Rosyjscy hakerzy sprzedają dane brytyjskich oficjeli

Dziennik "The Times" znalazł w internecie dane ponad 9 tysięcy brytyjskich urzędników. Hasła były oferowane hurtowo na rosyjskojęzycznych stronach hakerskich oraz w anonimowej sieci dark web.

Dziennik „The Times” znalazł w internecie dane ponad 9 tysięcy brytyjskich urzędników. Hasła były oferowane hurtowo na rosyjskojęzycznych stronach hakerskich oraz w anonimowej sieci dark web.

Dane 1000 parlamentarzystów i pracowników administracji brytyjskiego parlamentu, 1000 dyplomatów oraz 7000 policjantów znalazły się w rękach przestępców po tym, jak w 2012 roku wyciekły z serwisu LinkedIn. Jakby tego było mało, aplikacja mobilna LinkedIn przesyłała dane z kalendarza użytkowników, włączając w to hasła i notatki ze spotkań, na serwery serwisu. To stanowiło dodatkowe zagrożenie wycieku delikatnych danych na zewnątrz. Od tamtego czasu LinkedIn miał zaprzestać podobnych praktyk.

Przestępcy sprzedają dane, które wyciekły w 2012 roku z serwisu LinkedIn (fot. LinkedIn)

Brytyjskie Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa zaleciło urzędnikom i politykom dwuetapową weryfikację dostępu do kont internetowych, a także, aby nie używali hasła takiego samego jak służbowe w prywatnych profilach. Podobne rekomendacje pracownicy służby publicznej usłyszeli już 5 lat temu po podobnym wycieku i w ubiegłym roku, kiedy brytyjskie służby trafiły na ślad handlowania danymi urzędników.

Pomimo tego, że dane są przestarzałe i prawdopodobnie wielu zainteresowanych już mogło zmienić hasła, niewykluczone, że część z nich nadal ma wartość. Może na to wskazywać fakt, że ciągle jeszcze są sprzedawane w różnych częściach sieci. Albo może na kupujących działa magia liczb i nazwiska osób, których loginy i hasła są w nielegalnej sprzedaży. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.