Adres IP nie może być dowodem w sprawie o piractwo

Ważny wyrok sądu w sprawie oskarżenia studia filmowego przeciwko setkom użytkowników komputerów.

Ponieważ amerykańskie prawo działa w oparciu o powoływanie się na takie precedensy, wyrok ten może mieć kluczowe znaczenie dla wielu innych kampanii sądowych i procesów pomiędzy producentami treści a osobami oskarżonymi o ich nielegalne ściąganie. Zresztą nawet w tej sprawie, wytoczonej przez producentów filmu „Elf Man” dotyczy on nie jednego oskarżonego, lecz setek ludzi, których adresy IP wskazywałyby na to, że nielegalnie pobrali ten film z Sieci.

Sędzia sądu federalnego, Rober Lasnik, uzasadnił swoje orzeczenie tym, że o ile studio filmowe rzeczywiście udowodniło, że z danych adresów IP ściągnięto film, o tyle nie stanowi to dowodu, że dokonały tego właśnie osoby oskarżone. Sama strona oskarżająca przyznała bowiem, że nie może udowodnić, że dane określone połączenia internetowe nie zostały wykorzystane przez inne osoby, które miały z jakichś względów dostęp do komputerów osób oskarżonych.

Reklama

Proste zidentyfikowanie właściciela konta internetowego i adresu IP niewiele mówi na temat tego, kto tak naprawdę ściągnął film „Elf Man”, używając danego adres IP — powiedział sędzia Lasnik.

Warto dodać, że inni sędziowie, którzy w przeszłości przewodniczyli podobnym procesom, zgodzili się z wyrokiem sędziego z Waszyngtonu. Jeden z prawników podał zresztą bardzo prosty przykład punktu Wi-Fi oferowanego dla wielu użytkowników, z których każdy identyfikowany jest pod tym samym adresem IP.

Zdjęcia pirata i pirata pochodzą z serwisu Shutterstock.