Tesla S w dodatkowej, tytanowej zbroi

W 2013 roku doszło do dwóch samozapaleń samochodów Tesla S z napędem elektrycznym i... około 200 tysięcy zapaleń samochodów zasilanych benzyną (tylko w Ameryce Północnej).

Dwa w stosunku do dwustu tysięcy… Jakby tego było mało, w obu przypadkach nikomu nic się nie stało, ucierpiały wyłącznie samochody. No to teraz zgadnijcie, na czym skupiła się uwaga mediów. No właśnie;-)

Jakby tego było mało, Tesla podaje jeszcze inne statystyki, z których wynika, że prawdopodobieństwo wystąpienia ognia jest w przypadku modeli Tesla S aż pięć razy niższe niż w przypadku typowych samochodów zasilanych benzyną. Ale… i to, jak widać, nie usatysfakcjonowało Elona Muska, który postanowił ograniczyć jakiekolwiek ryzyko związane z użytkowaniem samochodu zasilanego energią elektryczną z zespołu akumulatorów praktycznie do zera.

W tym celu, jak ogłosiła Tesla, od szóstego marca modele S wyposażone są dodatkowo w tytanową osłonę podwozia (chroniącą zespół akumulatorów w przypadku jakiegoś pechowego najechania podwoziem na dość wysoką przeszkodę) oraz dodatkowe aluminiowe osłony przeciwogniowe.

Wszystkie te ulepszenia nie wpłyną na cenę samochodu i są też za darmo dostępne dla dotychczasowych nabywców – aż miło słyszeć, że ktoś wie, jak powinno załatwiać się tego typu sprawy. Zwiększenie masy samochodów przyczyni się za to do ograniczenia ich zasięgu o… jedną dziesiątą procenta.

Piękny przykład zapobiegawczego chuchania na zimne, prawda? No, może raczej na gorące…

Zdjęcie samochodu Tesla S pochodzi z serwisu Shutterstock.

0
Źródło: Teslamotors.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.