Poradnik: Selfpublishing w praktyce

Powszechna digitalizacja naszego otoczenia stworzyła przeciętnemu Kowalskiemu możliwości, które jeszcze kilkanaście lat temu zarezerwowane były dla dużych instytucji. Przykładem jest tzw. selfpublishing, czyli samodzielne wydawanie własnych dzieł. Jak to wygląda w praktyce?

Teoretycznie wydawanie własnych publikacji w tradycyjnej formie, tj. książkowej, było możliwe od czasów Gutenberga. Wystarczyło tylko mieć pomysł, własne dzieło i – przede wszystkim – pełną sakiewkę. Samopublikowanie w tradycyjnym sensie to po prostu ponoszenie wszelkich kosztów związanych z daną publikacją (przygotowanie, skład, druk, oprawa graficzna, reklama, sprzedaż, dystrybucja, promocja etc.) przez jej autora. Zaletą takiego rozwiązania dla twórcy danego dzieła jest głównie to, że ma on pełną kontrolę nad procesem wydawania własnej publikacji i nie musi z nikim dzielić się prawami autorskimi (majątkowymi) do swojej twórczości. Wadę stanowi przede wszystkim duży koszt takiej operacji, zwłaszcza gdy twórcy zależy na odpowiednim nagłośnieniu danej publikacji
– koszty reklamy, promocji i dystrybucji mogą wielokrotnie przewyższyć koszt samej produkcji dzieła… A gwarancje sukcesu?
Tych nie da nikt. Powszechna cyfryzacja wiele zmieniła w kwestii łatwości dystrybucji własnych treści. Warto jednak pamiętać, że tworzenie wpisów na jakimś internetowym forum dyskusyjnym czy prowadzenie własnego bloga nie zalicza się do selfpublishingu w interesującym nas tu sensie, jakkolwiek jest jak najbardziej formą dzielenia się własną twórczością z innymi ludźmi. W artykule skupimy się jednak na samodzielnym tworzeniu i wydawaniu książek oraz na narzędziach, które do dyspozycji mają skomputeryzowani przyszli autorzy bestsellerów.

Wydawanie bezpłatne?

Czy jest możliwe wydanie własnej książki w elektronicznej formie bezpłatnie? Jest, choć z pewnymi ograniczeniami. Ponadto pisząc „bezpłatne”, mamy na myśli wyłącznie materialne koszty publikacji, pomijamy czas poświęcony przez autora na pracę twórczą. Do tworzenia publikacji mamy istny arsenał aplikacji działających na wszystkich platformach sprzętowych i systemowych. Książkę można przecież napisać choćby w Wordzie czy WordPadzie, a nawet w Notatniku, a następnie zapisać ją w jednym z popularnych formatów (PDF, Mobi, ePub itp.) i opublikować chociażby na własnej stronie na Facebooku. Takie działanie ma jednak niewiele wspólnego z faktycznym selfpublishingiem. Wiele osób planujących wydawanie własnych treści chciałoby również na tych treściach zarabiać, a to już wymaga posiadania jakiegoś miejsca w Sieci, w którym możemy własne treści sprzedawać. Teoretycznie można skorzystać z wielu dostępnych w polskiej Sieci serwisów ogłoszeniowych czy aukcyjnych i po prostu wystawić własną książkę. Amatorszczyzna? Z pewnością, niemniej jest to jakieś rozwiązanie. Do wyboru mamy jednak znacznie więcej metod oraz dostępnych w Polsce i na świecie platform.

Kindle Direct Publishing

Jednym z pierwszych wdrożonych na masową skalę rozwiązań umożliwiających autorom samodzielne publikowanie był pomysł amerykańskiego giganta – Amazona. Narzędzie o nazwie Kindle Direct Publishing pozwala każdemu zainteresowanemu na łatwe wstawienie własnych treści do największej księgarni online świata. Jest tylko jeden szkopuł: Amazon wciąż nie uznaje języka polskiego za język, w którym cokolwiek może być wydane. Po prostu zautomatyzowana procedura umieszczania publikacji w zasobach amerykańskiego giganta w ogóle nie przewiduje prac w naszym języku. Mimo to niektórym polskim autorom udaje się dodać własne prace do zasobów Amazonu, choć często odbywa się to albo kosztem jakości i błędów (np. w wyświetlaniu polskich znaków, na szczęście nie w samej książce, lecz w jej opisie itp.), albo ryzyka, że skanujący co pewien czas zasoby sklepu zarządcy tej gigantycznej księgarni dany tytuł usuną, jako obiekt niezgodny z regulaminem (bo przecież czegoś takiego jak język polski nie ma…).

Książka w sklepie Apple

Posiadacze komputerów Apple mogą do tworzenia i publikacji własnych cyfrowych książek wykorzystać udostępniane bezpłatnie w oficjalnym sklepie Apple narzędzie iBooks Author. Jest to w zasadzie edytor tekstu z funkcjami aplikacji DTP, w którym szczególny nacisk położono właśnie na tworzenie e-booków, oczywiście najlepiej tych przeznaczonych na urządzenia Apple z aplikacją iBooks.
Zresztą iBooks Store to jedna z wielu dostępnych platform dystrybucji treści – zarówno dla firm, jak i wydawców niezależnych. Oferowanie własnych książek za pośrednictwem iBooks Store jest bezpłatne
(w tym sensie, że nie musimy nic płacić za samo umieszczenie publikacji w sklepie Apple), ale nie oznacza to, że nie będziemy musieli się niczym dzielić z Apple’em. Koncern pobiera dość pokaźną prowizję w postaci 30 proc. od ceny każdego sprzedanego za pośrednictwem iBooks Store egzemplarza. Jednak koszty związane z dystrybucją musimy ponieść bez względu na to, na którą z platform publikacyjnych się zdecydujemy.

Druk na żądanie

Samodzielne wydawanie nie ogranicza się jedynie do publikacji elektronicznych. Wielu autorów mających za sobą przetarty szlak selfpublishingu w Polsce podaje, że publikacji tradycyjnych, tj. wydrukowanych książek ich autorstwa, udało im się sprzedać znacznie więcej niż e-booków. Wynika z tego, że papier wciąż jeszcze ma się dobrze i mimo trwającej technologicznej rewolucji sporo osób nadal woli szelest kartek od blasku ekranu tabletu czy czytnika e-booków. To z kolei wymusza na osobie samodzielnie publikującej poszukanie możliwości druku własnej publikacji. W Polsce działają już wydawnictwa oferujące usługę tzw. druku na żądanie, czyli faktycznego drukowania treści opłaconych i nadesłanych przez autora. Należy przy tym wyraźnie rozróżnić wydawnictwa oferujące dodatkowo wsparcie merytoryczne, redakcję, korektę, profesjonalny skład i dystrybucję od firm, które mają za nic wydawane treści i w swej działalności kierują się wyłącznie chęcią zysku.

Vanity publishing – żądza pieniądza i sławy

Łatwość tworzenia treści cyfrowych i znacznie większe możliwości komunikacji zaowocowały obecnością na rynku jeszcze jednego typu usług powiązanych z samopublikowaniem. Z jednej strony
pojawienie się szerszego zestawu usług powinno cieszyć, ale z drugiej szkoda, że w tym przypadku mowa o działaniach na pograniczu rynkowej patologii. Amerykanie, jak zawsze pierwsi do tego, by nazywać po swojemu nowe zjawiska, nie tylko społeczne, ukuli już stosowny termin – vanity publishing. Vanity publisher to wydawnictwo, którego absolutnie nie interesuje wydawana treść i w żaden sposób w nią nie ingeruje. Jest to tak naprawdę firma świadcząca zainteresowanym usługę wydruku, publikacji i dystrybucji – nie ma tu żadnego wsparcia merytorycznego, oceny wydawanego utworu, redakcji itp. Jedynym źródłem dochodu dla takiego wydawnictwa są opłaty samych autorów, co z kolei rzutuje na model działania tego typu firm, które chcąc egzystować, muszą namawiać kolejne osoby do tego, by zaspokoiły własną żądzę (wątpliwej) sławy i „wydały” książkę pod własnym nazwiskiem. W końcu kto nie chciałby być drugim G. R. R. Martinem? W istocie jednak zjawisko vanity publishingu ma wiele wspólnego z technikami manipulacji stosowanymi m.in. przez niektóre firmy zajmujące się np. handlem obwoźnym różnymi dobrami (w stylu wycieczka plus obiad połączone z prezentacją „atrakcyjnych” produktów). W takim ujęciu „wydanie książki” jest towarem kupowanym przez „autora” – niewiele ma to wspólnego z faktyczną publikacją pracy twórczej w tradycyjnym sensie.

Spoti.pl

Ten serwis skupia się bardziej na kwestii ułatwienia procesu publikacji własnych treści poszczególnych użytkowników niż ogólnej sprzedaży ebooków. Aby opublikować za jego pośrednictwem własny dokument, wystarczy po prostu za pomocą interfejsu witryny przesłać plik z treścią swojej pracy.

Ebookpoint.pl

Kolejna polska platforma publikacyjna i księgarnia z e-bookami, których cechą charakterystyczną jest brak ograniczeń DRM. W tym przypadku ciężar obowiązków wydawniczych (korekta, projekt okładki, pozyskanie numeru ISBN itp.) leży po stronie autora.

Beezar.pl

Kolejna platforma dla samodzielnie publikujących e-booki. Oprócz elektronicznych książek w serwisie tym możliwe jest również publikowanie i sprzedaż utworów muzycznych, jak też całych albumów muzycznych.

Ridero.pl

Serwis umożliwia publikację dzieła, oferuje także jego dystrybucję. Autor decyduje o stronie wizualnej (serwis pozwala wybrać jeden z kilku fontów, rodzaj oprawy, układ tekstu itp.) i o tym, czy książka ma

pozostać jedynie bytem cyfrowym, czy też zasługuje na wydanie papierowe i kolportaż. Ridero ze swoje strony oferuje zajęcie się dystrybucją i deklaruje, że za sprzedaż książek nie będzie pobierać od autorów opłat.

Co to jest ISBN? Jak go uzyskać?

ISBN (International Standard Book Number, czyli Międzynarodowy Znormalizowany Numer Książki) – to opracowany w Wielkiej Brytanii w latach 60. ubiegłego wieku standard jednolitego numerowania

wszystkich publikacji książkowych, ale już nie np. czasopism i innych tzw. wydawnictw ciągłych, czyli periodyków. Tego typu publikacje oznaczane są innym kodem: ISSN – International Standard Serial Number. Od 1970 r. ISBN jest międzynarodowym standardem (ISO 2108), w Polsce nadawany publikacjom od 1974 r. Od 2007 r. numer ISBN ma 13 cyfr. Nadawanie numeru ISBN nie jest w Polsce obowiązkowe, ale brak tego identyfikatora w wydawanej publikacji pociąga ze sobą odpowiednie skutki finansowe. Przede wszystkim w przypadku braku ISBN na wydrukowanej książce jest ona traktowana jak towar obciążony 23-procentowym podatkiem VAT. Gdy zadbamy o ISBN, nasza publikacja zostanie obłożona 5-procentowym VAT-em. Uwaga, nie dotyczy to e-booków. Minister Finansów uznał, iż w przypadku ebooków zastosowanie stawki 5 proc. byłoby sprzeczne z prawem unijnym, dlatego w Polsce e-booki mają standardowy VAT na poziomie 23 proc. Co ciekawe, będące znacznie dłużej w UE Francja i Luksemburg bez większych przeszkód wprowadziły u siebie obniżony VAT na elektroniczne publikacje… Uzyskanie numeru ISBN jest bezpłatne, stosowne wnioski należy składać wyłącznie drogą elektroniczną za pośrednictwem witryny e-isbn.pl

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.