Tablet Kiano Elegance – wielki test sprzętu [Finał Konkursu]

Wcześniej na łamach bloga mogliście poczytać odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące funkcjonalności tabletu. Uczestnicy wystawiali urządzenie na mróz, sprawdzali jak radzi sobie z wymagającymi aplikacjami i czy można je spokojnie zostawić w rękach dziecka. Dziś przyszedł czas na podsumowanie wrażeń - sprawdźcie co najbardziej zachwyciło w Kiano Elegance naszych czytelników, a co pozostawiło wiele do życzenia...

Każdy z uczestników w ostatnim etapie naszego konkursu miał za zadanie napisać w dowolnej formie recenzję testowanego tabletu firmy Zanetti. W tej notce publikujemy wszystkie przesłane do nas teksty i liczymy na to, że dzięki nim poznacie tablet Kiano Elegance niemal tak dobrze, jakbyście sami go używali.

Mieczysław Sikora

Zapis pewnego wywiadu…

Pytanie: Panie Mieczysławie, reprezentuję lokalne, środowiskowe „Radio Senior”. Zgodnie z oczekiwaniem naszych słuchaczy chciałabym porozmawiać o tym czy osoby w wieku 60+ rzeczywiście mogą czuć się zagubione, bo taka jest obiegowa opinia, wobec tempa rozwoju nowoczesnych technologii, wobec tych komputerów, laptopów, smartfonów, tabletów…

Odpowiedź: Hmm… Nie wiem czy mogę się uważać za kompetentnego, by wydawać opinie na tak niecodzienny temat. Dlaczego zwraca się pani akurat do mnie z tym pytaniem? W końcu ja też jestem po sześćdziesiątce, wychowywałem się w czasach, kiedy to jako dziesięciolatek, pierwsze książki czytałem jeszcze w świetle lampy naftowej. To fakt!

P. Może właśnie dlatego? Poza tym wiem, że bierze pan udział w konkursie, na testowanie Tableta Kiano Elegance. Łącząc te dwa fakty jestem pewna, że jest pan właśnie tą osobą, której szukam, a słuchacze „Radia Senior” z zainteresowaniem posłuchają głosu rówieśnika, w pewnym stopniu już obytego ze skomputeryzowaną rzeczywistością.

O. Istotnie, mam jakieś tam doświadczenie, a to z tej chociażby racji, że moja praca w ostatnich latach przed emeryturą polegała głównie na przygotowywaniu dokumentów i wypracowywaniu danych w oparciu o komputer i w kontakcie ze współpracownikami znajdującymi się, między innymi, gdzieś w wirtualnej przestrzeni, w sieci…

P. A zatem, czujemy się zagubieni w świecie komputerów i temu podobnych urządzeń, czy też nie? Jaki rodzaj sprzętu wziąć sobie na „oswojenie się” z tą rzeczywistością? Czy taki tablet jest odpowiedni na start?

O. Rzeczywiście tablet jest to ten rodzaj sprzętu, który polecałbym w tym momencie najbardziej. Komputer stacjonarny to przywiązanie do stałego miejsca pracy. Forma pośrednia, laptop, to również maszyna o sporych możliwościach, ale jednak mniej poręczna niż tablet. Smartfon, ze względu na swe niewielkie rozmiary, mało wygodny i dla rąk, i dla oczu. Zatem tablet.

P. Skupmy się więc na bliskim panu ostatnio, tablecie Kiano Elegance by Zanetti

O. Rozumiem, że nie zagłębiamy się w techniczne i technologiczne zawiłości, pełne terminów, nie zawsze zrozumiałych dla przeciętnego użytkownika. Takich fachowych opinii można znaleźć dość sporo w różnych mediach, ale zastanowimy się nad użytkową stroną Kiano Elegance w odniesieniu do oczekiwań ewentualnych użytkowników spośród osób 60+.

P. Tak, to właśnie chciałam zaproponować. Spotykam się z określeniami „sprzęt dedykowany”, „tablet dedykowany osobom starszym”. Czy Kiano należy do tej grupy urządzeń?

O. Nie przywiązywałbym zbytnio wagi do takiej kwalifikacji. Wszystko zależy od indywidualnych oczekiwań użytkownika, ale rzeczywiście są pewne cechy urządzeń które jakoś ukierunkowują się na określoną grupę odbiorców. Kiano Elegance jak najbardziej jest przyjazny osobom w wieku średnim.

P. To znaczy… ?

O. Zacznijmy od budowy. Kiano Elegance w pełni zasługuje na swoją nazwę, jest elegancki! Kształtna, gładka obudowa, bez chropowatości i technologicznych niedoróbek, wykazuje staranną dbałość producenta o wygląd wyrobu. Czarny wierzch i obwódka ekranu, dobitnie podkreśla dobrą jakość wyświetlanego obrazu. Aluminiowy spód o zmatowionej powierzchni może nieco deprymować metalicznym chłodem, zwłaszcza, jeśli trzymają go niemłode już dłonie. Niezależnie od tego, chyba dzięki tej chropowatości powierzchni, ma się wrażenie mocnej stabilizacji urządzenia w dłoni nawet, jeśli podtrzymuje się go jedną ręką, a drugą wykonuje operacje na wyświetlaczu.

Wyświetlacz to jedna z najmocniejszych stron Kiano Elegance. Wielkość, 9,7 cala, daje to, że nie trzeba specjalnie dbać o precyzyjny dotyk ekranu, by trafić palcem w odpowiednią ikonę, czy literę na klawiaturze. Czułość wyświetlacza na dotyk jest tak wyważona, że obsługa urządzenia pozwala na wielką swobodę i szybkość poczynań. Użytkownik nie rozprasza się nad sposobem i techniką precyzyjnego obsługiwania „warsztatu pracy”. Pozwala to, z całą uwagą, skupić się na tym, co się chce uzyskać w efekcie swych działań. Jeżeli do tego wszystkiego dołożymy jeszcze wysoką rozdzielczość wyświetlanych obrazów, a tak właśnie jest w przypadku Kiano Elegance, mamy prawdziwy komfort pracy.

Elementy sterujące – włącznik zasilania, przycisk regulacji głośności, reset – umieszczono na bocznej, prawej ściance. Jest to poręczne, wygodne. Przyciski działają miękko, stabilnie z wyraźnym wyczuciem progu zadziałania.

P. Wygląda to pięknie, ale czy na przykład mało doświadczony użytkownik będzie umiał łatwo posłużyć się urządzeniem i wykorzystać te atuty?

O. Biorąc w użytkowanie tablet Kiano Elegance nie powinniśmy mieć żadnych obaw, że nie poradzimy sobie z obsługą urządzenia. Interfejs jest w pełni intuicyjny, dobrze zorganizowany. Menu przejrzyste, metodyczne i usystematyzowane. Nie mniej, wskazane jest jednak, by użytkownik Kiano miał już wcześniej, choć trochę do czynienia z systemem android na przykład w smartfonie. To znakomicie ułatwi płynne przejście na nowe urządzenie.

Instrukcja obsługi załączona do tabletu jest skromna, zawiera tylko podstawowe informacje natury organizacyjno – technicznej. Mimo to w zupełności wystarcza do wystartowania. Po zapoznaniu się z zasadami eksploatacji, z rozmieszczeniem elementów sterowania, znaczeniem podstawowych ikon i komunikatów, można śmiało rozpocząć własną aranżację aplikacji pod kątem ich przyszłego wykorzystania a i samo wykorzystywanie, zgodnie z indywidualnymi potrzebami. Nie ma konieczności ciągłego wracania do instrukcji.

P. Mamy sprzęt, znamy zasady obsługiwania i co dalej, jak wykorzystać Kiano, by mieć pożytek i pełną satysfakcję?

O. O, tu możliwości są ogromne, wszystko zależy od inwencji użytkownika, od tego, jakie aplikacje będzie chciał zainstalować. Mówiąc dosadnie tablet to przede wszystkim zcentralizowany punkt zarządzania osobistymi sprawami, biuro, centrala kontaktowa, salon rozrywki, pracownia fotograficzna, biblioteka, centrum informacji. Zastosowania można by mnożyć niemal w nieskończoność.

Kiano Elegance ma możliwość realizowania tych zadań. Zasadnicze elementy oprogramowania to system operacyjny android, znany sprawdzony i ciągle udoskonalany, przeglądarka internetowa, program pocztowy, możliwość przeglądania plików tekstowych. Kiano wyposażony jest w odtwarzacz muzyczny i filmowy, ma wbudowany aparat fotograficzny i kamerę. Pisanie tekstu odbywa się przy pomocy wirtualnej klawiatury, czyli takiej wyświetlanej na ekranie i sterowanej przez dotyk palcami, lekko, łatwo i niezwykle przyjemnie.

P. Wspomniał pan o możliwości komunikowania się przy pomocy tabletu. Rozumiem, że jest tu również wbudowany telefon?

O. Nie, tej funkcji nie ma. Kiano Elegance nie jest uniwersalnym kombajnem do wszystkiego. Myślę, że konstruktorzy celowo pominęli ten element. Chyba, nomen omen, niezbyt ELEGANCKO wyglądalibyśmy, trzymając przy uchu, dość spory jak na tę czynność, półkilogramowy przedmiot wielkości solidnej książki. Żartuję oczywiście! Można przecież zastosować słuchawki z mikrofonem na przewodzie…

Mówiąc poważnie, być może będą tacy, którzy brak funkcji telefonu w Kiano Elegance uznają za spory niedostatek. Ja jestem innego zdania. Mam wrażenie, że zdecydowana większość osób ma przynajmniej jeden, własny telefon komórkowy. Nie ma potrzeby dublować go jeszcze przez instalowanie w tablecie. O wiele wygodniej telefonować, trzymając w dłoni zgrabną „komórkę”, a drugą rękę mieć tym samym swobodną, wolną, na przykład do obsługi tabletu.

Poza tym kontaktować się z innymi osobami możemy przy pomocy internetowych komunikatorów i to, jak powszechnie wiadomo, nie tylko głosem, ale i obrazem. Kiano Elegence ma wbudowane dwie kamery, jedną na panelu tylnym przeznaczoną do fotografowania i filmowania, drugą na panelu przednim, właśnie do prowadzenia rozmów wideo.

P. No tak, telefon nie potrzebny, bo możemy wykorzystać internet, wszelkie bieżące informacje to oczywiście też internet, to w takim razie skąd, jaką drogą dostaniemy się do sieci?

O. Komunikację z otoczeniem, między innymi i z internetem, mamy przez bezprzewodowe sieci lokalne typu Bluetooth i Wi-Fi albo przewodowo przez USB. Funkcje te w Kiano Elegance nie sprawiają użytkownikowi najmniejszego kłopotu. Konfiguracja połączenia jest prosta, łączność z reguły bez zakłóceń, chyba, że występuje akurat duże obciążenie sieci, lub są inne obiektywne okoliczności, to oczywiście mogą się zdarzać przejściowe trudności.

P. Czyli co, bierzemy tablet pod pachę, jedziemy na wycieczkę, na wczasy czy do sanatorium i w dowolnym miejscu i czasie korzystamy z wszelkich usług, jakie daje nam Kiano Elegance.

O. O nie, tak różowo to jeszcze nie jest. Rzeczywiście coraz więcej ośrodków wczasowych czy sanatoryjnych udostępnia internet za darmo w lokalnej sieci Wi-Fi lub przewodowej, jeśli nie we wszystkich pokojach to przynajmniej w pomieszczeniach wybranych. Natomiast tam, gdzie nie ma dostępu do sieci, musimy sobie radzić sami. Możemy to zrobić miedzy innymi przy pomocy telefonu komórkowego, konfigurując własną sieć, gdzie najprościej mówiąc, telefon będzie nadajnikiem wysyłającym sygnał internetowy. Zmontowanie takiego zestawu z tabletem Kiano Elegence nie nastręcza żadnych trudności. W ustawieniach urządzenia bez kłopotu odnajdujemy i wybieramy odpowiednie opcje, a wszystko działa OK. Oczywiście, za taki dostęp do internetu musimy już dodatkowo zapłacić zgodnie z taryfą operatora komórkowego.

P. Sprzęt elegancki, wszystko działa bez zarzutu, czy na prawdę nie znajduje pan żadnych ujemnych cech tableta Kiano?

O. Jeżeli mówimy o działaniu poszczególnych funkcji, ich ewentualnych niesprawnościach, to te odkryją się podczas dłuższej eksploatacji, o ile takie są. Producent daje gwarancję niezawodności na dwa lata, a więc „spoko”, mówiąc językiem młodzieżowym. Natomiast, funkcjonalność całego urządzenia, to sprawa czysto subiektywna. Na pewno rozczarują się ci, którzy liczą, że będą mogli wykorzystywać Kiano Elegence jako studio fotograficzno filmowe. Ten moduł urządzenia jest dość skromny. 2 MPx kamery podstawowej i 0,3 MPx kamery filmującej to stosunkowo mało jak na obecne techniczne możliwości.

Ja osobiście nie jestem tym faktem zaskoczony. Sam chętnie fotografuję, filmuję, lubię te zabawy. Wolę jednak korzystać z oddzielnego sprzętu, a Kiano Elegance doskonale może się wkomponować do tego zestawu jako super odtwarzacz o wysokiej jakości obrazu, wspaniały, podręczny album fotograficzny. Przy tej okazji warto zaznaczyć, że mamy tu też możliwość skorzystania z funkcji HDMI, czyli podłączenia do telewizora mającego tę możliwość i przeglądania zasobów tableta na większym ekranie. Nie mogłem osobiście sprawdzić tej opcji, ale z relacji kolegów, biorących udział w testowaniu Kiano Elegance wiem, że wrażenia są doskonałe. Mówiąc zaś o zasobach dodam, że ten tablet to zupełnie niezły magazynek posiadanych materiałów. Mamy tu do dyspozycji 16 MB pamięci wewnętrznej, jest miejsce na zewnętrzną kartę typu mikro SD a i do gniazda USB możemy podpiąć kolejny „pojemnik pamięci”.

P. Mam zatem rozumieć, że nie skorzystamy z tych „foto urządzeń” zamontowanych w Kiano, bo są technicznie nieciekawe?

O. Ależ nie! Bardzo dobrze, że funkcja foto jest w Kiano Elegance, choć w tak skromnej formie. Zabezpiecza to prowadzenie, wspomnianych wcześniej, wideo rozmów i stanowi wystarczająco sprawny rejestrator sytuacji chwytanych „na gorąco”.

P. Przekonał mnie pan. Proszę jeszcze zdradzić, jakie funkcje w tym gąszczu możliwości zainstalowałby pan dla siebie, do czego najchętniej wykorzystałby pan Kiano Elegence?

O. Pomysłów mam wiele, ale żeby się nie rozpraszać… Na pewno zarządzanie, a w tym kontrola finansów, zakup towarów i usług, załatwianie spraw urzędowych udostępnianych wirtualnie, rejestracja na wizyty lekarskie, odbieranie wyników badań… Na pewno pozyskiwanie informacji i rozrywka, czytanie książek, oglądanie filmów. Na pewno komunikacja i wymiana korespondencji.

Poza tym, ja interesuję się astronomią, od czasu do czasu wyruszam na obserwacje w teren. W takiej sytuacji potrzebne są podręczne mapy nieba, które jak dotąd, musiałem sobie drukować. Posługiwanie się nimi w terenie, w nocy, przekładanie kartek, podświetlanie latarką, to dość niewygodne. Mając takie mapki na wyświetlaczu Kiano zyskuję komfort pracy.

Jestem turystą, lubię piesze i rowerowe wędrówki. Tu Kiano na pewno znakomicie spełni się w roli przewodnika. W tym miejscu muszę przyznać, że mam lekki niedosyt z tego powodu, że w modelu Kiano Elegance nie zainstalowano modułu GPS, systemu nawigacji satelitarnej. Usługi lokalizacyjne można wprawdzie uzyskać z platformy Google, ale tu już trzeba będzie ponieść koszt transmisji danych od operatora komórkowego, z którego usług będziemy musieli pośrednio korzystać.

P. Myślę, że system GPS, to nie jest to, za czym seniorzy, liczący na atrakcyjność tabletu, mogliby jakoś szczególnie tęsknić. Zgodzi się pan?

O. Tak i powiem więcej. Kiano Elegance, przez to, że nie jest przesadnie bogato wyposażony, że zadbano w nim o formę obsługi, o przejrzystość działań i realizację oczekiwań, jest tym bardziej przystępny dla przeciętnego użytkownika. Poza tym ta „techniczna skromność” Kiano przekłada się wyraźnie na jego cenę, korzystną dla ewentualnego nabywcy.

Przyznam się, że w miarę naszej rozmowy, sam zaczynam myśleć o Kiano Elegance jako o tablecie dedykowanym seniorom, gdzie wcześniej miałem pewien dystans do takiego sformułowania. Rzeczywiście ten model tableta, z pełnym przekonaniem, mogę polecić w użytkowanie swoim rówieśnikom.

P. Cieszę się, że mogłam z panem na ten temat porozmawiać. Dziękuję!

O. Dziękuję, powodzenia!

Mieczysław Sikora – Emeryt, przedstawiciel pokolenia 60+, o którym w kontekście nowych technologii słyszy się bardzo rzadko. Bardzo cieszymy się, że Pan Mieczysław postanowił zgłosić się do testowania tabletu.

Paweł Barabasz

Swój udział w „Przetestuj i zatrzymaj” cały czas uważam jako nietypowy. Stronę CHIP.PL odwiedziłem po bardzo długiej przerwie i pierwsze co ujrzałem to właśnie wiadomość dotyczącą konkursu. Bez zastanowienia się, postanowiłem napisać swoje zgłoszenie z kilku powodów. Nigdy nie miałem tabletu a od dawna o nim marzę. Jeśli już tablet to zawsze myślałem o jakimś topowym, drogim urządzeniu. Dodatkowo, moją chęć udziału podniósł fakt, że będę miał szansę pierwszy raz w życiu posiadać sprzęt z systemem Android, który dotychczas przyznam się, uważałem za po prostu zły.

Zostałem laureatem i zarazem testerem sprzętu którego nigdy nie używałem z systemem którego absolutnie nie znam.

I tak zaczęła się

Moja przygoda z Kiano Elegance 9,7 by Zanetti.

Domyślam się, że byłem ostatnią osobą, która otrzymała tablet. Pierwszy egzemplarz okazał się wadliwy. Oczekiwanie i chęć poznania urządzenia sięgały zenitu. Kiedy już otrzymałem paczkę z Kiano, czułem się jakbym dostał długo oczekiwany prezent. W końcu mogłem dać upust swojej ciekawości. W jednym momencie zniknąłem z pracy a jako, że pracujemy w warsztacie obok domu, nie było to trudne. Przygotowałem sobie czysty blat na stole i rozpocząłem rozpakowywanie. Możliwe, że przez pryzmat zaciekawienia spoglądałem na urządzenie „poprzez różowe okulary”.

Wszystko mi się podobało.

Dopiero kiedy ochłonąłem zacząłem patrzeć sucho na produkt firmy Kiano, przecież mam być testerem. Już od samego początku notowałem sobie uwagi i spostrzeżenia aby zawrzeć je w ostatecznym tekście na III fazę konkursu. Nie wiedziałem jeszcze jaki przybierze format. Postanowiłem cytować swoje notatki, ponieważ pisałem je na bieżąco. Po zacytowaniu, postaram się zgłębiać temat dzięki doświadczeniu zdobytemu przez te kilkanaście dni.

NIE OCENIAJ PRODUKTU PO OPAKOWANIU

„Opakowanie według mnie bardzo eleganckie. Dobry kontrast kolorów i nasycenie fioletu. Otwieram. Ściągam folię. Tablet jest bardzo zimny. Obudowa aluminiowa. Odkładam urządzenie na bok, sprawdzę co jest jeszcze w pudełku. Wyciągam papierowy „stojak” na tablet. Jakość – średnia. Bardzo cienka warstwa lakieru. Drobne zarysowania i przenikanie bieli bazy papierowej. Wystarczy mocniej zarysować paznokciem i lakier się odrywa. Nie podoba mi się to, ale „stojak” jest na tyle dobrze wykrojony, że nie psuje to mojego pierwszego „łał”. Wyciągam opakowanie z akcesoriami. Pudełko lekko zapadające się z racji wielkości, ale ładne. Papier cienki, delikatny. Otwieram i… smutek. Wysypałem z niego zafoliowane okablowanie. „No dzień dobry księgowi!” Brak wytłoczki dzięki której można byłoby osiągnąć za kilka groszy na egzemplarzu, odczucie porządnego wykończenia, stylu. Ale ok, tłumaczę sobie to ceną urządzenia. Wyciągam akcesoria z folii. Chociaż nie. Najpierw ładowarka. Bez folii ochronnej, kabel zawinięty drucikiem z którego oderwała się izolacja. Pierwsza myśl: „jeśli napięcie ładowania będzie tej samej jakości (parametry) jak jej wygląd to nie wróżę nic dobrego baterii i podzespołom. Kable jak kable, po prostu kable. Ale słuchawki… Uważam, że lepiej gdyby ich nie było. W kiosku za 3 złote kupimy lepsze, będą miały chociaż opakowanie. Tutaj drugi raz poczułem, że będę korzystał z budżetowego urządzenia, ponieważ nie oszukujmy się, tak jest. Hmm. Teraz myślę, że dobrze, że są. Osoba która zdaje sobie sprawę, że kupuje urządzenie za 800 zł, będzie zadowolona, sprzęt jest kompletny.

Papierki. Instrukcja obsługi i karta gwarancyjna. Instrukcja całkowicie po polsku, czarno-biała, z obrazkami. Nie czytam. „Nie no, chociaż sobie zobaczę”. Czytam pierwszą i ostatnią stronę, na resztę zerkam. Niby instrukcja a jest o czym mówić. Mam wrażenie, że instrukcja jest uniwersalna i dodawana do każdego modelu Kiano w tej samej postaci. Już na drugiej stronie jest błąd. Informacja o pierwszym ładowaniu urządzenia podaje, że należy ładować urządzenie do czasu aż zgaśnie lampka kontrolna. W moim modelu nie ma lampki. Na następnej stronie jest zdjęcie tabletu i podany opis każdego ze złączy i przycisków. Zero wzmianki o diodzie kontrolnej ładowania. Przez kilka dni zastanawiałem się, czy moje urządzenie jest wybrakowane. Dla nas – „społeczności CHIP” to pestka. Ale postawmy się jako osoba która chce kupić tablet i nie ma żadnego doświadczenia w tego typu sprzęcie. Będzie zaniepokojona. Prawdopodobnie będzie sprzęt reklamować lub będzie dociekać „jak to ma działać”. To jest nie potrzebny stres. Instrukcję obsługi odbieram jako źródło wiedzy o systemie Android dla początkujących. Nie ma tutaj informacji o trybie serwisowym tabletu, aktualizacjach oprogramowania itp. ”

Jak dziś spoglądam na opakowanie, nadal towarzyszy mi ta sama myśl. Bardzo pasuje do nazwy urządzenia. Jest szykowne.

Już nie myślę tak krytycznie o braku wytłoczki czy średniej jakości lakierze. To tylko opakowanie i mamy z nim styczność praktycznie tylko raz. A jego wykonanie wpływa na cenę. Uważam, że stosunek jakości do ceny jest tutaj zachowany na bardzo przyzwoitym poziomie. Przyznam, że na samym początku miałem mieszane uczucia co do tej oceny. Było tak zanim zacząłem używać tablet i przekonałem się, że tak naprawdę płacę głównie za urządzenie na którym będę pracować.

CO W TABLECIE PISZCZY.

W końcu został już sam tablet i ja. Pierwszy raz biorę go w ręce aby zobaczyć jak wygląda. Jest niecodzienny. To nie jest tak, że sobie Marco Zanetti maznął kilka kresek i jest tablet. Jest to spójna konstrukcja. Swoją prezencją przekonuje, że trzymam w dłoniach urządzenie wysokiej jakości. Mam na myśli dobór kolorów obudowy, śrubek, ich odcień, odblaskowe obramowanie ekranu, kształt.

Pierwsze co pomyślałem: „Przecież to Acer Iconia Tab w700 po liftingu”. Jest podobny. Dla potwierdzenia swojej tezy, pokazałem Kiano swojemu koledze z którym mamy razem zapędy „sprzętomaniakalne. I co powiedział? … „To Acer?”. Podoba mi się, że nie jest podobny do iPada, jak większość tabletów na rynku.

Jak najbardziej mi się podoba i idealnie jak Jobs chciał (przy swoich produktach), wywiera na mnie presję swoim stylem abym go używał, posiadał. Czuję, że chcę go mieć. Ale jest druga strona medalu:

„Jako, że jest to sprzęt za ok 800 złotych, muszą być kompromisy w jakości wykonania a użytymi materiałami. Chromowane obramowanie ekranu jest delikatne. Rysuje się. W przypadku mojego modelu przy plastiku – ekranie anten, obudowa nie odstaje. Całość jest dobrze spasowana. Przy gnieździe ładowania, nie ma plastikowego ekranu. Podczas wsuwania wtyczki zasilania, potrafi iskrzyć. Nie podobają mi się białe nadruki na tylnym panelu obudowy. Psują jego szyk. Aluminium mimo że eleganckie jest szorstkie co powoduje, że jest podatne na zarysowania. Wystarczy przesunąć urządzenie po lekko zabrudzonym biurku i odnosimy wrażenie, że przesuwamy papier ścierny. Według mnie sprzęt jest dobrze wyważony. Jeśli tablet u mnie zostanie, na pewno pierwszą czynnością będzie zakup etui aby uchronić obudowę przed zarysowaniami.”

W razie gdyby mi się udało, już znalazłem etui w kolorze opakowania – ciemno fioletowe. Z klawiaturą. Na zadawane przez redakcję Chip pytania, jeden z laureatów odpowiedział, pisząc bez „ogonków”. Tłumaczył, że przy podłączonej, zewnętrznej klawiaturze nie ma polskich znaków. Pomyślałem sobie, że to bez sensu, że nie będę mógł używać urządzenia w pełni, tak jak sobie to wyobraziłem. Poszukałem chwilę w internecie informacji na ten temat i oto proszę – swoje „wypracowanie” piszę przy pomocy bezprzewodowej klawiatury, leżąc na łóżku. Wszystko się da. I to mi się bardzo podoba w tym systemie. Jest niewyobrażalnie modyfikowalny. Posiada tą cechę którą ma Windows. Praktycznie wszystko co mi jakoś nie pasuje mogę zmienić. Personalizacja ma znaczenie. Dotychczas użytkując smartfony z Windows Phone i iOS nie miałem takiej możliwości. Teraz wiem, że jest to bardzo ważne. Urządzenie jest takie jak ja chcę a nie jak sobie wymyślił producent. Ta cecha na pewno też wpłynie na fakt, że sprzęt szybko się nie znudzi.

Przycisk „power” działa bardzo „ciepło”, miękko. Bardzo mi się to podoba.

Nie jest sztywny, taki jedno skokowy jak w np. iPhonie czy SGS 3/4, Wave II. Skok jest delikatniejszy, co się bardziej odczuje podczas odblokowywania/zablokowywania ekranu, ponieważ do tego ów guzik będzie zdecydowanie częściej używany niż do włączania i wyłączania sprzętu. Bardzo duży plus. Podobnie działają pozostałe przyciski.

System startuje całkiem szybko. Porównałem Kiano Elegance z tabletem koleżanki firmy Prestigio i wypadł dużo lepiej. Prędkością działania i jakością obrazu.

Ekran jest bardzo wyraźny dzięki zastosowanej rozdzielczości. Zagęszczenie pikseli (blisko 300 PPI) naprawdę daje się odczuć już od samego początku. Wyświetlacz jest absolutnie największą zaletą tego modelu firmy Kiano.

Digitizer działa dobrze i poprawnie. W przypadku modelu posiadanego przeze mnie odkryłem istotną wadę. Podczas dotykania ekranu zmienia się odcień bieli. Ekran staje się leciutko niebieskawy. Jest to na tyle delikatny efekt, że nie zwróciłem na to uwagi od razu, ale po paru godzinach użytkowania tabletu. Nie wpływa to specjalnie na jakość użytkowania czy funkcjonalność ale czasem potrafi o sobie przypomnieć i zakłócić spokój pracy na urządzeniu. Czułość jest na wysokim poziomie. Czasem zdarzy się, że tablet nie wychwyci krótkiego muśnięcia opuszkiem palca. Może po wymianie folii ochronnej to się zmieni. Nie jest to uciążliwe. Nawet jeśli to nie wina folii, nie będę tym powodem poruszony. Możliwe też, że to wina systemu, bo najczęściej to się zdarza kiedy wykonuję kilka operacji naraz.

Łączność. Niby brakuje tego slotu 3G ale wcale tego nie odczuwam. Może nie jestem zbyt zaawansowanym użytkownikiem. W skrajnych przypadkach udostępniam sobie WiFi z komórki. Mam jedno zastrzeżenie. Nie wiem czy to jakość anteny czy sterownika karty sieciowej ale sieć bezprzewodowa potrafi się zgubić. Podczas oglądania 40-minutowego VOD, musiałem 3 razy włączać i wyłączać WiFi pomimo że na pasku widniała ikona, że jestem do sieci podłączony. Niestety mam zastrzeżenia co do mocy anteny. Tak jak w telefonie i laptopie łapię zasięg w każdym pokoju mieszkania, tak w Kiano jest to trudne. Pomimo, że to tylko 3 pokoje! Zdarzało mi się robić na łóżku „wygibasy” aby móc do końca obejrzeć „Oficerów” na VOD Onetu. Dlatego trudno mi uwierzyć w testy jednego z laureatów. Możliwe, że ma lepszy router…

Bateria. Starałem się świadomie podejść do testowanego urządzenia i spodziewałem się, że za cenę 800 złotych (za urządzenie w sklepie) producentowi nie uda się zastosować ogniw najwyższej klasy. Obstawiałem 3-4 godziny uwzględniając wielkość wyświetlacza i rozdzielczość co za tym idzie moc obliczeniową potrzebną do jego obsługi. I dużo się nie pomyliłem. Bateria potrafi zaskoczyć. Przez pierwsze 2 godziny surfowania po internecie, czytaniu PDF i oglądaniu VOD potrafi stracić 25% energii. Następnie jej stan naładowania spada dość szybko aby znowu zatrzymać się na ok 40 % . Po ok 4 godzinach intensywnej pracy, system informuje mnie,abym zaczął szukać ładowarki. Ostatnie procenty znikają bardzo szybko. Radzę podłączać ładowarkę przy ok 15% aby nie dostarczyć sobie przykrych niespodzianek podczas pracy. Co ciekawe, kiedy dziś piszę ten tekst już 3 godzinę, bateria straciła tylko 7% mocy. To jest bardzo duże zaskoczenie. Spodziewam się, że jeśli nie będę tak intensywnie oglądał filmów na Youtube czy VOD uda mi się osiągnąć 6 godzin pracy bez ładowania. Super! Tutaj wraca temat ładowarki. Podczas ładowania i intensywnego korzystania z urządzenia można zaobserwować chwilami spadki stanu naładowania baterii o 1-2%. Ładowarka w tych momentach potrafi rozgrzewać się do niemalże czerwoności. Po tej obserwacji zacząłem ładować tablet w stanie spoczynku. Dużym plusem jest brak widocznie odczuwalnej temperatury w długotrwałym tzw. stresie – długim obciążeniu testowanego urządzenia. Najbardziej temperatura jest odczuwalna wzdłuż przycisków. Jest to jednak na tyle mało zauważalne, że czasem mam wrażenie, że to ja grzeję urządzenie dłońmi.

POZNAJ MOJĄ DUSZĘ.

Wraz z włączeniem tabletu, pierwszy raz w życiu ujrzałem jak uruchamia się system Android. Preinstalowany w wersji 4.1.1. Dotychczas moja wiedza i znajomość tego systemu wyniesiona była z marketów ze sprzętem RTV oraz od członków rodziny posiadających Samsungi jak i z internetu – z komentarzy na forach. Żyłem w poczuciu, że obojętnie jakie podzespoły nie będą w danym urządzeniu i tak Zielony robot nie będzie na nim stabilny. Unikałem wszelkiego sprzętu z tym systemem. Do czasu…:) Regulamin na tę chwilę zabrania mi ingerencji w Kiano a szkoda bo na stronie producenta można znaleźć wersję systemu 4.2.2 dedykowaną 9,7-tce. Mimo, że używam już Android’a kolejny tydzień, potrafi mnie nadal zaskoczyć. Jednego dnia działa powolnie – obraz się przycina, łapie zadyszkę, innego jak komputer z i5 na pokładzie. Możliwe, że coś napsułem w ustawieniach. Przyznam, że była to pierwsza czynność jaką zrobiłem po uruchomieniu tabletu. Wszedłem w ustawienia i zacząłem je eksplorować aby poznać mnogość funkcji i możliwości urządzenia. Doznałem szoku, po podłączeniu myszki! Na ekranie mojego tabletu pojawił się kursor i informacja o podłączonym sprzęcie! Do dzisiaj, pokazuję tą funkcję wszystkim, którym dumnie prezentuję Kiano:)

Nie znam procesu pisania systemu dla danego modelu sprzętu. Mam wrażenie, że system jest portem systemu z telefonu komórkowego. W ustawieniach jest bardzo dużo wzmianek i opisów dotyczących telefonu, włącznie z „Informacje o telefonie”. Wiele opcji nie dotyczących tego modelu włącznie z opcją konfiguracji sieci 3G.

Jako, że moje doświadczenie z „Zielonym robotem” nie jest tak wysokie jak w przypadku Windows czy iOS, czasem się jeszcze łapię, że nie potrafię czegoś ustawić i muszę szukać informacji w internecie. Tak właśnie było z klawiaturą i polskimi znakami. Możliwości ingerencji w pliki systemowe są nieograniczone. Bardzo mi się podoba fakt, że po doinstalowaniu kolejnej aplikacji staje się ona integralna z systemem. Mogę wybierać pomiędzy przeglądarkami w których mam otworzyć link, wysłać jakikolwiek plik pocztą, czy otworzyć z poziomu menadżera plików dokumenty tekstowe w dowolnym, zainstalowanym edytorze. Szkoda, że nie mogę poeksperymentować z instalacją nowszego systemu i tego opisać. Wyczytałem w internecie, że system 4.2.2 jest stabilniejszy i bardziej płynny. Ze stabilnością, nie mam żadnych problemów ale jeśli płynność i prędkość działania miałaby się podnieść? Jeśli uda mi się zatrzymać tablet to aktualizacja już czeka:] Na zakończenie ostatnia kwestia, ważna dla „grzebaczy”. Wyjątkowo trudno wejść w tryb serwisowy. Nawet na stronie producenta często można spotkać się z informacją: przycisnąć Vol – lub + i wcisnąć power. Długo zajęło mi dojście jak poprawnie wywołać tryb recovery. Ale udało mi się.

Podoba mi się funkcja przywrócenia tabletu do ustawień fabrycznych. Spodziewam się, że po paru miesiącach nauki systemu, przywrócę ustawienia fabryczne i zainstaluje tylko te programy, które wyłonię jako najlepsze. Teraz mam prawie cały czas zapełnioną pamięć ram. Niektóre programy gryzą się. Zainstalowałem kilka programów administracyjnych które wzajemnie widocznie się nie lubią:)

OSWÓJ MNIE A ZOSTANĘ TWÓJ.

Zadałem sobie dodatkowe zadanie. Przekonać moją narzeczoną do tabletu. Martha jest człowiekiem, który sprzeciwia się każdemu urządzeniu od którego stajemy się zależni. Z szacunku do mnie, poświęciła mi pół godziny na prezentację Kiano i jego możliwości. Z początku bardzo sceptycznie – „mogę to wszystko robić na laptopie”, do czasu – „a zobacz czy da się tak zrobić”. Nim się obejrzałem, leżeliśmy pod kocem na łóżku, rozwiązując sudoku. Kiedy polegliśmy nad poziomem „najtrudniejszy”, postanowiłem, że obejrzymy jakiś serial którego jeszcze razem nie widzieliśmy. I tak po kilku dotknięciach palcem, odkryliśmy „Krew z krwi” nagrywany w naszym rodzimym mieście, Gdyni.

Moja radość podwoiła się kiedy pokazałem Lubej edytory tekstu i spotkałem się z Jej zachwytem. Gdyby nie lęk przed uszkodzeniem „nie mojego” sprzętu, tablet zostałby mi zabrany do celów naukowych. Po próbie umieszczenie go w damskiej torebce, przez chwilę poczułem się zagrożony:) Pasuje idealnie. Już wiem, że zdałem egzamin na prezentera sprzętu firmy Kiano i mogę aplikować na stanowisko przedstawiciela handlowego. Przekonać do czegoś nowego, taką osobę jaką jest moja narzeczona jest nie lada ciężko.

W chwili tryumfu padło pytanie: „A jak tam twoje Youtube w tle?”.

W każdym urządzeniu i systemie dotychczas na którym pracowałem, było to moim celem. Odtwarzanie YT w tle. Często kiedy coś oglądam, nagle nachodzi mnie myśl aby zrobić coś zupełnie innego. Sprawdzić pocztę, wiadomości na forum lub znaleźć jakieś nowości w świecie motoryzacji. Pierwsza próba okazała się być porażką. Systemowy odtwarzacz nie jest przystosowany do takiej operacji. Ale Google dzięki swojej przeglądarce szybko pokierowało mnie do konkurencji:) Ostatnia cecha, wyjątkowo dla mnie ważna została spełniona. Właśnie dokańczam ten tekst słuchając nowego albumu Chase and Status.

CZAS SIĘ POŻEGNAĆ.

W chwili kiedy to piszę, spoglądam na tablet z poczuciem, że możemy się rozstać. Z początku starałem się nie przywiązać do niego na tyle, aby myśleć o nim jako o mojej własności. Nawet nie wiem kiedy zatraciłem się w tej samokontroli. Kiedy wyjeżdżam z pracy do swojego mieszkania ojciec zawsze pyta: „nie bierzesz tabletu?”. Wiem, że jeśli będę musiał oddać Elegance 9,7 to zawsze po nim pozostanie już ślad. Chociażby w postaci mocowania rzepów na ścianie.

Paweł Barabasz – Oprócz instalowania w samochodach instalacji LPG, hobbystycznie zajmuje się również tworzeniem i programowaniem układów elektrycznych. Pan Paweł opowie nam o tym, jak tablet sprawdza się w rękach kogoś, kto tylko czeka, by rozłożyć go na części pierwsze.

Szymon Iskierka

Kiedy przyszło mi pisać pierwsze wrażenia z użytkowania Kiano przez głowę przewinęła mi się myśl, że dostana go osoby, które będą słodzić w swych ocenach. Jednak moja uczciwość i rzetelność dziennikarska na to nie pozwala… 😉 Tak między nami: nie jestem ani dziennikarzem z wykształcenia, ani nawet z racji wykonywania swej pracy:) Za to jestem z zawodu pomiarowcem, którego rolą jest wyciśnięcie jak najwięcej danych z mierzonych rzeczy, wielkości fizycznych, cukru w cukrze itp. 🙂

Na wstępie nadmienię, że poniższy opis w większości odnosi się do moich wrażeń podczas korzystania z tabletu w wersji systemu Android 4.1. Jednak już po napisaniu recenzji pokusiłem się o aktualizację go do wersji 4.2. Nie ma to wielkiego wpływu na ogólną ocenę całokształtu z korzystania z tabletu, jednak są pewne różnice, które postarałem się załączyć.

Wygląd zewnętrzny

. Nie ma jednostki ani skali miary gustu, ale w moim odczuciu zarówno projektanci, jak i wykonawcy projektu spisali się na medal: szczotkowany, aluminiowy tył, dobrze spasowane elementy, chromowane wykończenia – nie ma się do czego przyczepić – produkt wygląda jak coś wyższego o klasę cenową. Gabaryty są w pełni akceptowalne. W dłoniach leży nieźle, nic nie skrzypi, troszkę małe tarcie, no ale w końcu to nie byle plastik od Samsunga tylko aluminium, więc coś za coś. Ciężar mimo, że niski jak na ten segment urządzeń jest dość wyczuwalny i troszkę czuć zmęczenie po dłuższym użytkowaniu, ale to pewnie wynika z tego, że przyzwyczaiłem się do lżejszej i poręczniejszej 7-mki, a poza tym można to uznać za zaletę, gdyż sygnał zmęczenia może nam podpowiadać, że już zbyt długo siedzimy z tabletem:)

Ekran

. Zacznę od minusów. Niestety po kilku chwilach użytkowania zauważamy pewne niedociągnięcia takie jak bardzo duża podatność na kolekcjonowanie odcisków palców. Gdyby każde miejsce przestępstwa miało tę właściwość, to jestem przekonany, że wykrywalność byłaby o wiele wyższa… Nie ma co się oszukiwać – ekranowi do powłoki oleofobowej szmat drogi jeszcze. Drugą niedogodnością jest odbicie – na ciemnym tle nie sposób tego nie zauważyć. Kiedyś wykorzystałem fakt, że na zewnątrz świeciło słońce, więc zabrałem sprzęt pod pachę i heja na podwórze. W tym wypadku, gdy będziemy chcieli np. poczytać coś na ławeczce i jednocześnie łapać opaleniznę, to niestety (albo „stety”) musimy schronić się w cieniu. Dla mnie nie stanowi to wielkiej przeszkody, bo o wiele bardziej sobie cenię cień rzucanego parasola w ogródku piwnym, niż udar słoneczny. Tych, którzy zapragnęliby czytania (lub grania, tudzież oglądania filmów) w promieniach słonecznych spotka rozczarowanie. Ciężko jest coś zobaczyć nawet na maksymalnie podświetlonym ekranie. W takich warunkach (bynajmniej ja) nie wyobrażam sobie czytania. Może tutaj jest pole do popisu dla inżynierów, by wynaleźć specjalne okulary do czytania w słoneczny dzień, albo specjalną antysłoneczną nakładkę na ekrany tabletów, a może już takie coś wynaleziono? W każdym bądź razie jeśli nie wynaleziono, to mam nadzieję na to, że jakiś poczciwy inżynier czyta moje wypociny, opatentuje zawarty tu pomysł, wdroży, potem sprzeda taki gadżet z dużym zyskiem i trochę wspomoże mnie biednego recenzenta-amatora;) Wracając do ekranu – mamy grudzień, więc nasza życiodajna gwiazda nie świeciła podczas moich obserwacji tak intensywnie jak latem… Z kolei czytając w nocy, to minimalne podświetlenie jest zbyt silne, no ale od czego mamy tryb nocny? Mimo wszystko tablet aż prosi się o szerszą skalę podświetlania i na pewno odbiłoby się to korzystnie np. na długości działania baterii w jednym cyklu. Po aktualizacji ta skala nieco się poszerzyła, ale nie jest to jakaś oszałamiająca różnica.

Hola, hola Mości Państwo! Nie znaczy to, że ekran to same wady. Wręcz przeciwnie – ma więcej zalet niż wad! Ile jest naprawdę takich osób, które większość czasu spędzają na czytaniu na zewnątrz, lub zarywają nocki czytając? No dobra ten drugi przykład akurat nie jest najlepszy, bo sam jestem tego zaprzeczeniem, ale moim zdaniem większość osób korzysta z dóbr tabletu raczej w pomieszczeniach zamkniętych i to w godzinach, że się tak wyrażę, różniących się od ram czasowych szeroko pojętej ciszy nocnej.

Jako zaletę ekranu od razu można wpisać rozdzielczość: czcionki (nawet małe) są super wyraźne, reakcja na dotyk jest błyskawiczna. Kątów widzenia oraz ostrości nie powstydziłby by się nawet IPad i przypuszczam, że jakby nakleić z tyłu Kiano logo z nadgryzionym jabłkiem, to nie sądzę, żeby ktoś się poznał, że to nasza polska (dobra) papierówka. Do tego format ekranu 4:3 mnie czytelnikowi bardziej odpowiada niż 16:9. Apple chyba wie co robi wypuszczając na rynek IPady o właśnie takich a nie innych proporcjach. Naturalnie fakt, że ten model Kiano, ma takie proporcje powoduje, że oglądanie filmów jest mniej komfortowe niż w niższych, a szerszych odmianach (duże czarne pasy u dołu i góry ekranu mogą być przeszkodą, ale jak już pisałem, filmy na tablecie oglądam sporadycznie, więc to dla mnie nie problem).

Gry.

Zapalonym graczem komputerowym nigdy nie byłem ale zainstalowałem mojego ulubionego Need For Speed’a oraz FIFA 2014. Na żadnej z tych gier nie ma przycięć, wszystko chodzi płynnie i do grafiki też nie mam zastrzeżeń. Co do wygody, to o wiele lepiej w „ściganki” gra mi się na moim wysłużonym, z porysowanym śrubokrętem ekranem, Ainol Advanced 7 (mój trzyletni syn zapewne wyszedł z założenia, że można tablet potraktować tak, jak to robili z glinianą tabliczką, w starożytnym Egipcie). Lepiej się Ainolem manewruje, ale tylko ze względu na mniejsze gabaryty. Z kolei FIFA o wiele fajniej się sprawdza na Kiano – większa powierzchnia ekranowa (tutaj żałuję, że nie mam przejściówki do micro HDMI, bo chętnie bym w nią zagrał na ekranie telewizora). Internet. Podczas przewijania stron internetowych oraz plików w formacie PDF, ekran leciutko, aczkolwiek zauważalnie skacze (po aktualizacji jest nieco płynniej). Testowałem kilka najpopularniejszych przeglądarek (Chrome, Firefox, Opera, Dolphin i Maxthon). Najgorzej było w przypadku Chrome. Najlepiej przy Maxthon i Operze. Waham się między Operą, a Maxthonem i skłaniam się bardziej ku temu drugiemu gdyż na nim stronki ładują się względnie szybko, a i tu pewnie niemały na to wpływ ma szybkość łącza jakie posiadam: 12Mbit/sek. Przy jednoczesnym użytkowaniu Internetu przez trzy osoby (a czasem i cztery), raczej nie jest to „ogień w szopie” jak mawia mój szwagier. Youtube specjalnie zainstalowałem w starej wersji 3.3.0, bo na niej z tymi ikonami umieszczonymi na ścianie walca, ta appka wygląda obłędnie- wszystko w tym serwisie śmiga jak należy, nic nie klatkuje, ani się nie wiesza. Aplikacja od Facebooka działa.

Interfejs

– aplikacje, multimedia. Wrzuciłem kilka pożytecznych (wg mnie) appek typu must have: Coll Reader, Total Commander, Pocket, Team Viewer, TuneIn Radio, Kingston Office, Kaspersky, Clean Master i kilka mniej ważnych. Zamieniłem też domyślne klawisze na TouchPaI – jest świetna. Świetnie też się na tablecie ogląda zdjęcia zrzucone z lustrzanki – na tym ekranie to poezja. Z wszystkimi aplikacjami niby jest bezproblemowo, ale czasem potrafi wyskoczyć komunikat typu „wybrana aplikacja nie odpowiada” i do wyboru mamy: „czekaj, wymuś zamknięcie, zgłoś i zamknij”, czy coś w tym stylu. Nie winiłbym za to tabletu, tylko raczej Androida, bo na innych urządzeniach np. w moim Sony Xperia Miro też takie komunikaty widywałem. Po aktualizacji do nowszej (4.2) wersji Androida, którą umożliwia producent, jest dużo lepiej, ale zadyszki się zdarzają. Dodam, że razu pewnego z nieznanych mi przyczyn tablet całkowicie się zawiesił, ale po resecie było wszystko OK. Ciekawostką jest tu fakt, że o ile z grami nie zauważyłem żadnego zacięcia, to np. w Cool Reader ustawiając sobie podczas czytania animację stron książki, zaobserwowałem dość spore zacięcie płynności interfejsu (na moim archaicznym Ainol Advanced 1,2 Gb, 1 rdzeń, 512 RAM, z grafiką 400 MALI, tego problemu nie ma). Przypuszczam, że w tym wypadku układ graficzny lub procesor nie nadążają za ekranem tzn. są zbyt wolne do wymogów rozdzielczości tego ekranu i ta niby nie znacząca wiele, skacząca animacja w zwykłej aplikacji do czytania, jednak daje trochę do myślenia. Przypadłość ta nie została całkowicie wyeliminowana w nowej wersji systemowej (skoki są mniejsze ale są). TuneIn Radio fajnie zastępuje tradycyjne radio i tutaj nie przerywa utworów, no ale ten jeden cichy (w dodatku gdy trzymamy w pozycji poziomej tablet zasłaniany dłonią) głośnik, to zdecydowanie za mało. To samo można stwierdzić w przypadku odtwarzania na Winampie. Filmy (również HD) na MxPlayerze chodzą super.

WIFI i Bluetooth

. Router Linksys wykryty bezproblemowo, zasięg łapie w każdym kącie mieszkania, które może i nie jest dwupoziomowe:) ale te kilkadziesiąt mkw ma! Poza tym w publicznych miejscach ogólnodostępnego, miłościwie nam panującego Internetu też łatwo sygnał chwytał. Urządzenie wielofunkcyjne od HP też wykryte po wifi – zainstalowany na próbę darmowy PrinterShare strone testową wydrukował, więc jest wszystko w porządku. Wysyłanie zdjęć po Bluetoth bezproblemowe. Łączenie z Internetem za pośrednictwem przenośnego hot spot w postaci smartfona Sony Xperia Miro zakończone od razu sukcesem – problem braku 3G mamy prawie z głowy. Jak widać na poniższym screenie sygnał WIFI w mieszkaniu jest znakomity.

WIFI Analyzer - pomiar sygnału WIFI (najdalszy punkt w domu od routera)

WIFI Analyzer – pomiar sygnału WIFI (najdalszy punkt w domu od routera)

Urządzenia zewnętrzne (akcesoria)

. Karta 16 noname wykryta, pendrive oraz laptop też, ale np.dysk zewnętrzny WB już nie (dysk bez zasilania). Bateria nie ładuje tabletu po USB, co może stanowić pewnego rodzaju przeszkodę, bo przecież nie każdemu się chce nosić ładowarkę z tabletem. Słuchawki… No cóż… Są… I może tyle w temacie tych słuchawek;) Łącza HDMI z powodu braku przejściówki niestety nie udało mi się przetestować, ale niby czemu miałoby nie działać? Klawiatura od starego Ainola 7-mki i mysz po USB też działa, więc temu komu przeszkadza pisanie na ekranie może zamienić tablet w netbooka.

Bateria.

Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem szybkości ładowania. 2 godziny w gniazdku i od nowa „hulaj dusza piekła nie ma” 😉 Ładuję ją w zależności od intensywności użytkowania raz na 1-2 dni. Zazwyczaj najwięcej energii traci na filmach, grach i Wifi. Zainstalowałem sobie appkę Bateria+ i skalibrowałem ogniwo. Przeciętnie wystarcza na jakieś 7 godzin różnych operacji, o zróżnicowanym zapotrzebowaniu na prąd. No cóż do sprzętów od Apple mu brakuje, ale i to pewnie się dzieje nie bez przyczyny, bo IOS z pewnością jest bardziej zoptymalizowany niż Android. Z większych niedogodności zauważyłem nierównomierność toku rozładowywania. Do ok. 20% pojemności jej poziom obniża się systematycznie, po czym następuje skok i zaczyna szybciej tracić energię, skutkiem czego, gdy spadnie do poziomu 15% i pojawi się ostrzegawczy komunikat, to należy jak najszybciej rozglądać się za źródłem prądu, bo od tej piętnastki do niemalże zera mija dosłownie mgnienie oka. Po aktualizacji systemu jest podobnie. Poniższy zrzut ekranu odzwierciedla mniej więcej czas działania urządzenia.

Bateria+ Szacunkowy czas działania tabletu

Bateria+ Szacunkowy czas działania tabletu

Aparat

. Jest. Nawet dwa. Z tyłu i z przodu. Od biedy na zrobienie zdjęcia rozkładu jazdy autobusów na przystanku wystarczy. Mam (co prawda ciągle spłacaną:P)lustrzankę Nikona, więc może przemilczę ten temat.

Przykładowe zdjęcie wykonane tabletem

Przykładowe zdjęcie wykonane tabletem

Wydajność

. Ściągnąłem sobie ze sklepu Antutu. Wycisnął z tableta ponad 18,5 tysięcy, co lokuje go np. za Galaxy Note2, ale i przed Galaxy S3. Zwróćcie uwagę, że nie ustępuje wiele nawet takiemu gierojowi jak SXZ (przepraszam za tę regulację fonii na screenie nr 1). Po aktualizacji systemu do androida 4.2 wynik spadł do 16 tys. Zastanowiło mnie to i dosłownie za chwilę zrobiłem test ponownie i ponownie – średnio wyszło 17390 (po aktualizacji program rozpoznaje tablet pod nazwą rk30sdk) co i tak zepchnęło nasz tablet za Samsunga Galaxy S3. Nowszy system gorszy benchmark – nie wiem co o tym myśleć.

Android 4.1 czy 4.2?

Pomimo powyższych wyników w Benchmark, to warto jest zaktualizować system do wersji 4.2. Zrobimy to na podstawie instrukcji, którą umieścił producent na swojej stronie – wskazówki w niej zawarte są wytłumaczone w sposób jasny, tak więc każdy kto ma dostęp do komputera może sobie to zrobić sam. Po aktualizacji interfejs jest bardziej przejrzysty, tablet działa szybciej i płynniej, jest bardziej stabilny, bateria działa ciut dłużej, zakres regulacji podświetlenia jest nieco szerszy. Wygląd po aktualizacji też bardziej mi odpowiada.

Podsumowanie

. Czytałem niektóre komentarze na blogu i bardzo mi schlebia, że pewni niedowiarkowie biorą m.in. mnie za wynajętego redaktora CHIP. Oczywiście macie rację;) Redakcja CHIP ma deficyt na recenzentów i postanowiło wraz z Kiano zorganizować konkurs, więc wynajmuje m.in. moje usługi płacąc tabletami zamiast gotówki. Osobliwa waluta;) Rzecz jasna jeśli CHIP ma więcej takich ofert pracy, to ja bardzo chętnie się podejmę:) Jestem żywym przykładem i jednocześnie zachętą do brania udziału w tego rodzaju konkursach. Mało tego – startowałem w takim konkursie po raz pierwszy w życiu. Inna sprawa jest taka, że jeszcze nie wygrałem tego tabletu – sprzęt dostałem tylko do testów. Trafiłem na konkurs przypadkiem. Do udziału skłoniło mnie to, że nie trzeba było w nim słać żadnych smsów jak w podobnie brzmiących, lecz naciąganych pseudokonkursach oraz to, że od pewnego czasu rozglądam się za jakimś niedrogim, przyzwoitym tabletem (no dobra rozważałem też drogie urządzenia jak Zetka, Ipad lub ASUS z klawiaturą ale jak już coś to na dłuuuugie i niiiiiskie raty). Do rzeczy. Niestety nie dostałem razem z Kiano innych tabletów do porównania, z podobnymi parametrami, czy w podobnej cenie. Nie mam ani skali porównawczej, ani nie mogę uczepić się jakiegokolwiek punktu odniesienia do konkurencyjnych modeli. Dla niektórych to żadne usprawiedliwienie. Sceptykom polecam zakup w Internecie kilku różnych tabletów i je sobie porównać (wszak mają 10 dni na zwrot zgodnie z prawem – pytanie tylko czy zgodnie z zasadami uczciwego handlu?). Ja natomiast mogę powiedzieć, że tylko oglądałem kilka innych tabletów w różnych sklepach, więc nie jest to wielce miarodajne. Jednak po tych kilku tygodniach użytkowania wiem jedno: testowany przeze mnie model Kiano mogę uczciwie i z niesplamionym łgarstwem sercem polecić każdemu, kto chce w rozsądnej cenie mieć elegancki sprzęt ze świetnym ekranem i w dodatku po przystępnej cenie. Jasne, że w konfrontacji z Ipad Air, czy Sony Xperia Z, to raczej przypomina walkę w ringu Kliczki z Małyszem (nie ujmuję tutaj zarówno naszemu Adasiowi jak i w tym wypadku firmie Kiano, woli walki i ambicji). Porównanie takie w ogóle mija się z celem i ewentualne robienie takiego zestawienia można stosować jedynie w celach powiedzmy zobrazowania odbiegania od pewnego wzorca. To tak jak gdyby porównywać auto za 50 i za 100 tysięcy w tej samej klasie. Weźcie więc pod uwagę przede wszystkim to, że Kiano kosztuje przynajmniej o połowę mniej niż bardziej znane wspomniane wcześniej modele o podobnych podzespołach.

Tablet ten jest też przykładem na to, że tak jak na boisku nazwiska, tak i na papierze cyferki nie grają. Nie należy mnożyć liczby rdzeni przez częstotliwość. Tutaj zamiary nieco przewyższają siły i chyba producent zdał sobie z tego sprawę. Nawet aktualizacja systemu nie pomogła, bo pewne niedociągnięcia można wyeliminować oprogramowaniem, jednak ograniczeń tkwiących w podzespołach raczej się w ten sposób nie obejdzie. Gdy przeczytałem, że Kiano wypuściło wersję z 3G, ale z gorszym ekranem, to byłem w szoku. Raczej stawiałbym na to, że do tego ekranu dołoży lepszy procesor, grafikę i nieco podniesie cenę, ale za to polepszy np. płynność działania. No cóż wewnętrzna polityka firmy – pewnie zastosowanie lepszych komponentów skutkowałoby znacznym wzrostem ceny produktu. Mimo wszystko uważam, że jest to całkiem dobry tablet. Czy najlepszy w swoim zakresie cenowym? Nie wiem – nie testowałem innych. Ale wiem swoje: jeżeli ktoś się godzi na pewne kompromisy, to na pewno znajdzie w tym tablecie nie tylko wiele frajdy, ale też i czasem trochę z nim popracuje. Czy jest wart zainteresowania? Z pewnością! Czy warto zapłacić więcej za tzw. markowe produkty? To już raczej kwestia indywidualna. Nałożony przeze mnie wymóg, że tablet powinien być i królem i błaznem i katem, Kiano zrealizował nieomal w stu procentach – wypełnił nam wiele godzin wolnego czasu rządził, bawił i tak jak mądry błazen również uczył – tak, tak, to nie pomyłka za jego pośrednictwem np. języka można się pouczyć i grę edukacyjną dla dziecka zainstalować, by umiało dopasowywać kształty w puste miejsca i… przede wszystkim skutecznie zabijał nudę.

Poniżej w pigułce przedstawiam na szalach wagi plusy i minusy:

P.S. Czy tablet może być rodzinny…

…Sami sobie oceńcie

Szymon Iskierka – lat 36, ojciec dwójki dzieci. Wymarzony sprzęt? Tablet, który będzie osobistym narzędziem dla właściciela, ale też pozwoli rozerwać się pozostałym członkom rodziny.

Karol Rogaś

Nazwa „elegance” nie wzięła się z przypadku. Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy, gdy weźmie się w rękę opakowanie, dotyczy właśnie elegancji. Projekt pudełka jest bardzo szykowny. Z punktu widzenia producenta to o tyle ważne, że przecież najczęściej opakowanie stanowi o pierwszym wrażeniu. Chociaż prezencja opakowania to zdecydowany plus dla tabletu to moim zdaniem uznanie dla projektanta należy się za całkiem inną jego cechę, a mianowicie – oryginalne napisy w języku polskim. A przecież Kiano jest firmą chińską, która spokojnie mogła skorzystać ze strategii powszechnie stosowanej przez inne zagraniczne przedsiębiorstwa oblepiając jedynie opakowanie naklejkami z polskim, częstokroć w dodatku kulawym, tłumaczeniem. Lub ewentualnie założyć z góry, iż polski konsument jest wybornym poliglotą i w ogóle nie fatygować się jakimikolwiek tłumaczeniami. A tu, w przypadku Kiano, jakże miła niespodzianka, którą zwyczajnie odbiera się, jako ukłon ze strony chińskiego producenta dla polskiego odbiorcy. Z całej zawartości zestawu jedynie słuchawki jakościowo odstają od reszty, zaś ładowarka jest rodem z czasów przedpotopowej Nokii. Ale za to w pudełku znalazłem kabel umożliwiający podpięcie do tabletu akcesoriów USB, co zrekompensowało mi powyższe niedociągnięcia.

Jeśli chodzi o jakość materiałów, z których wykonany jest sam tablet, to Kiano wypada bardzo dobrze, ale do produktu Apple jeszcze mu sporo brakuje. Urządzenie jest bardzo schludnie wykonane. Design spodobał się wszystkim, którym go pokazywałem. Ja akurat nie potrafię być w tej kwestii obiektywny, gdyż zawsze miałem słabość do szczotkowanego aluminium. Jestem fanem tego materiału i uważam, że to najlepsze tworzywo, jakie można wykorzystać w produkcji urządzeń mobilnych. Tył jest przyjemnie zimny i przynosi na myśl urządzenia z wyższej półki. Jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że to jest tak naprawdę jedynie plastik imitujący metal. Drugim drobnym niedociągnięciem jest delikatne uginanie się aluminiowych „pleców” w okolicy osłony na antenę. Dodatkowo, subiektywne odczucie jest takie, iż jest cięższy i nieco toporniejszy od iPada 2 i iPada z ekranem Retina, lecz jest to jedynie złudzenie. Położenie obu urządzeń na wadze rozwiewa wszelkie wątpliwości. To Kiano jest lżejszy… Oczywiście od dwóch wyżej wspomnianych tabletów. Nowy iPad Air jest w tej kwestii nie do pobicia.

Producent jasno daje do zrozumienia, że zamierza „uwieść” klienta zainteresowanego produktem Apple’a, jednak o nieco mniej zasobnym portfelu. Pomysł zastosowania ekranu o niemal identycznej specyfikacji to, muszę przyznać, świetny pomysł. Z resztą firma Kiano stanęła na wysokości zadania. Już przy pierwszym zetknięciu ekran robi piorunujące wrażenie. Obraz jest ostry i bardzo wyraźny, a kolory soczyste i idealnie nasycone. Zdjęcia i filmy Full HD zwalają z nóg. Jest to bodaj najlepszy wyświetlacz, z jakim zetknąłem się w urządzeniu mobilnym. W mojej opinii odcień kolorów jest idealnie zbansowany. Barwy są nieco zimniejsze niż na iPhone 5 i nie aż tak przesycone jak w przypadku AMOLEDów Samsunga. Nawet kąty widzenia są bardzo przyzwoite. Nie mogę się zgodzić z opiniami, jakie pojawiają się w sieci, że nie jest wystarczająco jasny. Myślę, że w tym aspekcie daje dokładnie to, czego oczekiwałem. Przy założeniu oczywiście, że ustawiona jest maksymalna przewidziana przez producenta jasność. iPad ma w tej kwestii jeszcze pewne rezerwy i jest to jedyna zauważalna przewaga produktu Apple. Chociaż nie, po głębszym zastanowieniu mogę znaleźć jeszcze dwie. Trochę brakuje powłoki oleofobowej. Ekran nie „palcuje” się przesadnie łatwo, ale zdecydowanie ciężej jest mi zmyć tłuste ślady. Chyba trzeba będzie się przeprosić ze ściereczką z mikrofibry. Drugą wadą jest brak Gorilla Glas. Powłoka o zwiększonej wytrzymałości bardzo by się przydała, bo choć na tą chwilę nic się nie dzieje, to w przyszłości przy intensywnym użytkowaniu tablet ma dużą szansę się porysować.

Oglądanie multimediów na tym sprzęcie to już prawdziwa audiowizualna uczta. Aż żal puszczać na nim filmy w niskiej rozdzielczości. Zdecydowanie nie do tego go stworzono. Jedną z pierwszych czynności, jakie wykonałem po otwarciu pudełka było włączenie zwiastuna filmu Gravity w rozdzielczości 1080i. Aż wbiło mnie w fotel. Nie przypuszczałem, że tak zaskoczyć może mnie tablet za 900 złotych. Film, mimo że jest w Full HD, chodzi płynnie. Obraz jest niezwykle ostry, kontrast całkiem niezły. Naprawdę nie mam prawa mieć żadnych uwag. Obejrzałem już 3 filmy w jakości blu-ray i wszystkie wyglądały olśniewająco. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to takie, że ekran 10 cali jest trochę mały i chyba nie do końca przewidziany do oglądania filmów, a proporcje obrazu 16:10 nie pozostają bez wpływu na jego efektywny rozmiar. Z drugiej jednak strony Apple chyba wiedział, co robi montując wyświetlacz o tych samych parametrach w swoim flagowym tablecie. Podsumowując, jeśli ktoś dużo podróżuje i chce oglądać filmy np. w samolocie albo w pociągu, to zdecydowanie polecam Elegance. Radzę tylko od razu zaopatrzyć się w pojemną kartę pamięci, bo inaczej nici z rozrywki.

Celowo nie napisałem nic o aparacie. Mogę powiedzieć trzy słowa o przedniej kamerze – nie ma szału, ale niczego więcej nie wymagam od tabletu. Ze Skype’a da się korzystać. O tylnej nie będę się nawet wypowiadał. Tablet nie służy do robienia zdjęć. Koniec, kropka.

Ze względu na zatłoczony codzienny grafik raczej nie mam czasu na granie. Odpalenie PlayStation wiąże się z niedotrzymaniem tych czy innych terminów. Z tego powodu, jeśli już zdecyduję się zagrać, to raczej wybieram proste gry stworzone z myślą o urządzeniu mobilnym. Nic więc dziwnego, że iPad stał się dla mnie podstawowym narzędziem do gier. Pech chciał, że przygodę z Kiano zacząłem od gry, w którą gram najwięcej – Real Racing 3. Jeśli ktoś kupuje tablet, żeby grać w tę grę, to chyba nie jest to sprzęt dla niego. Włączenie jej na Kiano i iPadzie jednocześnie wygląda mniej więcej w następujący sposób: iPad ma już dawno załadowaną grę, a Kiano wciąż myśli. W pewnym momencie gaśnie ekran, bo trwało to za długo. Wybudzamy go i po kolejnej minucie myślenia ukazuje się komunikat, że aplikacja przestała reagować i trzeba ją zamknąć. Kolejną minutę zajmuje mu włączenie gry. Obrazy statyczne na Kiano wyglądają bardzo obiecująco. Na pewno zdecydowanie lepiej niż na iPadach. Ostatni slajd przed wyścigiem robi ogromne wrażenie swoją szczegółowością, po czym wgrywa się wyścig i renderowane obrazy mają rozdzielczość 320×240 (porównanie na zdjęciach). Czujemy się jakby czas się cofnął o 20 lat. Na tym etapie byłem bardzo zawiedziony wydajnością testowanego sprzętu. Jakoś od niechcenia włączyłem FIFĘ 14 i okazało się, że to chyba nie była wina sprzętu. Bo ku mojemu zdziwieniu FIFA wygląda bardzo dobrze i chodzi idealnie płynnie. To samo dotyczy GTA 3. Ta gra, choć 10 lat po premierze, jest nadal kultowa. A grafika na ekranie 2K to prawdziwa uczta dla oka. Chodzi płynnie przy maksymalnych szczegółach i prawie najwyższej rozdzielczości. Stąd wniosek, że nawet wymagająca aplikacja, pod warunkiem, że będzie odpowiednio dostosowana do procesora Rockchip, może chodzić płynnie na tablecie za niecały tysiąc złotych, co jest kolejną, dla wielu użytkowników przecież najistotniejszą zaletą.

Włączyłem też Dungeon Hunter 4. Gra ta ma wybitną oprawę graficzną, ale po krótkiej zabawie pozostałem z wrażeniem, że chyba nie rozwija pełni swoich możliwości na Elegance. I rzeczywiście. Na iPadzie Air tekstury są jakby pełniejsze. Wypróbowałem też kilkanaście innych gier pokroju Angry Birds, Bad Piggies, Hamlet, Reaper. Wszystkie chodzą przyzwoicie i tak też się prezentują. Ale też w domyśle nie miały stanowić większego obciążenia dla 4-rdzeniowego procesora. Aż szkoda, że GTA San Andreas nie jest przewidziane dla tego tabletu.

Przy okazji tych wszystkich testów tablet zbytnio się nie spocił. Najwyżej był ledwo letni. Najwyższa temperatura, jaką udało mi się zmierzyć to 36 stopni. Ten wynik stawia go w bardzo dobrym świetle biorąc pod uwagę, że chwila przy włączonym 3G i Galaxy S4 natychmiast grzeje się tak, że można by na nim smażyć jajecznicę.

Ogólna wydajność jest na akceptowalnym poziomie. Nie jest to demon szybkości, ale przez większość czasu nie miałem zastrzeżeń do szybkości pracy tabletu. Dopiero pod koniec testów jego prędkość spadła poniżej progu irytacji. Mam wrażenie, że miało to związek z ilością zainstalowanych aplikacji, których w pewnym momencie miałem powyżej 50. Wtedy każda kolejna powodowała zauważalny spadek prędkości działania. Jako, że większość z nich była darmowa, nie wykluczam, że to te aplikacje mogły mieć wpływ na działanie urządzenia. Wygląda też na to, że Kiano nie szczególnie lubi się z Facebookiem. Aplikacja FB jak i Facebook Messenger momentalnie wyprowadzały go z równowagi w momencie otrzymania wiadomości. Może przyszłe aktualizacje rozwiążą ten problem. Póki co polecam wysyłanie „lajków” przez stronę Facebooka.

W tym miejscu warto wyłączyć animacje

W tym miejscu warto wyłączyć animacje

Tablet potrafi momentami tak zwolnić, że kiedy klikamy coś na ekranie, to zanim procesor zdąży przetrawić naszą akcję, w tym miejscu pojawia się inna opcja i aplikacja wykonuje czynność, której nie planowaliśmy. Na pewien czas ulgę przyniosło wyłączenie niektórych animacji i zablokowanie aplikacjom możliwości działania w tle (załączony rysunek). Niestety przy 50 apkach nawet to przestało wystarczać. Moja wiedza techniczna chyba nie jest wystarczająca bym mógł sobie wytłumaczyć, czemu procesor radzi sobie świetnie z bardzo wymagającymi grami, a wyprowadza go z równowagi przeglądarka albo menu główne.

Ponadto korzystałem z opcji nie zachowuj działań w nadziei, że przyspieszy to pracę tabletu

Ponadto korzystałem z opcji nie zachowuj działań w nadziei, że przyspieszy to pracę tabletu

Przetestowałem też kilka aplikacji, które w domyśle miały zamienić tablet w czytnik ebooków. Zawiodła mnie aplikacja Adobe. Pliki bardzo długo się ładują, a nawigacja po książce to prawdziwa mordęga. Dużo lepiej korzysta się z programu Aldiko Book Reader, ale wciąż szukam tej idealnej aplikacji podobnej do iBooks. Tym nie mniej książki czyta się świetnie. Czcionki są bardzo wyraźne. Wzrok się nie męczy. W zasadzie wszystkie aplikacje medyczne, jakie jestem w stanie sobie wyobrazić zainstalowałem i przetestowałem. I wszystkie działają poprawnie, a wersja androidowa eMpendium jest dopracowana o niebo bardziej niż ta na iOS.

Bateria zamontowana w Elegance trochę rozczarowuje. Mnie również dotknęły problemy z wskaźnikiem naładowania baterii opisywane przez innych testujących. Zdarzało się też, że tablet w ciągu 5 minut ładowania od 86% doszedł do pełnej baterii albo kiedy indziej jeden po drugim pojawiały się komunikaty zostało 14% i zostało 4% baterii. Bateria starcza na 3h 45 minut ciągłej pracy na maksymalnych obrotach (czytać: grania). Zapalony gracz będzie zmuszony do częstszego sięgania po ładowarkę i zabawy „na kablu”. Na całe szczęście nie jest to aż tak niewygodne jak w przypadku iPada, którego wielkość wtyczki od ładowarki i jej umiejscowienie utrudniają korzystanie ze sprzętu podczas ładowania. Trzeba pamiętać, że tablet ładuje się bardzo powoli, jeśli z niego intensywnie korzystamy. Kilka procent na godzinę. Jeśli jednak go wyłączymy, ładowanie zajmuje mniej więcej 2 godziny i 15 minut. Tablet wykorzystywany w sposób umiarkowany zadowala się ładowaniem raz dziennie.

Jakie inne wady zauważyłem? Klawiatura ekranowa bardzo spowalnia pracę Kiano. Próbowałem Swiftkey, ale opóźnienie w pojawianiu się znaków było jeszcze większe. Dlatego wpadłem na kapitalny plan podłączenia klawiatury od PC-ta, za pomocą dołączonej do zestawu, wspomnianej wyżej przejściówki. Swoją drogą już widzę, jak Steve Jobs przewracałby się w grobie, gdybym próbował do jego iPada podłączyć to nieautoryzowane akcesorium. Jak się okazało niesamowita poprawa wygody nie była jedyną odczuwalną zmianą. Aplikacje zaczęły szybciej reagować. Przez chwilę miałem problem z brakiem polskich znaków. Bo choć do wyboru jest 27 układów klawiatury, łącznie z islandzkim, to polskiego nie ma. Problem ten rozwiązałem jednak instalując odpowiednią łatkę. Zdarzyło się też, że tablet zawiesił się i nie byłem w stanie go przez kilka minut wybudzić ze stanu czuwania. Ale to chyba akurat bolączka wszystkich Androidów. W Galaxy S4 jest to na porządku dziennym.

Głośnik jest dość przeciętny, ale na pewno nie mogę powiedzieć, żebym był szczególnie rozczarowany. Bardzo dobrze spełnia swoją rolę, a muzyki słucham na tablecie na tyle rzadko, że absolutnie nie wymagam audiofilskiego brzmienia. Usytuowany jest za to w takim miejscu, że trzymając tablet oburącz, na przykład kiedy gramy na nim, zasłaniamy źródło dźwięku. Jest też druga możliwość i wtedy ręka znajduje się na przycisku regulacji głośności. Pozornie wydawać by się mogło, że będzie to jeszcze bardziej niekorzystny chwyt, ale ku mojemu zaskoczeniu, nie zdarzyło mi się przypadkowo zmienić głośności podczas zabawy.

Aktualizacja systemu to droga przez mękę, ale i tu producent się świetnie wybronił, bo tutorial stworzony przez firmę Kiano jest konkretny i bardzo szczegółowy. Prowadzi użytkownika za rękę, krok po kroku, przez cały proces. Nie obyło się oczywiście bez problemów. Link na stronie producenta do wspomnianego tutorialu nie działa i musiałem znów spytać Google. Ale z drugiej strony, jak sobie przypomnę przeboje, jakie miałem z aktualizacją Galaxy S4 do Androida 4.3, to z Kiano i tak poszło gładko.

Napotkałem również na problem z czułością „dotyku”. Objawia się on w ten sposób, iż w przeglądarce Chrome próba zamknięcia karty kończy się otwarciem następnej… i następnej… i następnej. Czasem, żeby nie zwariować, trzeba wstać i policzyć do dziesięciu… albo użyć rysika. Na szczęście, jeśli ktoś korzysta z domyślnej przeglądarki nigdy nie zauważy tego problemu. Warto też unikać aplikacji poczty interia.pl. W niej również miałem problem z trafieniem w odpowiedni kwadracik.

Dość już o wadach. Teraz trochę o mocnych stronach. A tą bez wątpienia jest wyposażenie zestawu, czyli port HDMI i kart SD. Za mniej niż 10 złotych można kupić na Allegro kabel i połączyć tablet z telewizorem. W przypadku produktów Apple jest to kwota trzycyfrowa. Jeszcze lepiej wypada to w kwestii rozszerzenia pamięci. Dwukrotne zwiększenie powierzchni dyskowej to wydatek rzędu 40-50zł. W Cupertino w ogóle takiej możliwości nie przewidzieli, a jeśli ktoś myśli z wyprzedzeniem i chce kupić od razu pojemniejszy sprzęt, to musi wysupłać dodatkowe 400 zł. Dołączona do zestawu przejściówka microUSB/żeńskie USB to wisienka na torcie. Straszna szkoda, że aplikacja WiFiDisplay nie chciała znaleźć mojego telewizora (Samsung UE40C6510). Na szczęście zawsze pozostaje możliwość połączenia przez HDMI, która sprawdza się świetnie. Jeśli ktoś, tak jak ja, lubi w podróży obejrzeć film na dużym ekranie, to z pewnością doceni to rozwiązanie.

Muszę szczerze przyznać, że tablet Kiano miał ze mną mocno pod górkę. Bo wymagałem od niego dużo… często za dużo. Ale wyszedłem z założenia, iż żeby dokładnie przetestować Elegance 9.7, to muszę wyłączyć oba komputery i iPada i korzystać wyłącznie z Elegance. I poza nielicznymi przypadkami mi się udało. iPada przez czas testów włączyłem trzy razy, żeby porównać, jak wyglądają gry. Komputera musiałem użyć kilka razy. Z jedną z tych sytuacji wiąże się ciekawa historia. Próbowałem wysłać do Redakcji 2 maile z załącznikami. Za punkt honoru przyjąłem, aby dokonać tego wyłącznie przy użyciu tabletu. Udało mi się połowicznie, bo jednego maila wysłałem, przy drugim nie wyszło. Narzekałem tak głośno, że moja dziewczyna się zainteresowała. Kiedy wprowadziłem ją w temat powiedziała, żebym nie liczył, że na iPadzie zrobię to bez problemu… I oczywiście miała rację. Nawet nie zbliżyłem się do tego, co udało się osiągnąć z Kiano. Po prostu Steve Jobs w ogóle nie przewidział możliwości załączenia w mailu innych plików niż zdjęcia.

Mogę narzekać i szukać dziury w całym, ale summa summarum Kiano to bardzo udany produkt, będący idealnym kompromisem między przystępną ceną, a solidną jakością wykonania i świetnym wyświetlaczem. I jeśli ktoś szuka budżetowego tabletu, to z pewnością powinien rozważyć zakup Kiano Elegance by Zanetti. Nie sądzę, żeby żałował.

Karol Rogaś – ortopeda, który bez bicia przyznaje się do bycia gadżeciarzem. Uwielbia poznawać i testować nowe aplikacje. Obiecuje, że z Kiano Elegance wyciśnie siódme poty.

Paweł Majkowski

Po pierwsze wielkie zaskoczenie, że w ogóle udało mi się wejść do grona osób testujących Kiano. W konkursach z reguły nie biorę udziału, ale tutaj coś mnie podkusiło, i wysłałem kilka zdań na temat testowania sprzętu. Cieszę się, że pomysł się spodobał.

Podsumowując dwutygodniową przygodę z testowaniem Kiano…

Sprzęt sprawia naprawdę pozytywne wrażenie.

-> Solidna obudowa, naprawdę sprawia wrażenie solidnego sprzętu, bez obaw że jest to sprzęt delikatny i trzeba obchodzić się z nim jak z jajkiem,

-> Dobry wyświetlacz (nie licząc braku dodatkowych powłok umożliwiających lepsze zachowanie w słońcu, o którym pisałem we wcześniejszych testach), rozdzielczość bardzo dobra,

-> gniazda, przyciski – wszystko wygląda na solidne

-> wyjście HDMI (sprawdzone kilkakrotnie) działa poprawnie,

-> kompatybilność sprzętów dostępnych w domu (pendrivy, karty pamięci, telefony w połączeniu bluetooth) sprawdzone,

-> zasięg wifi bardzo dobry,

-> dwie kamery (przód i tył) – ułatwia komunikację, np skype,

-> płynność działania przy bardziej wymagających tytułach, np. Boxing, Real Racing 3,

-> przez cały okres nie zdarzył się niekontrolowany restart, dziwne wyjście z aplikacji, itp, działanie stabline.

Z rzeczy denerwujących:

-> brak chociażby diody informującej o naładowaniu baterii,

-> mini usb bez możliwości ładowania – co wymusza kupno dodatkowego kabelka do samochodu,

-> w moim modelu dodatkowo jakiś problem ze wskazaniem naładowania baterii – może przy Andoridzie 4.2 zostanie to skorygowane,

-> wspominając powyższe – niełatwa aktualizacja androida do 4.2, szczególnie przy użyciu komputera z Win7 było to lekko niemożliwe (wina moim zdaniem sterowników), poszło dopiero na XP,

-> rozdzielczość kamery,

Odkrywcze nie będzie opisywanie samej wygody posiadania takiego sprzętu, faktu, że można go zabrać ze sobą wszędzie, zarówno w domu, jak i w podróży (łącznie z tym, że testowaliśmy połączenie z internetem udostępnione przez telefon, działa bez problemu), wygodny do szybkiego sprawdzenia czegokolwiek, gdzie komputera nie chce Ci się odpalać, a telefon jest zbyt mało wygodny (klawiatura, ekran – wszystko małe i nie do końca wygodne). Może życzeniem byłoby żeby Kiano uruchamiał się trochę szybciej..

Wielka frajda oczywiście dla dziecka, ilość aplikacji dostosowanych do wieku mojego syna (prawie 3 lata) jest bardzo duża, więc jest w czym wybierać. Chłopak ma radość bo i podróże wreszcie ciekawsze (dotychczas w sytuacjach newralgicznych, gdy już mocno się nudził, ratowaliśmy się telefonem), a i w domu można dodatkowo umilić sobie czas jak pogoda nie dopisuje i nie można wyjść biegać.

Oczywiście rolą moją też nie jest opisywanie samej wygody Androida, bo ten system jest w ogromnej liczbie również innego sprzętu, ale rzeczywiście kompatybilność i łatwość użycia pomaga w łatwej obsłudze urządzenia od pierwszych chwil.

Nie mieliśmy problemu z przeglądaniem stron. Ładowanie pdfów trochę wolne, to samo wrażenie z przeglądaniem służbowych folio w Adobe Content Viewer. Zdecydowanie płynniej chodzi na Ipadach.

Ogólnie sprzęt naprawdę bez zarzutu, i mocno zastanawiałbym się czy wydawać drugie tyle na Ipada czy odpowiednika innej firmy z androidem.

Naprawdę niewiele trzeba, żeby dopracować ten sprzęt do stanu, gdzie zarzucić mu będzie można jedynie rzeczy ważne dla klientów bardzo wymagających. Wiadomo że można dorzucać nowinki, podnosić poziom specyfikacji, tylko oczywiście zwykle idzie to w parze z ceną.

Nasz trójka ocenia sprzęt 4/5.

Paweł Majkowski – Obiecuje rozgrzać baterię Kiano do czerwoności. Jego mieszkanie to istne multimedialne królestwo, w którym do tej pory brakowało tabletu.

Żaneta Frelkowska- Bujak i jej wrażenia ze wspólnego testowania sprzętu z synkiem

Wrażenia po pierwszym dniu – bezcenne!

Kiano jest PRZEPIĘKNE, wygląd zewnętrzny zachwycający! Cieniutki, leciutki, wykonany z wielką dbałością o szczegóły!!!Głównie urzekło mnie:

  • Duży wyświetlacz;
  • Zgromadzenie przycisków i złączy na jednej ścianie obudowy;
  • Użyte kolory obudowy – klasyczne i eleganckie;
  • Niewidoczne śrubki i łączenia;
  • Obudowa tylna – majstersztyk.

Minusiki? Na chwilę obecną tyko jeden – króciutki kabel do ładowarki.

Dzień 2-4 (Przygotowujemy się do zabawy)

  • Łączymy się z Internetem:)
  • Wgrywamy programy niezbędne do życia dla Synka (YouTube) i mamy (Skype, Jak dojadę, Facebook, poczta e-mail)
  • Walczymy między sobą o posiadanie Kiano!!! /niestety ale na razie przegrywam…/
  • Uczymy się obsługiwać Elegance’a;)

Początki zawsze bywają trudne, ale ujarzmiłam bestię;) Poczta wgrała się bez oporów i śmiga idealnie, maile pisze się w myśl zasady „łatwo, miło i przyjemnie”. Ekran jest baaaaardzo czuły na dotyk – dla mnie to wielki plusik:) Tablecik ładuje się w miarę szybko a czas jego używalności jest jak never ending story;) Portale społecznościowe na przejrzystym ekranie Kiano to poezja smaku i aromatu;) Internet nie zawiesił się ani razu a otwieranie kilku podstron nie powoduje żadnego obciążenia dla Kiano! Tablet działa płynnie, przechodzenie pomiędzy otwartymi aplikacjami jest natychmiastowe.

Minusy?

Jeden ale bardzo subiektywny – nie mogłam podłączyć Internetu z modemu przenośnego gdyż Kiano

nie obsługuje modelu Huawei E173:( no i uzależniona zostałam od WiFi i HotSpotów. Są plusy w minusach – kontakt z serwisem Kiano w tej sprawie okazał się bardzo miły, a Pracownica Kiano bardzo pomocna i sympatyczna – oby tak dalej!!!

Dzień 5 – Pieczemy

Wczoraj wieczorem, kiedy Synek poszedł /wreszcie/ już spać mogłam poszperać w Internecie:) Idą Święta, co można było by zrobić już teraz aby odciążyć się 24 grudnia??? Oczywiście – PIERNICZKI!!!! Tablet jako książka kucharska? TAK!!!

Kiano w dniu dzisiejszym okazał się niezbędnikiem! Czytanie stron, powiększanie i pomniejszanie, przechodzenie pomiędzy podstronami oraz płynne przechodzenie do linków to dla Kiano chleb /a raczej piernik/ codzienny:) Byłam bardzo miło zaskoczona szybkością reakcji oraz czułością na dotyk – zwłaszcza jak ma się paluszki w mące czy maśle (w końcu Kiano to nasz domownik i też musi uczestniczyć przy obowiązkach domowych)!!! Kiano w kuchni to źródło inspiracji oraz skarbnica pomysłów! Minusów – BRAK!!!

Dzień 6 – Bajkowo mi

Tablet - garaż

Tablet – garaż

 

W dniu dzisiejszym PODDAŁAM się:( Synek wygrał 95% dostępu do Kiano!!! I gdzie tu sprawiedliwość??!?!?!?!?!?!

Bajki chodzą bez zarzutów, Kiano jest odporny na małe paluszki i ich wymagania, jak również na niecodzienny sposób użytkowania;) Przeżył nawet 3 przypadkowe upadki, na szczęście z małej wysokości. Android jest bardzo intuicyjnym oprogramowaniem, które jest rozumiane nawet przez najmłodszych! Synek przetestował Kiano w dniu dzisiejszym bardzo intensywnie – w domu, w aucie i w sklepie. Wszędzie Kiano łączył się z WiFi w sposób ekspresowy.

Klawiatura jest czytelna i perfekcyjnej wielkości;)

Dla mnie 5+, dla Synka też:)

Tablet - przytulak

Tablet – przytulak

Udało się nawet przetrwać Kiano noc w jednym łóżku z Julkiem:) Jakakolwiek próba „zabrania” Kiano z objęć śpiocha kończyła się wyciem. Po pertraktacjach udało się zamienić go na misia ale i tak było już grubo po północy;(

Minusy? Tylko 2:)

Niestety ale ekran jest dosyć ciemny przy pełnym naświetleniu… W aucie czy sklepie oglądanie bajek bez słuchawek nie da rady;) Ale czy to są minusy????? Raczej lekkie niedogodności!!! 🙂

Dzień 7 – Cyku cyk

Dzisiaj był mój dzień!!! 100% posiadania Kiano mimo łez i buntu. Kiano znowu stał się przydatny w kuchni! I to nie tylko – wycinanki, malowanki czy własnej roboty kartki pocztowe! Plan na dzień dzisiejszy wykonany.

Dzień pod znakiem sesji zdjęciowej:) Kiano był aktywnym uczestnikiem:)

Nawet zdobył nową nazwę nadaną mu przez Julka: „Taptep” 😉 Tak więc Taptep bardzo dobrze i szybko radził sobie z cykaniem zdjęć. Można mu powierzyć robienie zdjęć i filmików rejestrujących zdarzenia dnia codziennego, ale…

…są i minusy:

Mała rozdzielczość aparatu tylnego (2 Mpx), a do tego bardzo duża różnica pomiędzy aparatem z przodu obudowy a z tyłu. Jednak nie jest to wada Kiano, a niestety wszystkich urządzeń tego typu.

Robienie ważniejszych zdjęć pozostawiam jednak aparatowi fotograficznemu! Plusem dnia dzisiejszego jest również to, że znaleźliśmy w sklepie przepiękne czerwone skórzane etui dla Taptep’a:) Jak Taptep będzie grzeczny to możliwe, że dostanie go w prezencie od Mikołaja;)

Dzień 8 – Dzień z pracy mamy

Raz w tygodniu trzeba zająć się czymś innym niż „nic nie robieniem” 🙂 Dzisiaj to ja popracowała na Kiano. Korzystałam z poczty zainstalowanej bezpośrednio na Kiano, jak i poprzez stronę internetową.

W dniu dzisiejszym Kiano był używany wzdłuż i wszerz:) Wielość aplikacji ujawniło lekkie zacinanie się Kiano przy przechodzeniu pomiędzy aplikacjami. Płynność była zaburzona, a ściągnięta liczba aplikacji podczas używania przez 8 dni spowodowała spowolnienie reakcji na komendy.

Ekran obracał się z opóźnieniem. Zdarzało się wybijanie z Internetu WiFi i trzeba było go ponownie

podłączać. Po całkowitym wyładowaniu baterii trzeba dłuższą chwilkę poczekać na ponowne włączenie, pomimo podłączeniu do ładowarki.

Ekran jest wielkim plusem Elegance’a! Kolory są realne, naświetlenie ekranu dla pracy w domu jest

wystarczające. I ta dokładność, wyrazistość… Gdyby nie te paluchy, które schodzą bardzo ciężko:(

Plusem jest fakt, że Kiano jest bardzo wygodny i lekki, a jego wygląd bije na głowę inne tablety!!! Jest bardzo przydatny dla szybkiego znalezienia niezbędnych informacji w Internecie czy skorzystaniu z

portali społecznościownych. Dobrze sobie radzi przy sprawdzaniu mail i odpisywaniu na nie. Jednakże do pracy wybrałabym jednak komputer. O wiele łatwiej pracuje się na komputerze niż na tablecie. Na szczęście mi to nie przeszkadza gdyż praca stanowi tylko kilka procent mojego czasu w ciągu miesiąca i w tym celu korzystam z 17′ laptopa. 🙂 Teraz widzę, że to jest to czego mi brakowało! 🙂

Dzień 9-10 – Weekend z Kiano

 

 

W weekend dałam się ponieść testowaniu Kiano pod kątem ogólnej przydatności w naszej rodzinie. Pierwszy Kiano otrzymał Julian, który ma już w małym palcu znajdowanie ulubionych bajek na YouTube. Jedno jest pewne – Julek był bardzo zadowolony z Kiano i nie chciał się z nim rozstawać ani na moment:)

Kolejną osobą w rodzinie był mąż. Od razu zabrał się za Kiano z punktu widzenia osoby pracującej praktycznie 20h/dobę. Poprzestawiał wszystko pod swoja modłę. Z racji tego, że sam korzysta z tabletu w pracy wiedział co i jak sprawdzić w Kiano. Po dłuższej chwili pracy na Kiano był bardzo pozytywnie zaskoczony z Elegance’a. Głównie podobał mu się ekran, czystość przy przejściach, brak zawieszania się. Bardzo chwalił sobie jego wygląd zewnętrzny używając słów „niepowstydziłbym się” tegoż tablecika. Ponieważ testowanie przez męża zaczęło mi się trochę wymykać spod kontroli byłam zmuszona do „zaboru” Kiano! 😉 Ciężko było się rozstać z tabletem nie tylko Synkowi. Tatuś też miał

z tym problem:) Doszło nawet do tego, że zostałam wstępnie poproszona o użyczenie Kiano. Taaaa….

Ostatnią osobą testującą Kiano przez weekend (a raczej ostatnie chwile niedzieli) byłam JA!!!

Tak naprawdę miałam już wypracowaną opinię o Kiano, która rodziła się przez cały czas trwania testów. Oto moje wrażenia: A. Subiektywne plusy:

  • bardzo przydatny dla matek niepracujących – wszystko w jednym miejscu: od maila do męża poprzez książkę kucharską i portale społecznościowe po bajeczki dla Synka;
  • szybki kontakt ze światem poprzez łatwość łączenie się Kiano z WiFi;
  • łatwość używania, ekran bardzo czuły, obraz widoczny tak samo pod każdym kątem;
  • gabaryty – rozmiar ekranu jak i waga Kiano są idealne dla moich potrzeb użytkowania tableta;
  • no i wygląd… Po prostu ELEGANCE!!!

B. Subiektywnych minusów jak dla mnie — BRAK!!!!

Zdjęcie osób trzymających tablet, dłoni wskazującej tablet i dzieci bawiących się tabletem pochodzą z serwisu Shutterstock.

Powiązane treści:

Tablet Apple – który wybrać?

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.