Elektryczne Porsche ma problem: nie warczy

Stefan Weckbach, dyrektor Porsche odpowiedzialny za nowe, elektryczne modele tej marki ma poważny problem: co zrobić, żeby elektryczny samochód brzmiał tak samo dobrze, jak model wyposażony w sportowy, spalinowy silnik?

Porsche Mission E będzie pierwszym Porsche z napędem elektrycznym. Mission E to pięciodrzwiowy sedan, który przypomina trochę zmniejszoną wersję modelu Panamera. Nie jest to jedyny model elektryczny nad którym pracuje niemiecki producent samochodów – w planach jest też sportowe Porsche napędzane silnikiem elektrycznym, jednak najpierw trzeba dopracować Mission E.

I tu pojawia się problem z dźwiękiem silnika.

Elektryczne samochody są tak ciche, że dźwięk pracy silnika ustępuje dźwiękom wydawanym przez… trzeszczenie tapicerki i skrzypienie plastików. Nie brzmi to zbyt zachęcająco, prawda? Kiedy Mission E zostało zaprezentowane po raz pierwszy na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, najczęstszym pytaniem fanów tej marki brzmiało mniej więcej tak: „no fajny, a macie taki w wersji z V8?”.

Zespół projektantów i inżynierów odpowiedzialny za rozwój elektrycznych samochodów Porsche doskonale zdaje sobie sprawę z tego problemu. Jak dotąd jednak nie udało im się znaleźć żadnego satysfakcjonującego wszystkich rozwiązania. Porsche eksperymentuje jak na razie z pomysłami w stylu: odtwarzanie nagranego ryku silnika V8 (tak, jak robią to obecnie wszystkie komputerowe wyścigi samochodowe) lub mocne zwiększenie głośności samego silnika elektrycznego, który po otrzymaniu dodatkowych decybeli brzmi jak – no cóż – coś w rodzaju „futurystycznego buczenia”.

Porsche nie jest jedynym producentem, który boryka się z problemem dźwięku w swoich samochodach. Zobaczcie na przykład, jak udźwiękawiają samochody w Audi:

0
Źródło: Bloomberg
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.