Pierwszy bezkorpusowiec z wymiennymi obiektywami

Wygląda na to, że worek z bezkorpusowcami rozwiązał się już na dobre. Ale Vivitar poszedł o krok dalej. Tylko... czy czasem nie za daleko?

Przed chwilą napisaliśmy o dwóch bezkorpusowcach Kodaka, wcześniej opisywaliśmy bezkorpusowce Sony. Bezkorpusowce, czyli specjalną odmianę aparatów cyfrowych pozbawionych własnego wyświetlacza, zaprojektowanych specjalnie pod kątem współpracy ze smartfonami i komunikujących się z nimi przez Wi-Fi. Polska nazwa tego typu urządzeń wydaje się zresztą całkiem trafna. Wynika z tego, że z zewnątrz aparaty te przypominają same obiektywy, bez korpusu, co oczywiście nie jest do końca prawdą.

Jesteśmy obecnie świadkami rozpędzającej się lawiny premier tego typu produktów. Na razie wygląda na to, że Sony i Kodaka postanowił dołączyć też Vivitar, pokazując urządzenie o nazwie ViviCam IU680.

Niestety, tylko pokazując. Nie są na razie znane żadne informacje na temat technicznych parametrów tego urządzenia, ale pewne rzeczy możemy wyczytać ze zdjęć. Inne… da się wydedukować. Najważniejsze jednak widać. Produkt Vivitara wyróżnia się tym, że składa się z dwóch modułów! Pierwszy stanowi obiektyw (w tym przypadku 10–30 mm f/3,0–5,6), który można dowolnie wymieniać, oczywiście w ramach optyki z tym samym mocowaniem bagnetowym. Dopiero drugi człon stanowi prawdziwy aparat, a trzeci – smartfon, pełniący funkcję tylnego wyświetlacza. Trochę to skomplikowane, prawda? Na dodatek na górze głównego modułu znajduje się jeszcze złącze zewnętrznych lamp błyskowych, co daje już zestaw składający się w sumie z aż czterech elementów.

Łatwo sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś chce szybko wykonać zdjęcie jakiegoś wydarzenia. Wyciąga smartfona, a z drugiej kieszeni wyjmuje Vivitara IU680 i montuje na telefonie. Jeszcze tylko z trzeciej kieszeni obiektyw, podłączenie go do głównego modułu, z czwartej lampa błyskowa, podłączenie lampy i gotowe! Można fotografować…

Teoretycznie nie wiemy nic na temat rozmiaru ani rozdzielczości matrycy zastosowanej w urządzeniu Vivitara, ale jedno ze zdjęć ujawnia coś bardzo ciekawego. Wygląda na to, że ten niezwykły bezkorpusowiec wykorzystuje taki sam bagnet i taką samą matrycę, jak pokazywany już od pewnego czasu (lecz wciąż w postaci prototypu, choć już działającego) aparat firmy Polaroid (iM1836). Możemy się więc domyślać, że jest to dość duża matryca typu 1″ (13,2×8,8 mm), podobna do tej, jaką stosuje Sony w swoim bezkorpusowcu QX10. Ale to nic pewnego, ponieważ masa sprzecznych informacji dotyczy samego aparatu Polaroida (nie wiadomo na przykład do końca, czy matryce będą w korpusie, czy w obiektywach).

Tak wygląda aparat Polaroida, sfotografowany przez nas na targach CES 2014 – zwróćcie uwagę na mocowanie bagnetowe. Aparat działał, ale widać było, że jest to egzemplarz mocno przedprodukcyjny. Wszystko działało wolno, a maksymalna rozdzielczość, jaką można było ustawić w menu, wynosiła… 3 miliony pikseli.

0
Źródło: digitalcamera.jp
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.