Google zapewnia, że robi co może w sprawie nagich zdjęć celebrytów

Marty Singer, jeden z najskuteczniejszych prawników zajmujących się sprawami celebrytów, zagroził firmie Google pozwem sądowym. Singer uważa, że gigant z Mountain View zamiast czym prędzej usunąć z Sieci wszystkie skradzione, nagie zdjęcia gwiazd, stara się na nich zarobić...

Singer w swoim liście do Google grozi, że jeśli zdjęcia nie zostaną usunięte z Sieci, będzie on żądać (w imieniu pokrzywdzonych aktorek) 100 milionów dolarów zadośćuczynienia od Google.

Google odpowiedziało Singerowi błyskawicznie, twierdząc że robią co mogą, codziennie usuwając tysiące zgłaszanych zdjęć celebrytek, o ile zgłaszający są w stanie przedstawić dowódy na naruszenie praw autorskich – w sprawie skradzionych z chmury Apple zdjęć, robionych najczęściej smartfonami, przedstawienie takich dowodów jest często niemożliwe.

Cała sprawa pokazuje dobitnie, że nie wszyscy jeszcze zrozumieli zasady, które rządzą w Sieci. Skradzione nagie zdjęcia celebrytek rozprzestrzeniają się po Internecie błyskawicznie i nikt, nawet Google, nie jest w stanie tego powstrzymać. Jedynym związkiem firmy z Mountain View z tą sprawą jest tak naprawdę popularność wyszukiwarki Google, z której codziennie korzystają miliony internautów. A, że większość z nich obecnie korzysta z niej, w celu znalezienia skradzionych treści, które codziennie dodawane są w nowych miejscach w Sieci i automatycznie indeksowane, przez algorytmy Google’a? No cóż… być może Martin Singer powinien żądać 100 milionów dolarów od kogoś innego?

0
Źródło: Neowin
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.