Australijska bateria Tesli w ciągu kilku dni zarobiła 800 tysięcy dolarów

Fot. Floodlight Media
Wielki akumulator potrafi w ciągu kilku milisekund zmienić tryb pracy - z ładowania na magazynowanie. W ten sposób megabateria pozwala zarabiać na "spekulacji" energią. Elektrownie płaciły ostatnio 780 dolarów za naładowanie 1 MWh. Później prąd był odsprzedawny do sieci, zwiększając dodatkowo zysk z funkcjonowania akumulatora.

Megabateria zbudowana przez Teslę, a zarządzana teraz przez Neoen, błyskawicznie przełącza się z ładowania na rozładowywanie. W momencie kiedy elektrownie produkują zbyt dużo energii elektrycznej, jej cena spada, a firmy energetyczne muszą dopłacać swoim klientom. Właśnie ten fakt wykorzystują ogromne akumulatory, znajdujące się w Australii. Magazynują energię, kiedy jest jej nadmiar, a cena prądu spada – i oddają do sieci, kiedy zapotrzebowanie staje się duże. Na podobnym handlu firma Neoen była w stanie w ciągu kilku dni zarobić 800 tysięcy dolarów.

Spekulacja energią elektryczną opłaca się szczególnie w krajach, które mają problemy z siecią energetyczną. W przypadku Australii przeciążenia i awarie występują na tyle często, że inteligentne systemy mogą skutecznie handlować prądem. Dlatego Tesla we współpracy z firmą Neoen planuje budowę w tym kraju kolejnej, jeszcze większej baterii. Obecna ma moc 100 megawatów i pojemność 130 megawatogodzin. Została skonstruowana przez firmę Elona Muska po kryzysie energetycznym w Australii.

Bateria Tesli przełącza tryb ładowania na zasilanie w ciągu kliku milisekund (graf. Electrec)

Bateria po raz pierwszy przydała się 14 grudnia, kiedy awarię miała elektrownia zasilana węglem brunatnym, działająca w australijskim stanie Victoria. Akumulator szybko zaczął oddawać do sieci zmagazynowaną energię. Pozwoliło to uniknąć skutków podobnych do tych z września 2016 roku. Wtedy burza uszkodziła sieć przesyłową, pozostawiając bez prądu obszar trzykrotnie większy od powierzchni Polski.

Bateria Tesli zarabia na różnicach cen energii elektrycznej (fot. Floodlight Media)

Światowa gospodarka w bardzo dużym stopniu jest uzależniona od prądu. W wielu krajach sieci nie są przystosowane do dużych obciążeń. Problemem jest przede wszystkim scentralizowana struktura połączeń przesyłowych. Ten problem mogą rozwiązać przydomowe baterie, do montowania których zachęca chociażby rząd Wielkiej Brytanii. Powstają również zdecentralizowane systemy, oparte na technologii łańcuchów blokowych. Działają na podobnej zasadzie jak akumulator Neoenu i Tesli. Z tą różnicą, że zamiast jednej dużej – mamy sieć przydomowych baterii. O problemach związanych z przechowywaniem prądu możecie przeczytać więcej w naszym ubiegłotygodniowym, okładkowym artykule pt. „Schwytać energię”. | CHIP