Od 2017 roku zwolnienia lekarskie przez internet

Według projektu przygotowanego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej od 2017 roku będzie możliwość wystawiania tak zwanych e-zwolnień. Rok później cyfrowa wersja zwolnień całkowicie zastąpić ma papierowe druczki.

Projekt nowelizacji Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa zakłada wprowadzenie kilku zmian (m.in. wprowadza urlop rodzicielski dla samotnych ojców), ale najważniejsza jest właśnie przygotowywane przejście ze zwolnień papierowych na ich wersję cyfrową.

Mają zyskać na tym wszyscy. Lekarze zyskają więcej czasu, bo dane pacjenta będą już w komputerze, wystarczy więc wybrać odpowiedni formularz i określić tylko kilka szczegółów (np. dat), zaś reszta wypełni się sama. Pacjenci też nie będą już musieli pilnować wypełnionych kwitków i zanosić ich do pracodawcy (ten od razu dostanie kopię zwolnienia przysłaną bezpośrednio od lekarza). Zyska też ZUS, który po nowym systemie obiecuje sobie znacznie skuteczniejszą kontrolę nad prawidłowością wykorzystywania zwolnień. Obecnie w przypadku zwolnień krótkoterminowych zawiadomienie o takim zwolnieniu trafia do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych często już po okresie zwolnienia, więc jakakolwiek kontrola jest niemożliwa.

No i jest też oczywiście aspekt finansowy. Jak oblicza MPiPS, wprowadzenie e-zwolnień przyniesie oszczędności rzędu 212 mln złotych rocznie – tylko z tytułu efektywniejszej kontroli zwolnień w ramach Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. A koszty wprowadzenia nowego rozwiązania? Ma ich… nie być. Ministerstwo zakłada, że skoro już obecnie wymagane jest posiadanie w gabinecie lekarskim komputera z podłączeniem do internetu, to w przypadku cyfrowych zwolnień lekarskich żadne dodatkowe wydatki nie będą potrzebne. Warto dodać, że w wyjątkowych przypadkach (np. podczas wizyt domowych) lekarze dalej będą mogli wystawiać zwolnienia papierowe.

NASZYM ZDANIEM
Super! Jedyne, czego można się obawiać, to… dalszy wzrost liczby urzędników ZUS-u, bo skoro zwolnienia da się teraz lepiej kontrolować, to ktoś to przecież musi robić… No i zupełnie poważnie proponujemy rozważenie opcji wyposażenia lekarzy domowych w tablety z dostępem do internetu. Koszt z pewnością nie byłby duży, a wygoda związana z dostępem do pełnych danych chorobowych pacjenta i szybkie wystawianie ewentualnych zwolnień – bezcenne. Przy okazji nasza służba zdrowia zaczęłaby bardziej przypominać… naszą służbę zdrowia (ale tę z seriali telewizyjnych).

Zdjęcie lekarza trzymającego tablet pochodzi z serwisu Shutterstock.

0
Źródło: nto.pl
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.