Kłusownicy są ogromnie wdzięczni turystom za geotagowanie zdjęć

Wychodzi na to, że jednym z największych zagrożeń dla życia słoni, nosorożców, tygrysów i innych gatunków zwierząt, na które polują kłusownicy, są... turyści. Ale tylko ci najbardziej nowocześni, używający sieci społecznościowych lub zdjęć z tak zwanymi geotagami.

Pojechałeś na wymarzoną wycieczkę do Afryki lub Indii i udało ci się sfotografować nosorożca, tygrysa czy słonia? To super, ale kiedy będziesz chwalić się tym na Facebooku, Twitterze, Instagramie, Pintereście lub gdziekolwiek indziej, musisz bardzo uważać.

Tego typu zdjęcia są bardzo chętnie oglądane przez… kłusowników, którzy dzięki bezmyślnym (albo po prostu nieświadomym) turystom mają często odwalony kawał swojej „mokrej roboty”. Po pierwsze, mogą od razu ocenić wartość swojej potencjalnej „zdobyczy”, czyli zobaczyć długość rogu nosorożca albo kłów słonia. Po drugie, często zdjęcie (lub dołączone do niego informacje np. na Facebooku) zawiera dokładne dane geograficzne (tzw. geotagi, stanowiące część metadanych zawartych chociażby w pliku JPEG), gdzie wykonane zostało dane zdjęcie. Jeśli na dodatek zostało ono wykonane niedawno, wystarczy udać się „pod wskazany adres” i… zrobić swoje.

Doszło do tego, że przed wejściem do parków narodowych, np. w Afryce, wiesza się tego typu tablice:

Prosimy, zachowaj ostrożność podczas udostępniania wykonanych tu zdjęć w mediach społecznościowych. Mogą one pomóc kłusownikom w odnalezieniu naszych nosorożców.

Wyłącz funkcję geotagowania zdjęć i nie ujawniaj, gdzie dane zdjęcie zostało wykonane.

Nic dodać, nic ująć. Nie pomagajmy kłusownikom, nawet przypadkiem, nawet niechcący. Warto o tym zaleceniu wiedzieć i się do niego stosować.

Zdjęcie nosorożca pochodzi z serwisu Shutterstock.

0
Źródło: twitter.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.