Bitcoin chce wystrzelić w kosmos własne satelity

Pojedynczy satelita ma mieć wymiary pudełka o boku 10 cm i kosztować (łącznie z wystrzeleniem w kosmos) ok. 2 miliony dolarów, natomiast hurtowe umieszczenie na orbicie 8 satelitów to koszt rzędu 5 milionów dolarów. Ale podstawowe pytanie brzmi: po co?

W gruncie rzeczy chodzi po prostu o… backup. Stabilność i wartość bitcoinu zależy od zapisów w tak zwanym łańcuchu bloków, czyli liście wszystkich transakcji (wraz z dokładnym kodowaniem czasowym) dokonanych na kryptowalucie. To właśnie w tym łańcuchu przechowywane są też między innymi informacje, kto jest właścicielem bictoinów, oczywiście wraz z podaniem ich liczby.

Szybki i bezproblemowy dostęp do tych danych – i to z dowolnego miejsca na świecie, niezależnie od miejscowej infrastruktury sieciowej – rzeczywiście mógłby przyczynić się do poprawienia stabilności bitocoina. Równocześnie dystrybuowanie danych poprzez sieć satelitów pozwoliłoby (przynajmniej takie jest założenie pomysłodawców) uodpornić je na ataki ze strony osób, które próbowałyby tymi danymi manipulować.

Inicjatorem całego projektu jest Jeff Garzik, prowadzący równocześnie firmę Dunvegan Space Systems. Podpisała ona właśnie wstępne porozumienie z firmą Deep Space Industries, mające na celu doprowadzenie do przygotowania i wystrzelenia sieci satelitów (tzw. Bitsats). Przelana została już też nawet pierwsza transza należności – oczywiście w bitcoinach.

Prawdopodobnie w sierpniu na serwisie Kickstarter rozpocznie się zbiórka funduszy na ten cel. W tym momencie projekt można już wspierać, przelewając krytpowaluty na bitcoinowy adres: 1M9MyyPsAak7zRjW4D96pTxDaAEpDDZLR7.

Zdjęcia satelity i monety bitcoin pochodzą z serwisu Shutterstock.

0
Źródło: Telegraph.co.uk
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.