Microsoft ma zupełnie inny pomysł na okulary VR

Można być patentowym trollem, który złośliwie blokuje rozwój technologiczny konkurencyjnych firm. Ale można też mądrze zainwestować w patenty, sprzedawać licencje i... cieszyć się z sukcesu innych.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że do Microsoftu należy sporo akcji koncernu Apple i w związku z tym ogromnie cieszy się zawsze, gdy jeden z jego głównych konkurentów zyskuje na wartości. Jeszcze ciekawiej przedstawia się kwestia opłat licencyjnych, jakie muszą mu wnosić producenci urządzeń korzystając z… systemu Android. Już w zeszłym roku mówiło się, że tylko z tego tytułu do kasy Microsoftu spływają około 2 miliardy dolarów rocznie, więc obecnie jest pewnie jeszcze lepiej.

Czemu o tym wspominam? Może to moja nadinterpretacja i może się mylę, ale wydaje mi się, że Microsoft próbuje zająć podobną pozycję w przypadku dynamicznie rozwijającego się rynku rozwiązań technologicznych związanych z wirtualną rzeczywistością.

To zupełnie coś innego niż Facebook. Kiedy Zuckeberg stwierdził, że warto się tą wirtualną rzeczywistością zainteresować, to jak zwykle sypnął kasą, kupił Oculusa Rifta, zatrudnił Johna Carmacka i jeszcze ostatnio dorzucił mu do pomocy głównego speca od VR pracującego dla Valve (żeby go przekonać, znów musiał sypnąć kasą). Tu model jest prosty – firmy walczą ostro o to, kto wyprodukuje najlepsze, najbardziej popularne urządzenie i zbierze śmietankę z tego obiecującego rynku. Walczy nie tylko Facebookulus Rift, ale także Sony z projektem Morfeusz, ale także inni, niezależni producenci, tacy jak kanadyjski True Player Gear.

A tymczasem Microsoft… Cóż, jego model biznesowy jest może mniej przejrzysty, ale – jak starałem się wykazać w pierwszym akapicie – chyba całkiem skuteczny. Otóż Microsoft pomalutku, po cichutku skupuje patenty. Już od ponad roku mówiło się między innymi to tym, że koncern stara się przejąć firmę Osterhout Design Group, zajmującą się produkcją urządzeń do rzeczywistości wirtualnej (VR) i rzeczywistości rozszerzonej (AR). Od kilku dni wiadomo jednak, że stało się trochę inaczej – za sumę około 100-150 milionów dolarów Microsoft kupił rozwiązania patentowe należące do Osterhouta i jest obecnie właścicielem sześciu patentów, które już zostały wdrożone i 75 patentów wdrażanych, wszystkich dotyczących rzeczywistości rozszerzonej. Równocześnie firma zgłasza też wiele własnych patentów związanych z AR.

Do czego to doprowadzi? Jak to zwykle z patentami bywa, trudno na ich podstawie przewidzieć przyszłość w postaci realnych implementacji i zastosowań w konkretnych urządzeniach. Może być tak, że Microsoft przygotowuje się cały czas do wypuszczenia na rynek własnych okularów do AR i VR, przeznaczonych do współpracy z Xboxem One, bo jeśli tego nie zrobi, a Sony wprowadzi na rynek Morfeusza, to może być to bardzo dotkliwy cios dla amerykańskiego koncernu. Ale… być może strategia Microsoftu znów stara się przygotować model biznesowy firmy w taki sposób, by każdy scenariusz był dla niej korzystny. Jeśli to rozwiązania konkurentów odniosą sukces, zaś Microsoft zarabiać będzie na opłatach licencyjnych od należących do siebie patentów, to taka porażka będzie chyba całkiem akceptowalna, prawda?

0
Źródło: Techcrunch.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.