Tesla rozpoczęła sprzedaż używanych samochodów

Będzie można kupić taniej i jeździć "na prąd"?

Pierwszą – jeśli chodzi o samochody – wspaniałą decyzją Tesli był oczywiście sam wybór modelu Tesla S, nie przypominającego w niczym znane nam do tej pory małe elektryczne wypierdki, w których z trudem mieszczą się więcej niż 2 osoby. Okazało się, że znacznie lepszy pomysł to zasilana elektrycznie limuzyna – i że liczba osób zainteresowanych jej kupnem jest ogromna.

Później po drodze było wiele innych decyzji – niezwykła polityka sprzedażowa (Tesla postawiła na sprzedaż bezpośrednią) czy działania zorientowane na tych, którzy już nabyli pojazd (np. „tankowanie” za darmo). Elon Musk dziesiątki razy pokazał, że obce mu jest myślenie schematyczne, i że jego pomysły na technologię i biznes równocześnie są generalnie nie tylko dobre, ale i lepsze od innych.

Obecnie przyszła pora na kolejną decyzję, która oprócz kontekstu biznesowego czy technologicznego ma przede wszystkim duże znaczenie ekologiczne – sprzedaż używanych samochodów elektrycznych. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby polityka producentów takich jak Tesla sprawiała, że najbardziej opłacalne byłoby na przykład nielegalne zezłomowanie podstarzałego już samochodu w jakimś jeziorku czy lesie. Bo – na przykład – akumulatory nie trzymają już tak, jak dawniej. Na szczęście Tesla przyjęła całkowicie odwrotną politykę i koszmar ekologów, jakim są używane samochody elektryczne (a zwłaszcza ich ogniwa) będzie sprzedawać samodzielnie.

Znów mamy zatem sprzedaż bezpośrednią, po prostu na stronie teslamotors.com. Kupując taki samochód mamy zatem pewność, że pochodzi on z legalnego źródła, że ma odpowiedni stan techniczny, że został skontrolowany we wszystkich istotnych punktach, a nawet że ma sprawdzony akumulator. Mało tego, dostajemy 4-letnią gwarancję (lub na 50 tysięcy mil) i 24-godzinny serwis Assistance!

Jedyny minus? Ceny. Jak na „używki”, samochody Tesla S nie prezentują się specjalnie tanio. Najtańszy egzemplarz z 2013 roku (Tesla S 85) udało mi się znaleźć za 65 tysięcy dolarów. Oczywiście to zauważalnie taniej, od nowych modeli tej firmy, a poza tym są to egzemplarze niemal nowe, 3-letnie, 2-letnie lub nawet młodsze, ale jednak na jakąś niebywałą okazję nie ma na razie co liczyć.