Od redakcji – 2014/04

Konstanty Młynarczyk,

Konstanty Młynarczyk,
redaktor naczelny

Zastanawialiście się kiedyś, czy telefon z ekranem o rozdzielczości Ultra HD, czyli czterokrotnie wyższą niż Full HD ma sens? Jeśli wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami, to w chwili gdy czytacie te słowa, wszystkie media z pewnością zachłystują się zachwytami nad Galaxy S5 – smartfonem, którego wyświetlacz ma niemal dziesięciokrotnie krótszą przekątną niż wasze telewizory, ale za to mieści cztery razy więcej pikseli. Kiedy wezmę go do ręki, na pewno będę oczarowany jakością i ostrością obrazu. Niestety, nie będę w stanie docenić go w pełni bez użycia mocnej lupy – jestem tylko człowiekiem, w dodatku mój wzrok po latach czytania przy słabym świetle (a mama ostrzegała!) zdążył już nieco stracić na ostrości. Po co więc Samsung wypuszcza na rynek urządzenie z ekranem, którego przewagi nad konkurencją nikt nie będzie w stanie zobaczyć gołym okiem? Odpowiedź jest prosta: bo potrzebuje sposobów na pokazanie, że jego produkty są lepsze. Wszyscy wiemy, że myślenie „większe cyferki oznaczają większe możliwości” narzuca się samo, szczególnie w dziedzinach, na których się nie znamy, a na coraz bardziej zwalniającym rynku smartfonów przyda się wszystko, co umożliwi zwiększenie sprzedaży.
Cóż więc robić? Na szczęście nie trzeba robić nic. Jeśli superostre wyświetlacze negatywnie wpłyną na cenę, czas pracy na baterii albo wydajność smartfonów, dowiecie się o tym od nas najszybciej, jak to możliwe, i będziecie mogli podjąć własną decyzję. Jeśli nie wpłyną – tym lepiej! Za rok, dwa będziemy wspominać wyścig rozdzielczości tak, jak dziś wspominamy zawody w szybkości zegarów procesorów w pecetach, liczbie pikseli matryc aparatów cyfrowych czy rozmiarze ekranu w smartfonie…

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News