Należący do Facebooka VPN Onavo szpieguje użytkowników

Czy zauważyliście już nowy przycisk w aplikacji mobilnej Facebooka? Ma służyć poprawie bezpieczeństwa. Nowa funkcja o nazwie Protect służy do ściągnięcia aplikacji Onavo Protect i już na wstępie zaznaczamy: nie róbcie tego.

Jeśli w aplikacji mobilnej Facebooka przejdziecie w dół menu i kliknięcie „więcej”, by wyświetlić dalsze ustawienia, zobaczycie też przycisk „Mobile data” (w androidowej wersji aplikacji). Tam znajduje się funkcja „Protect”. Wprowadzona całkiem niedawno, ma chronić prywatność użytkownika. Jest to de facto osobna aplikacja o nazwie Onavo Protect i chociaż wydaje się służyć bezpieczeństwu użytkownika, to w istocie ułatwia portalowi jeszcze większe inwigilowanie użytkowników. W jaki sposób? Już tłumaczymy.

Otóż Onavo Protect to rodzaj VPN  (ang. Virtual Private Network). Rozwiązania tego typu służą do szyfrowania danych użytkownika i przepuszczeniu ich przez serwer pośredniczący po to, by już nie szyfrowane przesłać dalej do globalnej sieci. Zalet takiego rozwiązania jest kilka. Chociażby możliwość częściowego ukrycia swojej lokalizacji.

Sieci VPN to wskazana, jeśli nie konieczna, rzecz w przypadku sieci firmowych, do których pracownicy muszą podłączyć się zdalnie.

Pozwala to na przykład skorzystać z usług sieciowych niedostępnych w konkretnych krajach. Niedostępnych przynajmniej oficjalnie. Ponadto umożliwia skorzystanie ze swojego domowego komputera czy domowej sieci zdalnie. VPN przydaje się także przy korzystaniu z publicznych sieci Wi-Fi, gdzie nasza prywatność jest wystawiona na szwank. W czym więc tkwi problem? Dlaczego odradzamy instalowanie Onavo? Otóż usługa Facebooka rzeczywiście jest darmowa i faktycznie szyfruje dane. 

Szkopuł tkwi w tym, że Facebook wie o nas wiele, ale tylko bazując na informacjach, które w nim zostawiamy, ale nie wie, z jakich aplikacji na naszych smartfonach korzystamy i w jaki sposób to robimy. Dzięki Onavo właśnie tego się dowiaduje. A to cenna wiedza.

Facebook kupił firmę Onavo Protect w 2013 roku, a jakiś czas temu dodał jej program, jako funkcję Protect do swojej aplikacji mobilnej. Po co? Ponieważ po uruchomieniu Onavo Protect cały ruch internetowy wychodzący z naszego smartfona, a nie tylko ten związany z FB, jest przesyłany przez Protect. To znaczy, że wszystko, co robimy w internecie na telefonie z zainstalowanym Onavo Protect przechodzi przez serwery Facebooka. Wprawdzie aplikacja informuje o tym użytkownika w EULA, ale bądźmy szczerzy, kto czyta umowy? W EULA znalazł się np. zapis, że Onavo Protect zbiera dane dotyczące użytkowników, by „usprawnić produkty i usługi Facebooka”, czyli mówiąc wprost, by dostarczyć skuteczniejsze, lepiej sprofilowane reklamy. Na szczęście wiele aplikacji także korzysta z szyfrowania przesyłanych danych. W takim przypadku będą one bezużyteczne dla społecznościowego giganta. Jednak nie wszystkie. A to oznacza, że zainstalowanie Onavo Protect spowoduje, że Facebook będzie wiedział o nas jeszcze więcej. A przecież już teraz wie niemało.

Wersja oficjalna brzmi tak: zainstaluj, będziesz bezpieczniejszy. Nieoficjalna: dowiemy się o tobie jeszcze więcej (fot. Onavo)

Większość dostępnych mobilnych klientów VPN to aplikacje płatne, często z określonym abonamentem. Kwestia zaufania do producenta danego oprogramowania to osobna sprawa. A jak wynika z powyższego przykładu chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego jest tak ważna. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.