Pora na inteligentne… koszulki

W gruncie rzeczy to nie gadżet, ale całkiem praktyczny wynalazek. Może nawet lepszy, niż zegarki.

Oczywiście zarówno dla inteligentnych zegarków, jak i dla inteligentnych koszulek znaleźć można mnóstwo fantastycznych marketingowych sformułowań, popierających dane rozwiązanie. Proponuję, żebyśmy ominęli je jednak szerokim łukiem i skupili się na konkretach. A te są następujące:

Koszulki (w różnorakich rozmiarach i konfiguracjach) zaprezentowane przez firmę OMsignal potrafią nie tylko zmierzyć tętno oraz zliczyć różnego rodzaju ruchy (np. kroki) wykonane przez „nosiciela”. Dodatkiem, którego do tej pory nie oferował chyba żaden z tego typu inteligentnych gadżetów, jest zliczanie i mierzenie głębokości oddechów, wraz z całym bogactwem wniosków, jakie te informacje ze sobą niosą. Innymi słowy, nie było do tej pory tak wygodnego, a równocześnie tak precyzyjnego przedstawiciela elektroniki ubieralnej, który rzeczywiście może się przydać osobom uprawiającym sport.

Warto jednak zauważyć, że (na szczęście) cała ta mądra elektronika nie jest na stałe zintegrowana z koszulką. Za zarządzanie pomiarami i przesyłanie danych do smartfona (poprzez Bluetooth) odpowiedzialny jest specjalny moduł, który można odczepić przed wrzuceniem inteligentnej koszulki do pralki. Jednorazowe naładowanie starcza przy tym na wykonanie około trzydziestu sesji treningowych.

Wady? Jest jedna, za to poważna – ceny. Cena typowego zestawu (koszulka plus moduł) to 199 dolarów, natomiast w ofercie są nawet zestawy za 359 dolarów. Sam „tracking module” kosztuje 119 dolarów, a dodatkowa opaskę na smartfona, do którego przesyłane są dane, można dokupić za 29 dolarów.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News