Musiał udowodnić Apple, że nie jest… Saddamem Husseinem

Na koniec weekendu mamy dla was śmieszną historię, która opowiada o tym jak bardzo niekompetentni potrafią być ludzie pracujący w dziale obsługi klienta. Zaczynajmy.

Historia wydarzyła się w Anglii, w mieście Birmingham, w którym mieszka bohater tej tragedii: Sharakat Hussain. Pan Hussain ma 26 lat i pracuje jako zawodowy kierowca. Musi mieć też całkiem niezły kontakt ze swoją siostrą, ponieważ kupił jej najnowszego iPhone’a. Okazało się jednak, że nie jest to trafiony prezent, więc Hussain postanowił zwrócić swój zakup do sklepu Apple i odzyskać całkiem sporą sumkę, którą kosztowało owo urządzenie.

Obsługa klienta firmy Apple poinformowała Hussaina, że pieniądze zostaną mu zwrócone przelewem bankowym wkrótce. Po kilku tygodniach czekania nasz bohater otrzymał prawdopodobnie jedną z dziwniejszych wiadomości e-mail w swoim życiu. Apple drogą mailową poprosiło, aby Sharakat udowodnił, że nie jest byłym irackim dyktatorem – Saddamem Husseinem, który w 2006 roku został publicznie stracony.

Hussain myślał na początku, że to jakiś strasznie groteskowy żart, ale okazało się, że Apple serio potrzebuje takiego dowodu, ponieważ bez tego nie może oddać naszemu bohaterowi pieniędzy – iracki dyktator nadal widnieje bowiem na liście osób nieobsługiwanych przez zachodnie banki. Hussain odzyskał swoje pieniądze 3 dni temu, firma Apple oprócz „szczerych przeprosin” nie poczuła się do wykonania żadnych dodatkowych działań.

0
Źródło: timesofisrael
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.