Swatch na poważnie zabiera się za smartwatch’e

Ale na swój własny sposób.

Na razie wywiad, którego Hayek udzielił szwajcarskiej gazecie, dotyczył głównie zapowiedzianego w marcu modelu Touch Zero One. Prezes Swatch’a podkreślił jednak, że to tylko początek rozwoju tej linii produktów w ofercie firmy, i że obok (a nie po!) modelu Zero One widzi miejsce na urządzenia różniące się od niego funkcjonalnością, np. Zero Five czy Zero Nine. A w najbliższej przyszłości będzie to dotyczyło modelu Swatch Touch Zero Two, który ma wejść na rynek równocześnie z przyszłorocznymi igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro.

Strategia szwajcarskiego producenta będzie wyróżniać się pod co najmniej dwoma względami. Po pierwsze, Swatch skupi się raczej na produkcji prostych smartwatch’y oferujących wyjątkowe, indywidualne, „inteligentne”, ale raczej pojedyncze funkcje, w przeciwieństwie do prawdziwych kombajnów typu Apple Watch czy Samsung Gear S. Na przykład model Touch Zero One ma mierzyć dystans przebyty przez noszącego go użytkownika oraz… mierzyć moc, z jaką uderzyliśmy piłkę podczas gry w siatkówkę plażową. Po drugie, o czym pisaliśmy już wcześniej, Swatch duży nacisk kładzie na czas pracy urządzeń po naładowaniu. Pojawiły się nawet plotki o rozwiązaniach umożliwiających stworzenie smartwatcha, którego w ogóle nie trzeba będzie ładować. Z wywiadu wynika również, że „mądre” zegarki firmy Swatch będą obsługiwały komunikację typu NFC.