Chiny zaostrzają cenzurę internetu – po raz kolejny

Cenzura internetu to, zdaniem prezydenta Xi Jinpinga, narzędzie służące bezpieczeństwu i cybernetycznej suwerenności.

Ogłoszony przez Chińską Radę Państwa i sprawującą samodzielną władzę Komunistyczną Partię Chin, pięcioletni program rozwoju reformy kulturalnej jest w istocie programem eskalacji kontroli nad jakimikolwiek informacjami publikowanymi online. Wliczają się w to zarówno media, jak i dyskusje prowadzone w sieci.

Hasło poszerzania tzw. suwerenności cybernetycznej to w Chinach priorytet kampanii, dotyczącej bezpieczeństwa internetowego, prowadzonej przez prezydenta Xi Jinpinga. W demokratycznym państwie suwerenność cybernetyczna oznaczałaby raczej ochronę danych, należących do internautów. Komunistyczna Partia Chin rozumie to zgoła inaczej: jako absolutną kontrolę wszelkich przejawów wolnej publicznej dyskusji oraz publikowania jakichkolwiek nieautoryzowanych przez rząd informacji.

Reklama

Plan reformy kulturalnej, czy – może napiszmy to wprost – zaostrzenia kontroli państwa nad cyfrowym życiem obywateli Chin ma prowadzić do uruchomienia systemu „kwalifikacji” osób pracujących online i publikujących informacje. Jedyne wiadomości, które będą mogły się pojawić w internecie, opublikują osoby zaaprobowane przez oficjalną, rządową agencję informacyjną Xinhua. Obostrzenia dotkną również dostawców internetu. Będą musieli w znacznie szerszym, niż dotychczas zakresie kontrolować i raportować ruch, przechodzący przez ich łącza.

Oficjalnie obostrzenia mają przeciwdziałać propagowaniu internetowych plotek, szkodliwych i fałszywych informacji. Zgodnie ze słowami prezydenta Xi Jinpinga media muszą przestrzegać linii partii i promować tzw. pozytywną propagandę. Plan ma również rozpowszechniać punkt widzenia i kulturową siłę azjatyckiego tygrysa na całym świecie. Ciekawe czy kupując chiński smartfon, też będziemy narażeni na „pozytywną propagandę”…?