakcje odbywają się przez zdecentralizowaną sieć komputerów. Czym w rzeczywistości jest bitcoin i jak działa ten system?

Dla użytkowników bitcoina wszystko rozpoczęło się od portfela (Wallet). Jest to program taki jak Bitcoin-Qt, który dokonuje transakcji i zarządza pieniędzmi. Bitcoina można podzielić na dowolnie małe ułamki. Najmniejszą możliwą jednostką jest jedna stumilionowa, nazywana Satoshi, od mitycznego i najprawdopodobniej kryjącego się pod pseudonimem twórcy – Satoshi Nakamoto.

Tak jak niegdyś Satoshi stworzył pierwszego bitcoina, tak dziś niezliczeni użytkownicy wytwarzają nowe bitcoiny, wykonując kryptograficzne obliczenia. Poprawne wykonanie tych rachunków nie tylko weryfikuje transakcje, ale także skutkuje wytworzeniem nowych pieniędzy. Proces zwany jest miningiem, czyli wydobyciem. Cyfrowi górnicy rzadko działają na własną rękę, bo jeden normalny komputer potrzebowałby wielu lat, aby wykonać skomplikowane bloki obliczeniowe. Większość z nich połączyła się w poole obliczeniowe i używa wyłącznie do tego celu zbudowanych komputerów (patrz ramka poniżej). Nagrodę wynoszącą aktualnie 25 BTC (na dzień dzisiejszy ok. 30 000 zł) za jedno rozwiązane zadanie oprogramowanie odpowiedzialne za obliczenia rozdziela w zależności od wkładu mocy obliczeniowej. Do dziś minerzy wytworzyli około 11,9 miliona wirtualnych monet. Dla porównania: istnieje około 100 miliardów monet o nominale jednego euro.

Aby wytwarzana samodzielnie waluta nie zalała rynku, ma wbudowany hamulec inflacyjny. Z czasem wzrasta stopień trudności obliczeń, a równocześnie nagroda spada o połowę co cztery lata. Oprócz tego jeden „górnik” może rozwiązywać jedno zadanie tylko co dziesięć minut. To wszystko skutkuje krzywą wzrostu, która zbliża się do zera – przypuszczalnie do roku 2040. Wtedy będzie 21 milionów bitcoinów – ustalona w algorytmie górna granica. Jeśli popyt na usługi obliczeniowe nie będzie pokrywany nowym pieniądzem, istnieje ryzyko deflacji, a więc ekstremalnych wzrostów kursów, które zdarzają się już dziś. Na początku kwietnia boom na bitcoina spowodował wzrost kursu do 230 dolarów, aby tylko w ciągu kilku dni stracić około 70 proc. wartości.

Stabilna waluta pomimo hakerskich ataków

Kursy są rezultatem wymiany walutowej na bitcoinowych giełdach, czyli kantorach wymiany bitcoinów na inne waluty. Na giełdach takich jak Mt.Gox (największa, z około 70 proc. udziału w rynku) albo na polskiej stronie pln.bitcurex.com wystarczy tylko założyć konto i powiązać je ze swoim rachunkiem bankowym. Nie jest to jednak wolne od ryzyka, bo giełdy od czasu do czasu stają się celem ataków. Największy skok: w czerwcu 2011 hakerzy zrabowali na Mt.Gox bitcoiny o wartości prawie dziewięciu milionów dolarów amerykańskich. Najbardziej zdumiewającą cechą bitcoina jest jednak to, że opisywana waluta funkcjonuje na rynku i nie zagrażają jej ani hakerskie ataki, ani błędy techniczne, nie ma też podejrzeń, że służy do prania brudnych pieniędzy. A na pytanie, dlaczego tak się dzieje, uczestnik konferencji Bitcoin 2013 odpowiedział lapidarnie: – Bo to matematyka. Matematyki nie można zabić.

System oferuje użytkownikom niekwestionowane zalety. Transakcji można dokonywać anonimowo i niezależnie od banków, co jest pomocne zwłaszcza w niestabilnych politycznie krajach. Ponieważ wszystkie transakcje są jawne (bez zdradzania tożsamości uczestników), system uchodzi ponadto za bardzo godny zaufania. Przypadki sfałszowanych transakcji są dotychczas nieznane.

I tak historia sukcesu bitcoina jest kontynuowana, teraz także w barach, hotelach i sklepach pozainternetowych. Jeśli na przykład w monachijskiej restauracji „Nierderlassung” ktoś chce zapłacić aplikacją bitcoin, to musi tylko sfotografować kod QR przy barze. – Jesteśmy zaskoczeni, że faktycznie co tydzień jest kilku ludzi, którzy chcą zapłacić bitcoinem – mówi prowadzący bar Alexander Schwarz. Pomysł zaczerpnął z Berlina, gdzie waluta jest bardziej rozpowszechniona. W Polsce bitwalutą można płacić np. w gdańskim hotelu Villa SART, ale jego właściciel zapytany przez blog Na-Temat.pl tak skomentował wprowadzenie BTC: „W ciągu dwóch lat od wprowadzenia tej możliwości jedyne osoby, które pytają o bitcoiny, to dziennikarze piszący o tym artykuły”. Bitcoin pozostaje jednak najbardziej rzeczywistą wirtualną walutą na świecie.

TAK DZIAŁA BITCOIN

Transakcji z użyciem bitcoina nie przeprowadza się w banku, tylko w zdecentralizowanej sieci prywatnych komputerów. Ta siec „wydobywców” nie tylko potwierdza prawdziwość danych transakcyjnych, ale także wciąż wytwarza nowe bitcoiny (BTC).

BITCOINOWY KOMPUTER

Użytkownik, który jako część sieci „minerów” sam chce generować bitcoiny, potrzebuje dużo mocy obliczeniowej. Oferuje ja tylko specjalne komputery z tak zwanym chipem ASIC. BitForce 50 GH/s SC (u dołu) firmy Butterfly Labs wylicza 50 miliardów wartości hash na sekundę, co odpowiada około 0,59 bitcoina dziennie – i kosztuje 2500 dolarów.

Powyższy artykuł ukazał się w jednym z wcześniejszych wydań czasopisma CHIP. Dane liczbowe (np. wartość waluty) zostały jednak zaktualizowane we współpracy z naszym Czytelnikiem, twórcą bloga satoshi pl.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.