Wiedza z sieci: E-Learning

Nawet jeśli malkontenci dostrzegają w Internecie jedynie półprawdy albo zwykłe bzdury, rosnąca oferta e-kursów pokazuje, że w Sieci da się znaleźć również prawdziwą wiedzę.

Wirtualne nauczanie, w którym salę lekcyjną czy uniwersytecką aulę zastępuje komputer, zdobywa popularność również w Polsce. Materiały edukacyjne w Sieci to nie tylko „gotowce” dla leniwych uczniów, ale również kursy językowe, transmisje wykładów uniwersyteckich czy samouczki z różnych dziedzin związanych z życiem zawodowym bądź hobby. Bez problemu możemy na przykład wziąć udział w cyklu wykładów z podstaw astronomii prowadzonych przez wykładowców California Institute of Technology, dostępnym za darmo w serwisie Coursera. Ci, których bardziej interesuje sztuka, mogą zapisać się na kurs pisania piosenek renomowanej uczelni Berklee College of Music. Liczba portali e-learningowych i oferowanych przez nie kursów jest ogromna.

Bezpłatna nauka na najlepszych uczelniach

Operatorzy platform edukacyjnych nie ograniczają się tylko do udostępniania filmów z wykładami oraz interaktywnych testów, ale również łączą kursantów w społeczności. Mogą oni komunikować się za pośrednictwem forów internetowych albo spotykać w realu, wykonywać zadania grupowe i pomagać sobie w rozwiązywaniu zadanych ćwiczeń. Ponieważ jednak e-learning w Polsce wciąż jest w powijakach, większość kursów jest dostępna wyłącznie po angielsku. Wymagany poziom znajomości tego języka waha się w zależności od konkretnego kursu.

Jedną z pierwszych wirtualnych szkół, którym udało się zyskać popularność, jest portal khanacademy.org, na którym możemy poznać tajniki matematyki, fizyki czy nauk ekonomicznych, przyswajając materiał podzielony na niewielkie segmenty. Na serwerach YouTube są dostępne klipy wideo towarzyszące poszczególnym tematom, jednak mają one raczej pomocniczy charakter. Internetowe uniwersytety coursera.org i udacity.org oferują za to kilkutygodniowe bezpłatne kursy, które zaspokoją oczekiwania nawet najambitniejszych studentów. Obecnie w portalu Coursera można wziąć udział w ponad 350 kursach prowadzonych przez wykładowców 70 znanych uczelni. Jest wśród nich na przykład kurs „rynki finansowe” przygotowany przez specjalistów z Yale czy „wprowadzenie do prawa europejskiego” holenderskiego Uniwersytetu w Leiden. Uczestnicy mogą brać udział w zajęciach jako wolni słuchacze ub wykonywać zadania domowe i po zaliczeniu testu końcowego otrzymać certyfikat ukończenia kursu. Większość kursów jest powtarzana kilka razy w roku, trwa od ośmiu do dziesięciu tygodni i wymaga – w zależności od tematu i wiedzy studenta – kilku lub kilkunastu godzin nauki w tygodniu. W portalu Coursera nie jest niestety obecny żaden polski uniwersytet. Niektóre krajowe uczelnie prowadzą za to kursy internetowe na własnych platformach, takich jak na przykład uniwersytet-wirtualny.edu.pl Akademii Leona Koźmińskiego oraz Warszawskiej Wyższej Szkoły Informatyki. W porównaniu z portalami Coursera i Udacity ich oferta jest znacznie uboższa.

Internet uczy projektowania stron

Poza wirtualnymi uniwersytetami w Internecie można znaleźć mnóstwo szkół programowania oraz samouczków związanych z informatyką. Trudno się temu dziwić – w końcu Sieć wydaje się najlepszym kanałem rozpowszechniania znajomości technologii, na których sama jest oparta, na przykład języków HTML, CSS czy JavaScript. Jednym z najbardziej rozbudowanych portali e-learningowych z tej dziedziny jest codeacademy.com, gdzie za darmomożemy poznać różne technologie internetowe. Materiał jest podzielony na niewielkie partie, a uczniowie rozwiązują interaktywne zadania, dzięki czemu od razu dowiadują się o popełnionych błędach i otrzymują stosowne podpowiedzi.

Bardziej profesjonalnie podeszli do sprawy twórcy portalu eclasses.org, działającego już od 1998 roku. Program nauczania obejmuje: od technologii internetowych i aplikacji sieciowych poprzez grafikę i projektowanie komputerowe aż do e-marketingu. Inaczej niż podczas kursów na portalu Codeacademy tu uczestnikami opiekuje się nauczyciel z krwi i kości. Przedstawia on co tydzień nowy materiał do nauki, odpowiada na pytania i ocenia testy oraz projekty. Kursy trwają zwykle od sześciu do ośmiu tygodni, a za uczestnictwo trzeba zapłacić od 100 do 300 dolarów. Szkolenia są przeważnie prowadzone przez doświadczonych praktyków, co gwarantuje wysoką jakość szkolenia za relatywnie niewielkie pieniądze.

Sieć oferuje również ogromny wybór wirtualnych szkół językowych. Jednym z najbardziej wszechstronnych i największych portali jest totale.rosettastone.com. Płacąc 25 euro miesięcznie, możemywziąć udział w jednym z 30 kursów językowych prowadzonych za pośrednictwem aplikacji uruchamianej w przeglądarce. Portal Rosetta Stone oferuje e-kursy o różnych poziomach zaawansowania, połączone z grami edukacyjnymi, możliwością komunikowania się z innymi kursantami, a nawet „konwersacjami” z nauczycielami.

Powtarzamy słówka w podróży

Znacznie mniej wszechstronne, za to tańsze są serwisy takie babbel.com i busuu.com. Przykładowo wykupując półroczny abonament w serwisie Babbel, zapłacimy tylko 5,55 euro miesięcznie. Szczególnie użyteczne są appy do smartfonów umożliwiające naukę słówek w dowolnym miejscu i czasie, oferowane przez niemal wszystkie wirtualne szkoły językowe.
Przez Sieć możemy uczyć się nie tylko języków, ale również gry na instrumentach muzycznych. W portalu guitarmasterclass.net dziesiątki nauczycieli pomagają adeptom gry na gitarze i basie.
Za ok. 10 euro miesięcznie otrzymujemy dostęp do interaktywnych materiałów wideo towarzyszących setkom lekcji. Są one podzielone według stylu muzycznego, więc jeśli chcemy, możemy dzisiaj nauczyć się grać utwór flamenco, jutro – deathmetalowy riff, a pojutrze – funkową solówkę. Jednemu nauczycielowi z krwi i kości trudno byłoby nadążyć za tak różnorodnymi potrzebami ucznia. Inną szkołę muzyczną online znajdziemy na stronie guitartricks.com (ok. 11 euro miesięcznie).

Nie każdy kurs wart swojej ceny

Internet jest pełen materiałów edukacyjnych na praktycznie każdy temat. Próżno jednak szukać w Sieci portalu gromadzącego wszystkie oferty w jednym miejscu. Z tego względu kursy i samouczki znajdujemy najczęściej za pośrednictwem wyszukiwarki Google. Nie ma też powszechnie uznawanego systemu certyfikacji e-kursów, dlatego łatwo trafić na strony oferujące treści niskiej jakości albo żądające opłat za to, co gdzie indziej można znaleźć za darmo. Trzeba więc uważać i wybierać portale umożliwiające uczestnikom publiczne ocenianie szkoleń – poważna e-szkoła bez obaw podda się krytyce.

Zdjęcie kobiety z tabletem pochodzi z serwisu Shutterstock

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.