Razer Mamba Hyperflux Wireless – bezprzewodowy zestaw dla graczy

Urządzenia pozbawione kabli nie są szczególnie popularne wśród graczy. Nowy komplet Razera może okazać się jednym z wyjątków.

Wielu z nas docenia myszy bezprzewodowe jako wygodne urządzenia, którym nie tylko nie plączą się przewody i które są równie precyzyjne, jak myszy z ogonkiem. Jednakże takie urządzenia mają też swoje wady. Jedną z nich jest kwestia zasilania. Razer kłopot z zasilaniem rozwiązał. Zasilanie zapewnia podkładka. Oczywiście Razer nie jest pierwszym producentem, który wpadł na pomysł podkładki z wyposażonej w moduł bezprzewodowego ładowania. Wcześniej pojawiły się podobne rozwiązania m.in. Logitecha (PowerPlay z 2017 roku) czy A4Tech (A4tech NB-30 z… 2005 roku). Razer jednak nieco inaczej podszedł do tematu.

Sama mysz nie różni się szczególnie od dotychczasowej Mamby. Nie ma jednak baterii (fot. Razer)

Razer Mamba HyperFlux jest o tyle oryginalnym zestawem, że mysz, będąca jego elementem nie potrzebuje baterii, dzięki czemu jest znacznie lżejsza. Firefly Hyperflux, bo tak nazywa się sama podkładka, przez cały czas emituje energię potrzebną do działania myszy. Ta natomiast komunikuje się z komputerem bezprzewodowo, za pomocą pasma 2,4 GHz (w technologii nazwanej przez Razera Adaptive Frequency Technology).

Podstawą myszy jest  sensor optyczny Razer 5G o czułości 16000 DPI. Częstotliwość próbkowania jest także bardzo wysoka i wynosi 1000 Hz. Mysz waży ledwie 96 gramów., czyli o 29 g mniej niż w przypadku „zwykłej” Mamby. W końcu brak wbudowanej baterii robi swoje.

Urządzenie było zaprezentowane na CES 2018, a teraz trafia do sprzedaży. Oczywiście najpierw w oficjalnym sklepie producenta. Czas na sprzedaż innymi kanałami zapewne przyjdzie niedługo później. Jeśli jesteście zainteresowani tym modelem, uprzedzamy – mysz tania nie będzie. Już „zwykła” Mamba jest dość kosztowna (tu znajdziecie aktualne ceny). Wersja z podkładką Firefly Hyperflux kosztuje w europejskim sklepie Razera 279,99 euro (około 1160 złotych). | CHIP