MacBook Slideshow, czyli „Retina”

MacBook Pro Retina (Late 2013)

MacBook Pro Retina (Late 2013)

Od środy jestem szczęśliwym posiadaczem MacBooka (na powyższym zdjęciu) – mówię to bez przekąsu. Sprzęt jest genialny – jakość wykonania i pewne małe detale sprawiają, że jakikolwiek inny sprzęt postawi się przede mną, to stwierdzę, że jest to sprzęt klasę niżej. Jednak – nie o tym notka.

Apple zachwalając wyświetlacz Retina (który jest piękny – nie mam ochoty patrzeć na ekran w moim służbowym laptopie – na 14″ ma tylko 1600×900, a nie tylko rozdzielczość, ale też kolory, kontrast, ostrość – wszystko na najwyższym poziomie), zapomniał powiedzieć o jednej rzeczy. Mianowicie zwiększenie liczby pikseli zwiększa narzut obliczeniowy na karcie graficznej i procesorze.

Mój MacBook posiada dwurdzeniowy procesor Core i7 2,8 GHz (Haswell z grafiką Iris), 16 GB RAM 1600 MHz, 256 GB SSD montowane na PCI-E. Komputer „nie najsłabszy” – działa pięknie. Nawet bardzo ciężkie aplikacje ładują się najwyżej kilka sekund, da się też zagrać w niejedną grę (bez szaleństw, ale jednak się da w nowsze tytuły) problem sprawia mu jedna rzecz – strony obłożone JavaScriptem (który jest rakiem toczącym internet, ale to temat na inną notkę), niezależnie od przeglądarki, powodują, że 4 miliony pikseli Retiny zaczynają „klatkować” – widać „szarpanie” nie tylko w przeglądarce, ale cały system na tym „cierpi”. Na filmie poniżej problem doskonale widać:

Oczywiście nie przeszkadza to w pracy w żaden sposób, nie spowalnia jej – tracimy tylko „Apple experience”, gdzie wszystko dosłownie pływa. Należy też wspomnieć, że obecnie używam pierwszej bety OS X 10.10, która wraz z nowym interfejsem, uwydatnia znacząco problem (10.9 również nie szalał z płynnością na Fejsie). Pamiętajmy też, że ten ekran to ponad 4 miliony pikseli – 2-4x więcej niż „zwykłe” laptopy.