5 rzeczy, których Microsoft nie powinien usuwać z Windows 10

Niektóre wynalazki, mimo iż bardzo udane i całkiem funkcjonalne, nigdy nie zdobyły należytej im uwagi. Nie inaczej jest z Windows 10, gdzie Microsoft wyciął dużo więcej, niż powinien. Oto pięć funkcji, które zdecydowanie nie powinny były pójść pod nóż.

Koszty wdrożenia jakiejś funkcji do oprogramowania niestety nie kończą się na zakończeniu nad nią prac. Potem ową funkcję trzeba jeszcze utrzymać. Co to oznacza? Wraz z każdą aktualizacją opracowanego przez ciebie oprogramowania musisz przetestować wprowadzone zmiany w każdym jego elemencie, w tym w rzeczonej funkcji. Musisz poświęcić roboczogodziny zarówno na same testy, jak i ewentualne poprawki, jeżeli pojawi się jakiś błąd. Dlatego też firmy software’owe bardzo niechętnie wspierają produkty, których (już) mało kto używa. Tracą na tym pieniądze, zamiast zarabiać.

Nie inaczej jest z Windows 10, a więc systemem, który ma cały czas ewoluować i dostosowywać się do naszych potrzeb i wymagań. Badania telemetryczne Microsoftu pozwalają mu ocenić czy dane elementy Windows są wykorzystywane przez użytkowników, czy też nie, a w efekcie czy jakąś funkcję należy poprawić, dodać lub usunąć. Niestety, nie wszystko co jest usuwane okazuje się „zupełnie nieprzydatne”. Wspominamy te funkcje Windows 10, których Microsoft, naszym subiektywnym okiem, nie powinien był usuwać.

1. Czujnik Wi-Fi

Co prawda funkcja ta jest nadal obecna w systemie Windows 10, tak wraz z nadchodzącymi niebawem aktualizacjami zostanie usunięta. Bo nikt nie wiedział o jej istnieniu lub niechętnie jej używał. Czujnik Wi-Fi okazywało się jednak całkiem przydatnym narzędziem. Dzięki niemu mogliśmy udostępniać znajomym z Outlooka, Skype’a i Facebooka możliwość automatycznego logowania się do wskazanych przez nas punktów dostępowych sieci bezprzewodowej.

Warto zwrócić uwagę, że nasi znajomi nie otrzymywali loginów i haseł, a tylko samą autoryzację w tej sieci. Ufasz swoim znajomym ze Skype’a? Będą w twoim domu mogli automatycznie skorzystać z Internetu, bez spisywania od ciebie danych logowania. A raczej mogliby, bo Czujnik Wi-Fi znika z Windows 10.

2. Radio FM

Tak, wiemy, wiemy. Internetowe strumienie to przyszłość dystrybucji mediów. Warto jednak pamiętać, że przyszłość nie oznacza teraźniejszość. Co jeśli wszystkie listy odtwarzania na Spotify nam się znudziły a jesteśmy w miejscu z kiepskim zasięgiem Internetu? Radio FM wydaje się niezłym pomysłem. Niestety, interfejs do jego obsługi zniknie z Windows 10. Co prawda API do anteny FM pozostanie, jednak jeżeli chcemy z niego skorzystać musimy poszukać do tego odpowiedniej aplikacji w Sklepie Windows. Za którą najprawdopodobniej trzeba będzie zapłacić, lub oglądać banery reklamowe po jej uruchomieniu.

3. Umarł Windows Movie Maker, a jego następcy zapomniano

Windows Movie Maker okazał się znakomitą aplikacją do amatorskiego montażu filmów wideo. Może nie stworzymy na tej aplikacji jeszcze lepszych Gwiezdnych Wojen, ale do zmontowania filmów z wakacji nadaje się idealnie. Jednak wraz z nadejściem Windows 8 pojawiła się nowa aplikacja, o nazwie Movie Creator. I okazała się również całkiem niezła i obiecująca.

Niestety, aplikacja nigdy nie wyszła z fazy testów beta i choć nadal jest oferowana dla Windows 10 obawiamy się, że nikt już o niej w Microsofcie nie pamięta.

4. „Migawki” OneDrive’a

Windows 8.1 wprowadził prawdziwą rewolucję jeśli chodzi o synchronizowanie danych z chmurą. Była to technologia migawek plików, a więc ich atrap „oszukujących” mechanizmy indeksujące systemu operacyjnego, a pliki te w razie potrzeby były pobierane z Sieci. W efekcie w menadżerze plików widoczna była cała struktura plików i folderów trzymanych w chmurze, a zarazem ta nie zagracała nam miejsca na dysku. Niestety, ta technologia nie jest już dostępna. OneDrive w Windows 10 działa tak samo, jak inne chmury, a więc synchronizując pliki i foldery w całości lub wcale. A raczej prawie jak inne chmury, bo Dropbox właśnie wprowadza podobną technikę do siebie, co swego czasu OneDrive.

5. Odtwarzanie filmów DVD i Blu-ray

Rynek płyt optycznych powoli ustępuje miejsca usługom typu VoD, i bardzo dobrze. Wielu z nas ma już jednak całkiem solidną kolekcję filmów, których pozbywać się nie chce i nie ma powodu. Niestety, nie odtworzymy już ich w napędzie DVD podłączonym do urządzenia z Windows 10 (za wyjątkiem konsoli Xbox One).

Obsługa tego typu filmów została usunięta z Windows 10 z uwagi na niskie zainteresowanie i wysokie opłaty licencyjne, jakie Microsoft musiał uiszczać za licencję na technologię odtwarzania tego typu filmów. Można dokupić zewnętrzną aplikację od Microsoftu. Za 49 złotych.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.