Abecadło z pieca spadło

26-literowy adres najnowszej domeny korporacji, to fenomen i przykład, że w świecie domen nie ma już granic. W ciągu kilkunastu godzin świat miał wielką powtórkę z alfabetu, a mimo że adres jest długi, każdy i tak go przecież pamięta. Fenomen? Nie, doskonały przykład na to, że nazwa domeny ma znaczenie, a na dobrym pomyśle wciąż można zarobić krocie.

Google, który niedawno powołał do życia swoje nowe dziecko, spółkę Alphabet Inc, rozpoczyna przygotowania do działania, a jednym z pierwszych jest rejestracja adresów kojarzących się z marką. Wiadomość o tym, że domena abcdefghijklmnopqrstuvwxyz.com jest już w rękach Google obiegła świat w ciągu kilkunastu godzin, a nietypowy 26-literowy adres wywołał wiele emocji.

Zapobiegliwość od a do z

Międzynarodowe korporacje miały okazje już kilkakrotnie przekonać się, że zapobiegliwość gwarantuje milionowe oszczędności. Zarówno Gmail, Microsoft, jak i Google mają za sobą procesy dotyczące praw do wykorzystania swoich znaków towarowych i doskonale wiedzą z czym wiąże się tego typu niedopatrzenie.

Pomysłowość internetowych handlarzy domen nie zna granic, dlatego Google wolał od razu się zabezpieczyć. Wykupienie adresu miało charakter czysto prewencyjny, a jak zakomunikowała żartobliwie korporacja, poprzednio zarejestrowany adres abc.xyz po prostu „pomijał kilka liter”.

Domena zawierająca w sobie cały alfabet została zarejestrowana już w 1999 roku, jednak nie wiadomo kto dokonał rejestracji i kto był jej poprzednim właścicielem. Mimo wszystko Google nie powinien czuć się bezpiecznie dopóki nie będzie właścicielem wszystkich nawiązujących do alfabetu adresów. Na tym polu należy spodziewać się, że wszyscy kolekcjonerzy i handlarze domen poczują się zainspirowani przez korporację do dalszych poszukiwań, bo gra może toczyć się o bardzo wysokie stawki.

Milion w domenie

Historie o domenowych milionerach inspirują niejednego internautę, tym bardziej że przykładów intratnych transakcji stale przybywa.

Zarejestrowanie domeny na rynku pierwotnym i roczny koszt jej utrzymania to około 100 zł. To niewielki wydatek zwłaszcza z perspektywy długoterminowej inwestycji, jednak wymaga dużej kreatywności i czasem sporej dozy cierpliwości

. – zauważa Łukasz Gawior, dyrektor operacyjny Zenbox.pl, polskiej firmy hostingowej.

Nawet jeśli domena zostanie sprzedana za kilkaset złotych, tak jak było w przypadku polskiej domeny „pociagdopracy.pl” nawiązującej do programu premier Ewy Kopacz, to i tak przyniesie zysk kilkunastu złotych na każdej zainwestowanej złotówce.

W kontekście międzynarodowych korporacji w grę wchodzą o wiele większe pieniądze. Za najdroższą dotychczas domenę PrivateJet.com amerykańska firma zajmująca się wynajmem i sprzedażą luksusowych odrzutowców, zapłaciła rekordową sumę 30 mln dol. Kwota wydaje się abstrakcyjna, jednak milionowe transakcje to chleb powszedni na amerykańskim rynku, zdominowanym przez międzynarodowe koncerny chcące stać się właścicielami najbardziej intratnych WWW na świecie.

Apetyt na Alphabet

Google bez wątpienia ma apetyt na domenę Alphabet.com, która wydaje się być naturalnym adresem dla nowej spółki korporacji z Mountain View. Jednak Alphabet.com ma już swojego właściciela i jest nim jedna z filii koncernu BMW. Transakcja, o ile by do niej doszło z pewnością opiewałaby na grube miliony, jednak świadomość że pożądana domena znajduje się w rękach poważnej firmy na razie zdejmuje z Google widmo walki z internetowymi trollami.

Gdyby jednak domena Alphabet.com należała do indywidualnego kolekcjonera domen, Google nie miałby wyjścia i musiałby otworzyć portfel. Właściciel wartościowej domeny z pewnością byłby zainteresowany ofertą kupna, a w takiej sytuacji kwota z pewnością zawierałaby przynajmniej sześć zer. Niemniej jednak Alphabet.com to doskonały przykład tego, jak w krótkim czasie niepozorna domena może zyskać na wartości.

Używana droższa niż nowa

Pomijając wyjątek 26 literowego adresu Google, najwyżej cenione na rynku wtórnym są domeny, których nazwa jest generyczna tzn. słownikowa i automatycznie sugeruje czego można się spodziewać wchodząc na daną stronę internetową. — komentuje Łukasz Gawior z Zenbox.pl

Co prawda na polskim rynku ceny za najbardziej pożądane WWW nie osiągają jeszcze tak zawrotnych sum, jak na zachodzie ale handel adresami internetowymi rozwija się w niezwykłym tempie. – W sieci można łatwo znaleźć rankingi najdrożej sprzedanych peelek, do których zaliczają się np. krótkie i zwięzłe opony.pl, sprzedane za 960 tys. zł, urlopy.pl – 400 tys., lub grydladzieci.pl – 156 tys. Oczywiście przedstawione dane są przybliżone i niepełne, bo największe transakcje z reguły nie trafiają do publicznej wiadomości. Jednak nawet z tych statystyk można wywnioskować, że zakup domen na polskim rynku, to również poważna inwestycja i lokata kapitału.

Niestety tym razem wszyscy użytkownicy, którym przyszło do głowy żeby wejść do gry zapoczątkowanej przez Google będą rozczarowani, ponieważ domena abcdefghijklmnopqrstuvwxyz.pl jest już niedostępna, podobnie jak inne jej popularne rozszerzenia.com.pl, .eu, .org, .net, i.info.

Domeny Alfabet.pl i Abecadlo.pl również mają już swoich właścicieli od 2011 roku. Jednak nie znajdują się na nich żadne treści, a adresy są wystawione na sprzedaż. Pytanie tylko, jakie kwoty zażyczą sobie ich właściciele po tym, co zrobił Google?

Na profilu właściciela Alfabet.pl w rubryce cena na razie widnieje komunikat „do negocjacji”… Może warto się raczej zastanowić, czy Google pomyślał również o zarejestrowaniu domen z innymi alfabetami…Znalazłoby się jeszcze kilka adresów z abecadłem w tle np. te pisane cyrylicą, po chińsku czy arabsku. — podsumowuje z uśmiechem Łukasz Gawior z Zenbox.pl

0
Źródło: Zenbox.pl
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.