Pierwszy tłumacz psich myśli wchodzi do sprzedaży

Żyjemy w ciekawych czasach...

Wprawdzie Wigilia już za nami, ale nic nie stoi na przeszkodzie temu, by nasze psy zaczęły mówić ludzkim głosem. Wystarczy założyć im na głowę wyglądający trochę jak słuchawki czytnik fal EEG zintegrowany z niedużym głośnikiem – i gotowe.

„No More Woof” został opracowany (a bardziej precyzyjnie – nadal jest opracowywany) przez organizację o nazwie The Nordic Society for Discovery & Invention w ramach długofalowego projektu mającego na celu stworzenie nowych sposobów komunikacji między ludźmi i zwierzętami. Wynalazek bazuje na rejestrowaniu i interpretowaniu fal EEG, czyli technologii, którą do tej pory wykorzystywano wyłącznie w stosunku do ludzi. Odpowiedni „hardware” i technologia już istnieją, a jedyne, co jeszcze należy zrobić, to stworzenie systemu interpretacji i wokalizacji psich myśli.

Zdania, które możemy usłyszeć za pośrednictwem nałożonego na głowę naszego czworonoga urządzenia, mogą brzmieć na przykład w ten sposób:

– „Jestem zmęczony”

– „Kim jesteś?”

– „Zostaw mnie samego”

– „Jestem głodny”

W gruncie rzeczy chodzi zatem o odczyt trzech stanów emocjonalnych zwierzęcia: zmęczenia, ciekawości i głodu, przynajmniej w przypadku standardowej wersji urządzenia z jednym czujnikiem EEG. W przypadku wersji 2-czujnikowej możliwe będzie rozpoznanie co najmniej czterech stanów emocjonalnych a także bardziej precyzyjna kalibracja pod kątem różnych odmian psów i możliwość upgrade’u oprogramowania przez port Micro USB.

Podstawowa, 1-czujnikowa wersja (NMW Micro) kosztuje 65 dolarów, czyli ok. 200 zł. Wersja 2-czujnikowa (NMW Standard) jest już znacznie droższa – trzeba na nią wydać ok. 900 zł. Ale i to nie wszystko. Istnieje jeszcze wersja totalnie wypasiona (NMW Superior) za ok. 3600 zł, w przypadku której będzie można chociażby dopasować kolor obudowy do futra zwierzęcia. Znacznie ciekawsze jest jednak zastosowane oprogramowanie „stale uczące się”. Oznacza to, że wyposażone w tę wersję psy będą mogły z czasem wypowiadać zdania złożone, takie jak „Jestem głodny, ale to mi nie smakuje”, albo „Kim jest ta pani? Wygląda sympatycznie.”

Brzmi zabawnie? A może przerażająco? Tak czy siak, warto jeszcze wiedzieć, że twórcy „No More Woof” pracują też nad wersją komunikującą się dwustronnie. W przyszłości wystarczy być może zatem powiedzieć do psa „Idź pobiegaj w parku” albo „Zostaw tamtą suczkę w spokoju!”, a wbudowany mikrofon i głośniczek symultanicznie przetłumaczą to naszemu czworonogowi na odpowiednie „Hau, hau, hau”.

Ze swej strony dedykujemy twórcom urządzenia piosenkę z Akademii Pana Kleksa, z bardzo znamiennym początkiem:

W ciekawych czasach przyszło nam żyć, prawda?