Poradnik: Jak wydać własnego e-booka?

Czy każdy może wydać własnego e-booka? Oczywiście, że tak, ale.... warto wiedzieć, że droga do pisarskiej sławy nie jest usłana różami, a jeżeli już to takimi bardzo kolczastymi.

Wśród wielu miłośników światowej literatury, zarówno tej najwyższych lotów, jak też nieco bardziej komercyjnego i lżejszego sortu, nie brakuje takich, którzy marzą o karierze na miarę Andrzeja Sapkowskiego, Katarzyny Grocholi czy gigantów takich jak James Patterson, Stephen King bądź J.K. Rowling. To nic trudnego (nie rzucamy kłód pod nogi na starcie) – dzięki technologii nie musisz już kupować własnej drukarni, chcąc wydać tomik poezji. Wystarczy, że skorzystasz z dostępnych w Sieci platform tzw. self-publishingu, czyli, mówiąc najprościej, samodzielnego wydawania elektronicznych publikacji.

Współczesna klasyczna forma wydawania publikacji – zarówno drukowanych, jak i elektronicznych – obarczona jest pewnym ryzykiem, że na rynek ostatecznie trafi produkt niekoniecznie dobry, lecz taki, któremu nie szczędzono środków na promocję i reklamę. Z pewnością czytelnicy znajdą na rynku księgarskim niejeden przykład takich treści. Powszechne usieciowienie oraz rosnąca (dość powoli, ale zawsze) popularność elektronicznych publikacji zmienia zupełnie sytuację. Oto na rynku mają szanse publikacje, których twórcy być może nigdy nie zostaliby przyjęci przez tradycyjnych wydawców. Oczywiście samo otwarcie możliwości wydawniczych nie oznacza jeszcze sukcesu rynkowego, ale przynajmniej uchyla drzwi do niego prowadzące.

Gigant księgarski nie dla nas

Największa na świecie księgarnia internetowa i jednocześnie jedna z największych firm w branży IT – amerykański Amazon – była jedną z pierwszych instytucji, które wprowadziły możliwość samodzielnego publikowania własnych utworów przez użytkowników serwisu. Amazon to olbrzymia sieć sprzedaży, najpopularniejsze czytniki e-booków (Kindle i różne jego odmiany), ogólnoświatowy zasięg. Jakby tego było mało, Amazon umożliwia samodzielne wydawanie nie tylko e-booków (usługa Kindle Direct Publishing), ale również książek tradycyjnych (dzięki usłudze CreateSpace) oraz audiobooków (w tym przypadku proponowana jest usługa o nazwie Audiobook Creation Xchange – ACX), przy czym te ostatnie umieszczane byłyby nie tylko w księgarni Amazona, ale również na popularnej platformie webowej audible.com czy w serwisie iTunes. To wszystko powinno czynić ofertę Amazona rajem, jednak w przypadku polskich twórców tak nie jest, a przyczyną okazuje się… nasza piękna, potoczysta mowa ojczysta.

Ach, ten regulamin

Jak wiadomo, zasady funkcjonowania dowolnego komercyjnego serwisu w Internecie, oferującego konkretne produkty i usługi, zawarte są w regulaminie. Ten zaś w przypadku Amazona ma uderzający w nas zapis, który blokuje możliwość samodzielnego wydawania książek (niezależnie od ich formy) w języku polskim. Choć amerykański gigant chwali się globalnym zasięgiem i wielojęzycznością, to autorzy, którzy jednocześnie chcą być wydawcami swoich prac, mogą publikować na platformie Amazona wyłącznie w językach: angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, portugalskim, włoskim oraz japońskim. Polskiego niestety brak. Co sprytniejsi użytkownicy od razu pomyślą „a cóż to za problem? Opublikuję moją książkę jako anglojęzyczną!”. Niestety, to się nie uda, a przynajmniej nie w każdym przypadku, o czym miało okazję przekonać się wielu polskich autorów, którzy próbowali posłużyć się taką metodą. Co gorsza, polityka usuwania treści niezgodnych językowo jest w przypadku Amazona bardzo wybiórcza: niektóre książki polskojęzyczne dostępne na czytnik Kindle są usuwane, inne wciąż pozostają w ofercie. Oczywiście próbować można, ale naszym zdaniem nie warto ryzykować usunięcia. Można również ponieść koszty tłumaczenia i publikować w języku akceptowanym przez regulamin, ale czy to się opłaca skoro istnieją alternatywne rozwiązania nieblokujące polskojęzycznych publikacji.

Alternatywy

Jeżeli nie Amazon, to co? Na szczęście mamy w czym wybierać, i to zarówno wśród usług zagranicznych, jak i rdzennie polskich projektów. Skoro zaczęliśmy od amerykańskiego giganta (mocno nas rozczarował), kontynuujmy wędrówkę po zagranicznych serwisach. Uwadze szukających alternatywy polecamy serwis Smashwords. Jego podstawowa zaleta: bez większych problemów możliwa jest tu publikacja polskojęzycznych dzieł. Kolejną jest to, że Smashwords stanowi również narzędzie umożliwiające automatyczne umieszczenie opublikowanego utworu w wielu serwisach sprzedających książki (Kobo, Flipkart, Oyster, Scribd, Apple iBooks i więcej).

E-book na iPada

Apple nie zapomina o udostępnianiu szerokiego wachlarza treści, które nabywcy komputerów, smartfonów i tabletów giganta z kalifornijskiego Cupertino mogą pobrać na swoje urządzenia. Koronnym przykładem jest tu oczywiście iTunes, kojarzony głównie z muzyką, ale nie zapominajmy również o dostępnych w sklepie Apple’a książkach, które można czytać za pomocą aplikacji Apple iBooks. Osoby zainteresowane samodzielnym publikowaniem książek na tej właśnie platformie mają po części ułatwione zadanie – Apple udostępnia bezpłatnie narzędzie o nazwie Apple iBooks Author. Jest to aplikacja ułatwiająca przygotowanie oraz umieszczenie elektronicznej publikacji w sklepie iBooks. Program niestety nie jest przewidziany na platformę Windows – mogą z niego korzystać wyłącznie posiadacze komputerów Apple. Warto też pamiętać, że Apple zmienił bardzo restrykcyjną licencję dotyczącą publikacji elektronicznych utworzonych za pomocą bezpłatnego programu Apple iBooks Author. Twórca może obecnie wydać książkę nie tylko w sklepie iTunes, ale także w innych sklepach, pod warunkiem że gotową publikację zapisze w formacie innym niż „.ibooks” – czytelnym wyłącznie dla iBooksa Apple’a. Choć samo przygotowanie publikacji jest bezpłatne, to firma spod znaku nadgryzionego jabłuszka od każdego sprzedanego za pośrednictwem iBooks egzemplarza pobierze 30 proc. ceny.

Polacy nie gęsi…

Działający od listopada 2011 roku serwis Ebookpoint należący do wydawnictwa Helion wstrząsnął polskim rynkiem e-booków, głównie za sprawą rezygnacji wydawnictwa z ochrony oferowanych treści za pomocą technologii DRM. Wielu miłośników elektronicznych publikacji przyjęło ten fakt z zadowoleniem, bo dzięki temu nie są w żaden sposób ograniczani, np. co do liczby czy rodzaju urządzeń, na których mogą czytać zakupione publikacje. Potem Ebookpoint poszedł jeszcze dalej, udostępniając twórcom narzędzia umożliwiające samodzielną publikację ich dzieł. Oficjalnie, gdy odwiedzimy stronę główną, widzimy przede wszystkim internetową księgarnię, ale w serwisie funkcjonuje również usługa EPS (Ebookpoint Publishing & Sales), w ramach której autorzy publikacji mogą umieścić swoje dzieła w ofercie księgarni, występując w roli samodzielnych wydawców. Ebookpoint nie dotarcza narzędzi ułatwiających samo przygotowanie pliku z elektroniczną publikacją, jest jedynie platformą, na której autor dysponujący już gotowymi plikami może umieścić, promować oraz sprzedawać swoje dzieła. Ile to kosztuje? Zgodnie z regulaminem serwisu żądni sławy mistrzowie pióra muszą oddać 50 proc. ceny netto, za jaką został sprzedany ich e-book umieszczony w serwisie.

Kolejnym polskim projektem ułatwiającym samodzielne publikowanie e-książek jest internetowa oficyna wydawnicza RW2010.pl. Twórca powieści czy tomiku opowiadań wyda tu swoje dzieło zupełnie bez dodatkowych opłat. Wymagana jest bezpłatna rejestracja oraz akceptacja licencji. Również dla czytelników oferta autorów samodzielnie publikujących za pomocą RW2010.pl jest korzystna, bo zgodnie z zasadami serwisu koszt licencji (czyli zakupu elektronicznej publikacji) nie przekracza 10 zł. Fakt, że rejestracja jest bezpłatna, nie oznacza jednak zupełnego braku kosztów. Jak na punkt sprzedaży przystało, serwis zarabia na prowizji od sprzedaży, która w tym przypadku wynosi 50 proc. ceny utworu, przy czym warto mieć na uwadze, że serwis nie zarabia aż 50 proc. na dziele autora, bo zgodnie z prawem e-booki są obłożone 23-procentowym podatkiem VAT, a sprzedawca musi jeszcze zapłacić podatek dochodowy w wysokości 19 proc. Kokosów zatem nie zarobimy, ale cóż, droga do sławy wymaga wyrzeczeń.

Skoro o samodzielnym wydawaniu książek mowa, warto przy okazji wspomnieć o jeszcze jednym polskim serwisie: Wydaje.pl. Ten portal wydawniczy pozwala twórcom na samodzielną publikację swoich dzieł w formie elektronicznej, a także daje możliwość publikowania książek w postaci tradycyjnej – drukowanej. Pewnym ograniczeniem serwisu jest publikowanie e-booków jedynie w formacie PDF, ale – jeżeli wierzyć zapewnieniom twórców Wydaje.pl – niebawem ma być udostępniona opcja dodawania publikacji również w typowo czytnikowych formatach, jak np. ePub.

Ile zarobiłem?

Praktycznie każda platforma umożliwiająca samodzielne wydawanie dzieł przez niezależnych twórców oferuje autorom książek dodatkowe narzędzia pozwalające na obserwowanie na bieżąco stanu konta, a dokładniej zysku ze sprzedaży, który zresztą w przypadku większości tego typu serwisów stanowi podstawę do rozliczeń z daną księgarnią czy platformą wydawniczą.

Jak uzyskać ISBN?

Numer ISBN, czyli międzynarodowy znormalizowany numer książki (International Standard Book Number), to kod jednoznacznie identyfikujący wydawcę i jego publikacje. Przydział tych numerów jest bezpłatny, a fizycznie ich rejestracją zajmuje się Biblioteka Narodowa. Więcej szczegółów na temat zasad nadawania ISBN oraz niezbędne formularze (które trzeba fizycznie dostarczyć) znajdziecie na www.bn.org.pl. Jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z publikowaniem książek, powininieneś złożyć wniosek o przystąpieniu do systemu ISBN.

Zanim opublikujesz

1. Nie publikuj byle czego!

Chcąc wejść na rynek wydawniczy z własną twórczością, staraj się przygotować solidną treść. Solidność nie oznacza tu tomiszcza na 1000 stron, lecz publikację w pełni ukończoną – nie ma mowy o żadnych wersjach próbnych, niedokończonych nowelkach i innych próbkach. Pamiętaj, że od momentu publikacji to rynek będzie weryfikował jakość, dlatego warto dobrą markę budować już od pierwszej e-książki.

2. Uważnie przeczytaj regulamin

. Zastosowanie się do tej po-rady oszczędzi i kosztów, i nerwów. W Internecie oprócz rzetelnych serwisów z publikacjami mających przejrzyste zasady funkcjonowania, korzystne dla autorów i samodzielnych wydawców, działa też mnóstwo „dziwnych” firm, które żerują na naiwnych.

3. Licencja tylko niewyłączna!

Chyba nie chciałbyś związać się już na starcie wyłącznie z jednym serwisem. Dlatego, publikując swoje dzieło, upewnij się, że serwis, z którym chcesz współpracować, nie żąda od ciebie wyłączności na prawo do publikacji. I owo ograniczene nie może dotyczyć żadnej części dzieła, zarówno treści, jak i ilustracji.

4. Czy masz do tego prawa?

Wielu autorów, dziennikarzy, blogerów korzysta w swojej pracy z dzieł innych. Zwykle odbywa się to z poszanowaniem praw twórców, ale niestety nie zawsze. Jeżeli w swojej publikacji wykorzystujesz choćby jedną ilustrację, diagram, tabelkę itp. stworzoną przez kogoś innego, upewnij się, że masz prawa do komercyjnego wykorzystania danego dzieła. Wiele treści (np. zdjęć) udostępnianych jest na zasadach niekomercyjnego wykorzystania. Jednak jeżeli chcesz zarabiać na swoich publikacjach, umieszczanie we własnych pracach takich fotografii jest nielegalne.

5. Promuj, promuj i jeszcze raz promuj.

Na początek wybierz bezpłatną platformę – taką, która nie wymaga opłat za samą publikację, ale pamiętaj, że wtedy sam będziesz musiał zatroszczyć się o promocję swojej książki. Wykorzystuj sieci społecznościowe, zamieszczaj posty o swojej publikacji, wykorzystuj opinie, komentarze twoich czytelników, ale unikaj spamu! Ciekawa treść obroni się sama, nachalne promowanie za pomocą mailingu nie poprawi twojego wizerunku.

6. Nie wyważaj otwartych drzwi.

Wiele serwisów ułatwiających nowym autorom zaistnienie na rynku księgarskim zawiera mnóstwo cennych porad dla początkujących. Warto zapoznać się z publikowanymi informacjami

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.