Od samojebki do samobójstwa

Historia Danny'ego Bowmana jest smutna, ale pouczająca. To historia o chłopaku, który – jak to mówią – zakochał się w sobie, ale chyba bez wzajemności.

Ta historia spokojnie nadawałaby się do „Rozmów w tłoku”, ale warto przytoczyć ją również na naszym portalu. Okazuje się bowiem, że zbytni pociąg do częstego wykonywania fotograficznych autoportretów (zwanych potocznie i trochę wulgarnie samojebkami) może być… niebezpieczny. Nawet śmiertelnie niebezpieczny.

Tak właśnie stało się w przypadku Danny’ego Bowmana, którego stopniowo ogarnęło obsesyjne pragnienia wykonania sobie jeszcze ciekawszego, jeszcze lepszego autoportretu. 19-letni chłopak zaczął wykonywać około 200 autoportretów każdego dnia, przeznaczając na to średnio około 10 godzin. Do tego zaczął tracić na wadze (w sumie ok. 13 kg), rzucił szkołę i zachowywał się agresywnie względem rodziców.

W końcu obsesja osiągnęła punkt kulminacyjny – Danny spróbował popełnić samobójstwo poprzez przedawkowanie leków. Gdyby jego matka nie znalazła go wkrótce po tym i nie ściągnęła pogotowia, Danny’ego już by z nami nie było.

I tyle. Jeśli komuś cała ta historia wydaje się śmieszna, to warto jeszcze dodać, że psychologowie oceniający ten wypadek potraktowali go absolutnie poważnie. To według nich realne zagrożenie, z którym należy liczyć się w epoce kreowania własnego (niekoniecznie prawdziwego) wizerunku poprzez wszechogarniające nas media społecznościowe. Jeśli ten wizerunek wydaje się komuś niedostatecznie pozytywny, może to powodować depresję (o czym pisaliśmy już kilka razy, np. tu albo tu), a w krańcowym przypadku – próby samobójcze. Tak jak w przypadku Danny’ego.

0
Źródło: time.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.